| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Felietony
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano:
3 Oceń artykuł
Mirosław G., Mirosław O., Otylia J. Prawie jak Józef K. Ale „prawie” robi wielką różnicę, ponieważ bohater „Procesu” Kafki był postacią anonimową, reprezentującą tak naprawdę każdego człowieka, podczas gdy pozostałe wyżej wymienione imiona i pierwsze litery nazwiska to konkretne osoby i wiemy, kim są. Łączy tych ludzi jedno - to, że chroniło ich swego czasu prawo do ochrony danych osobowych i wizerunku . Skoro jednak znaliśmy ich tożsamość, czemu więc służy to prawo?
Może najpierw zacytujmy odpowiedni artykuł prawa prasowego: Art. 13. 2. Nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych i poszkodowanych, chyba że osoby te wyrażą na to zgodę. Rozumiem więc, że dane osobowe to imię i nazwisko, a wizerunek to twarz, a w zasadzie tylko oczy, gdyż coraz częściej zdarza się, że ludzie, których tożsamość podlega „ochronie” na zdjęciach bądź ekranie telewizora czy monitora mają wyłącznie oczy zasłonięte czarnym paskiem. Kiedyś stosowano inny sposób ochrony tożsamości: przednia część twarzy była rozmyta, ale obecnie widzimy to coraz rzadziej. Oglądając jednak serwisy informacyjne praktycznie na dowolnym kanale oraz czytając różne gazety, można się przekonać, że choć dane osobowe powinny być chronione, nie ma już nic złego w podawaniu informacji o zawodzie, funkcji lub osiągnięciach człowieka, wobec którego toczy się postępowanie sądowe. Mogą też być prezentowane zdjęcia, które już kiedyś widzieliśmy, różniące się tylko tym, że zasłonięte zostały oczy skazanego. Ponadto zadziwia mnie fakt, że wizerunek to wyłącznie oczy. Wyglądałoby na to, że tylko one świadczą o tożsamości człowieka. Nie ma znaczenia już na przykład fryzura. Osoba publicznie znana mogłaby mieć nawet różowe afro i zielone dredy po bokach i wszystko na to wskazuje, że jej prywatność nie została naruszona. Podobnie rzecz ma się z rysami twarzy, wzrostem, wagą i innymi cechami wyglądu człowieka. Problem mówienia w mediach niemal wprost o osobach, wobec których toczy się postępowanie sądowe, nie musi dotyczyć tylko bohaterów życia publicznego. Może wiązać się z ludźmi żyjącymi w naszym pobliżu, o których informuje prasa lokalna. Nie jest wielką sztuką rozpoznać człowieka, którego zna się z widzenia, gdy tylko jego oczy zostały przysłonięte czarnym paskiem. Myślę, że powinniśmy się wreszcie zdecydować: albo ujawniamy dane potencjalnych skazańców albo skutecznie je chronimy poza wyjątkowymi przypadkami, takimi jak między innymi przypadek poszukiwanego mordercy przebywającego na wolności. A gdy ktoś stanie w podobnej sytuacji, chyba najlepiej postąpi, jeśli oficjalnie zgodzi się na ujawnienie własnej tożsamości. Przynajmniej wówczas nie weźmie w udziału w absurdalnej grze pozorów.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Wojciech Straszewski dnia: 12.03.2009 [10:45]
komentarze (2)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|