| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Felietony
Historia polskiego kabaretu sięga XX wieku. Mało kto wie, że w Polsce prekursorem był kabaret "Zielony Balonik" założony w 1905 roku. Specyficzne dla spotkań kabaretowych było połączenie słowa i rysunku. Współcześnie istnieje kilkadziesiąt grup kabaretowych. Zespołów nowych i starych, małych i dużych, znanych i mniej znanych. Gdzie szukać przyczyn popularności? Skąd moda na kabaret? Życie w kabarecie czy kabaret w życiu?
Na początku dwudziestego wieku kabaret miał charakter hermetyczny. W XXI takie ograniczenie prawnie lub raczej bezprawnie (obstawiam rewolucję) zostałoby zniesione. Współcześnie ciężko wyobrazić sobie elitarność widowiska, tym bardziej, że jego tematyka dotyczy problemów i rozterek mas a nie jednostek. Hiperbolizowanie typowych codziennych czynności stanowi stały zabieg stosowany przez kabarety. To na ile receptą na dobry skecz jest ośmieszanie życia społecznego lub sceny politycznej zależy od panujących trendów lub istniejącego tabu. W czasach gdy cenzura zamykała usta kabareciarzom, kunsztem było ukrycie treści pod kożuszkiem niedopowiedzeń i wykwintnych metafor. Obecnie, w czasach kiedy można wszystko, zasadnicze kwestie są przekazywane wprost, przygotowane do spożycia. Piętno konsumpcjonizmu dosięgło jak widać również tę dziedzinę... Czy naprawdę nasze życie to kabaret? Jak by na to nie patrzeć, współcześnie role społeczne, relacje z rodziną, homoseksualizm, nieudolność zmian politycznych czy służby porządkowe to główne tematy, którymi karmi nas polska scena kabaretowa. Perspektywa żony, męża, studenta, policjanta, klienta, księdza, a nawet Boga, jeśli nie dotyczy nas bezpośrednio, to wiąże się z naszym otoczeniem. Jaki z tego wniosek? Życie nie jest już teatrem a kabaretem. Różnica tkwi w szczegółach, bo przecież oba widowiska rozgrywają się na scenie i aranżują, jak by się mogło wydawać, pewien schemat. Tak jak powiedzenie, że jesteśmy aktorami, wywołuje fale wzburzeń, teoretycznie tak samo powinniśmy reagować na sprowadzenie życia do kabaretu. Nie spodziewam się nagłego ruszenia i lawiny protestów, ponieważ kwestia jest sporna i zasługuje na dłuższą refleksję. Pobieżna analiza, tak jak zwykle z powierzchownością bywa, jest mało przekonywująca. Patrząc z szerszej perspektywy można dostrzec pewną zależność. Jeśli moje zachowanie jest podobne do prezentowanego na scenie, jestem w stanie zgodzić się, że moje istnienie sprowadza się do kabaretu. W sytuacji, gdy taktyka jaką przyjmuję jest zupełnie inna, zaczynam wątpić. Odnosząc się do własnych doświadczeń powiedziałabym, że na moje życie składa się również, ale nie przede wszystkim, z okoliczności komediowych. Przyznam, że niektóre byłyby niezłym materiałem na zabawny skecz. Domyślam się, że podobna analiza jest powszechna. Dlatego jedno jest pewne. Im scenka bliższa życiu codziennemu tym większe spektrum rażenia. Kultura, czy tego chcemy czy nie, warunkuje nasze zachowanie i sposób myślenia. Określa co jest dozwolone, co zakazane, co stanowi alternatywę dla ogólno przyjętych zasad. Jednocześnie stereotypy są tak powszechne, że uściślają kto, co i jak zrobi. Jeśli funkcjonujemy w takim społeczeństwie nie trudno o pomysł na stworzenie śmiesznej scenki. Zawsze będzie ona związana bezpośrednio z odbiorcami i potwierdzi istnienie dylematu: życie w kabarecie czy kabaret w życiu.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: monika.dobrowolska1988(o)wp.pl dnia: 29.03.2009 [18:15]
komentarze (2)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|