| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Felietony
Jedna z najbardziej kontrowersyjnych i szokujących wystaw „Bodies… The Exhibition” gości w warszawskim Blue City już ponad miesiąc. Potrwa do 19 lipca 2009. Można tu obejrzeć misterne, najbardziej skomplikowane struktury, imponujące swoją funkcjonalnością i wydajnością. Zaczynając od najstabilniejszego z możliwych szkieletu, przez zadziwiające swoimi możliwościami mięśnie, najdelikatniejsze ornamenty naczyń krwionośnych. Przechodząc między salami wystawy, przechodzimy między naszymi układami, oddzielnymi, a jak mocno złączonymi światami. Tu można wyraźnie dostrzec, jak delikatne i słabe jest ciało, a jak bardzo i za wszelką cenę chce przetrwać. Wystawa jest piękna i wstrząsająca. Pozostaje w pamięci już na zawsze. Nie ma w niej nic drastycznego czy upiornego, chociaż są to autentyczne ludzkie szczątki, poddane tzw. plastynacji. Na całym świecie zdążyła obudzić wiele krzyków ostrej krytyki, oskarżeń, zarzutów powołujących się na kwestie etyczne, religijne, polityczne. Eksponaty pochodzą z chińskiego Dalian, z jednego z laboratoriów plastynacji. Szczątki zostały pozyskane z uczelni medycznych, którym przekazano je na cele badań. Nie brakuje jednak oskarżeń o wykorzystywanie w ten sposób ciał więźniów lub brak dokumentów potwierdzających zgodę zmarłych na plastynację, a tym bardziej - na ekspozycję. Historia, które może się kryć w tych ciałach, jest dość ponura. Kim byli, jakie mieli imiona, co lubili robić, czy lubili się śmiać, jak chcieli być pochowani. Pewnie nie śniło im się w najczarniejszych koszmarach, że zwiedzą cały świat jako silikonowe kukły bez twarzy. Mimo takich mrocznych myśli, już ponad 8000 ludzi zdecydowało o przeznaczeniu swojego ciała dla laboratorium plastynacji. Sami nawet wybierają czynności, przy których chcą zostać uwiecznieni. Czy plastynacja to rodzaj pogrzebu bez tradycyjnego sarkofagu? Jeżeli osoba wyraża na to zgodę, nie ma już się co spierać w kwestiach etycznych czy religijnych. Na pewno jest to coś, do czego społeczności będą musiały się przyzwyczaić. Bo może to wykroczenie przeciw prawom natury, gdzie szczątki ostatnich ogniw łańcuchów pokarmowych powinny być bezpiecznie ukryte w ziemi. Ale gdyby człowiek kierował się zasadą zakopywania ich ciemną nocą, medycyna od średniowiecza aż do dzisiaj stałaby w miejscu.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Agata Brok dnia: 30.03.2009 [18:00]
komentarze (4)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|