Czwartek, 9 września 2010 Piotra Sergiusza
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Aktualności   
Drukuj
„Ta zabawa Państwu, czyli studentom, słusznie się należy”
9,90/10 głosów: 41 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Czyli o tym, jak prorektor ds. studenckich prof. dr hab. inż. Władysław Wieczorek bawił się w juwenalia, jak postrzega to święto studentów dzisiaj i co chciałby, żeby jeszcze zorganizowano w ramach juwenaliów.

Wojtek: Czemu według Pana służą Juwenalia? Czy chodzi tylko o rozrywkę dla studentów?

prof. Wieczorek: Nie, choć powszechnie juwenalia są postrzegane jako święto studentów i ich wielki piknik. Ja zresztą około dwa tygodnie temu brałem udział w spotkaniu z przedstawicielami osiedli, które sąsiadują z Syrenką. Ludzie narzekali na hałasy wywołane przez koncerty. Faktycznie, juwenalia przez zwykłych ludzi są traktowane są jako, „tańce, hulanka, swawola”, jakby to powiedział poeta. Natomiast tak naprawdę, jeśli przyjrzymy się programowi juwenaliów, to okazuje się, że imprezy „typowo zabawowe” stanowią niewielki procent całości imprez. Juwenalia są więc nie tylko zabawą, ale także okazją do zaprezentowania kultury studenckiej, różnego rodzaju aktywności studenckiej – kół naukowych, zespołów artystycznych, klubów sportowych, zespołów turystycznych, kół przewodników i innych. Juwenalia to nie wyłącznie i nie przede wszystkim zabawa. Chociaż ta zabawa Państwu, czyli studentom, słusznie się należy, gdyż cały rok ciężko pracujecie. Dlatego ja nie widzę nic złego w tym, że studenci poskaczą i pobawią się przy muzyce, którą lubią i która jest muzyką Państwa pokolenia. Ja miałem inną muzykę, moi rodzice, państwa dziadkowie inną, a przyjdą Państwa dzieci i muzyka także się zmieni. Akcenty są odpowiednio rozłożone i nie uważam, żeby juwenalia były zdominowane przez imprezy o charakterze bardzo rozrywkowym.

Wojtek: Jak wspomina Pan Juwenalia? Jak Pan się wówczas bawił?

prof. Wieczorek: Ja miałem to nieszczęście, że rozpoczynałem swoje studia dwa miesiące po tym, jak ogłoszono stan wojenny. Potem przez jakiś czas w ogóle juwenaliów nie organizowano. Później w latach 1985-1986, kiedy nastąpiła w Polsce odwilż po stanie wojennym, a ja działałem w samorządzie domów studenckich, brałem czynny udział w rivenariach, czyli takim odpowiedniku juwenaliów odbywającym się na terenie domu studenckiego Riviera. Za moich czasów nie było imprez masowych ani masowych koncertów. Odbywał się festiwal piosenki studenckiej. Występowali laureaci piosenki studenckiej – popularną naszą reprezentantką była pani Magda Żak z Wydziału Architektury, bodajże raz zajęła 3., raz 2. miejsce, czyli w rivenaria zawsze mogliśmy wysłuchać recitalu Magdy Żak. Miały też miejsce występy kabaretów studenckich – w tym czasie narodził się nasz rodzimy kabaret Otto, który w dużej mierze pochodzi z Politechniki Warszawskiej z wydziału elektroniki. Były też wieczorne pokazy filmów – premier ściągniętych z przeglądów filmowych warszawskich od Pana Gutka i w Rivierze organizowano nocny maraton filmowy. Drugiego dnia zaś wystawiane zwykle było przedstawienie przygotowane przez studentów z Akademii Teatralnej. Odbywały się też zawody sportowe : bieg na 16 piętro Riviery. Ja nigdy nie brałem w nim udziału, ale wygrywał mąż mojej koleżanki z roku, a on był akurat studentem elektroniki.

Wojtek: Gdy był Pan studentem, w Polsce wciąż panował komunizm, który był narzucany w wielu, jeśli nie w większości , dziedzinach życia. Czy juwenalia też były upolitycznione?

prof. Wieczorek: Nie, w tym sensie o który Pan pyta, to nie. Jeżeli mówiono o polityce, to były to aluzje antyrządowe, występujące w formie delikatnej. Juwenalia nie były imprezą, na którą wywierałyby naciski władze uczelni, dzielnicy bądź miasta. Raczej nie występowały elementy patriotyczne związane z charakterem ówczesnego państwa polskiego.

Wojtek: Z Pana wspomnień wynika, że juwenalia uległy bardzo istotnym zmianom. Czym najbardziej różnią się obecnie od juwenaliów lat 80.

prof. Wieczorek: Przede wszystkim rozmachem. Za moich czasów juwenalia organizowano dla ograniczonej grupy studentów. Pokazy filmowe czy przedstawienia teatralne mogło obejrzeć tyle osób, ile było w stanie wejść do sali widowiskowej w Rivierze. Teraz w imprezach odbywających się na Syrence uczestniczy 10-30 tysięcy studentów. Ponadto, mamy większą integrację środowiska studenckiego, o czym świadczy fakt, że Politechnika organizuje juwenalia wspólnie z 18 innymi uczelniami warszawskimi. Kiedyś Politechnika Warszawska współpracowała tylko z Akademią Teatralną. Na Smyczkowie odbywały się zaś imprezy Uniwersytetu Warszawskiego, ale były one wyłącznie lokalne i bardzo małe. Obecne juwenalia dają szansę studentom „szerszego pokazania się miastu”. Myślę, że Warszawa zbyt mało z tych juwenaliów korzysta, nie docenia tego, że to nie jest impreza zamknięta tylko dla studentów. Owszem, skierowana jest ona głównie do społeczności akademickiej, ale nikt nie broni przyjść młodzieży ze szkół średnich albo troszkę starszym osobom i uczestniczyć w juwenaliach studenckich. Gdy mamy koncerty „Wielkiej muzyki w Małej Auli”, to przychodzi na nie bardzo dużo osób z zewnątrz mniej lub bardziej związanych z Politechniką Warszawską, dla których to przy obecnych cenach biletów do Teatru Wielkiego czy do Filharmonii, które są wysokie – sięgają do 100 zł, uczestnictwo darmowe w koncercie jest znakomitą okazją do skorzystania z wysokiej kultury. Ja bardzo chciałbym, żeby w przedstawieniach teatralnych, które możemy obejrzeć w ramach juwenaliów oraz w innych juwenaliach artystycznych, szerzej uczestniczyło środowisko warszawskie. Zależy mi na tym, żeby mieszkańcy Warszawy zobaczyli, iż studentów nie interesuje tylko głośna muzyka i zabawa na Syrence, ale również kultura wyższa.

Wojtek: Jaki ma Pan wpływ na Juwenalia? Czy proponuje Pan jakieś rozwiązania czy nie wpływa Pan absolutnie na tą imprezę?

prof. Wieczorek: Juwenalia to impreza studencka robiona przez studentów. Myślę, że niedobrze by się stało, gdyby to rektor czy prorektor ds. studenckich ustawiał państwu imprezę i mówił co mu się podoba i trzeba zorganizować, a czemu się sprzeciwia np. dlatego że miasto nie chce tego dofinansować. Byłbym jak najdalszy od tego, żeby to rektor ustalał, z czego juwenalia mają się składać. Oczywiście jak koledzy i koleżanki z samorządu zapytają mnie o zdanie, to wtedy mogę powiedzieć, co mi się podoba bardziej, co mniej, ale to będzie wyłącznie mój prywatny osąd sytuacji. Natomiast nie chciałbym, żeby ten osąd zdominował to, jak w przyszłości studenci będą urządzać juwenalia. Owszem, ja byłbym za tym, żeby „wyjść szerzej w kierunku miasta” i juwenalia stały się świętem nie tylko studentom, ale całego miasta. Państwo jednak lepiej się wiecie od mnie, co powinno być zorganizowane w juwenalia. Oczywiście znam najpopularniejsze grupy wokalne, chociażby stąd, że słucham radia jadąc codziennie do pracy i wiem, jakie są przeboje obecnie. Natomiast nie znam wszystkich zespołów tak dobrze jak Państwo, więc nie chciałbym narzucać własnego zdania co do kształtu i rangi tego studenckiego święta. Wolałbym, żeby decyzja pozostała w rękach studentów. Nie jest chyba rolą rektora bycie jeszcze jednym członkiem samorządu studenckiego, posiadającym złoty głos, który decyduje o kształcie juwenaliów. To nie moja rola, moja rola polega na tym, żeby Państwu działalność ułatwiać i pomagać rozwiązywać problemy tam, gdzie one zaistnieją, a nie kreować te problemy swoją osobą i swoimi poglądami.

Wojtek: Co się Panu podoba w Juwenaliach, a co Pana razi?

prof. Wieczorek: Czy mnie coś razi? Nie, nic mnie nie razi. Nie oczekuję od studentów, żeby nagle stali się innymi niż są na co dzień. Najbardziej podoba mi się ambitna działalność studentów . Znacznie prościej, choć drożej, jest zorganizować występ zespołu rockowego niż samemu się zaangażować, np. przygotować spektakl teatralny, tak jak Teatr Politechniki Warszawskiej, który wkrótce zaprezentuje swoją nową sztukę dla studentów Politechniki Warszawskiej i innych. To jest poważne przedsięwzięcie i mam nadzieję, że będzie jednym z najpopularniejszych wydarzeń tegorocznych juwenaliów.

Wojtek: Czyli nie ma nic takiego, co by się nie podobało?

prof. Wieczorek: Niezadowoleni Państwo są. Przykro mi, co ja mam powiedzieć? Mam powiedzieć, że nie podoba mi się to, że studenci piją piwo? Nic z tych rzeczy. Gdybym studentów za to krytykował, mógłby ktoś wówczas do mnie powiedzieć: „Zapomniał wól, jak cielęciem był”. Gdy ja byłem w państwa wieku, chodziłem z kolegami i koleżankami na piwo i uważaliśmy to za normalne. Dopóki nie przekracza to pewnych granic dobrego smaku i nie są wszczynane burdy ani nie jest zakłócany spokój innych ludzi, to nie ma nic złego w piciu piwa. Wszystko jest dla ludzi. Ktoś wymyślił piwo, żeby służyło ku uciesze, a nie było jakimś napojem zakazanym.

Wojtek: Co można by jeszcze zorganizować w Juwenalia? Jakie ma Pan pomysły?

prof. Wieczorek: Duże nadzieje wiążę ze spotkaniem ze studentami z innych krajów europejskich, które będzie miało miejsce 15 maja. Warszawa aspiruje do tytułu europejskiej stolicy kultury i mam nadzieję, że w przyszłych latach uda nam się zaprosić zespoły artystyczne z innych krajów. Moim zdaniem warto zorganizować taki dzień kultury europejskiej w różnym wydaniu: począwszy na zespołów rockowych, a skończywszy na występach chóralnych czy występach zespołów folklorystycznych. Mogłyby też przyjechać koła naukowe z ciekawymi projektami. Chciałbym, żeby w czasie naszego święta pokazać, że my jako politechnika istniejemy w Europie, mamy nawiązaną współpracę z wieloma uczelniami europejskimi, jesteśmy w organizacjach międzynarodowych i zagraniczni studenci przyjeżdżają do nas. Będę namawiał samorząd do zorganizowania w przyszłych latach dnia poświęconemu współpracującym z nami uczelniami z innych krajów europejskich. Nie wiem czy to się uda, bo może taka impreza może się okazał bardzo fajny, ale może też wypaść bardzo „drętwo”. Zależy wszystko od tego, co obcokrajowcy nam zaproponują. W tym roku mógł przyjechać z Włoch zespół rockowy, ale było na to za późno, bo program został już ustalony, ale w przyszłym roku czemu nie, skoro wiemy, że jakaś kapela z Włoch chce przyjechać, to niech przyjeżdża, proszę bardzo.

Magda: Jest już pewne, że za rok będzie dzień kultur międzynarodowych?

prof. Wieczorek: Tak, wszystko ku temu zmierza. Bardziej pewne będzie po 15 maja gdy się spotkamy naszymi zagranicznymi partnerami i określimy co zagraniczni studenci chcieliby u nas zaprezentować. Obecnie mamy 3 koncerty na Syrence: dwa rockowe, jeden łagodniejszy. Według mnie moglibyśmy zorganizować jeden rockowy, jeden związany z jazzem lub bluesem, a ostatni poświecić innym kulturom europejskim – przyjechałyby różne zespoły z innych krajów. Mógłby też się odbyć koncerty kameralne w Stodole, to zależy od tego, jakiej rangi zespoły przyjechałyby z Europy i jaką widownię byłyby w stanie zgromadzić. Co innego , jakby chciałoby je usłyszeć 1000-2000 osób, które pomieściłyby się w Stodole, ale co innego, gdyby było to kilka tysięcy ludzi.

Magda: Jakie zespoły zaprosiłby Pan na Juwenalia? Czy byłyby to zespoły Pańskiej młodości?

prof. Wieczorek: Chyba tak. Są w tym roku zespoły, które ja lubię: Lady Pank i Dżem. Jak byłem w Państwa wieku, to poszedłem na koncert Lady Pank, kiedy dopiero zaczynali oni karierę. Bardzo mi się to podobało. Byłem też na koncercie Dżemu. Nigdy na żywo nie słyszałem jednak Budki Suflera i kiedyś chciałbym być na ich koncercie. Jeśli miałbym szansę kogoś zaprosić, to chętnie zaprosiłbym Budkę Suflera.

Magda: W jakich imprezach będzie Pan uczestniczył w czasie tegorocznych juwenaliów?

prof. Wieczorek: 16. maja będę na wszystkim, od parady do późnego wieczoru. 9 maja pojawię się na koncertach, ale idę też na spektakl: „Sen Nocy Letniej”. Po pierwsze dlatego, że lubię Szekspira, a po drugie ponieważ jest to jedna z moich ulubionych komedii Szekspira. Już rozmawiałem z panem Sierzputowskim i poprosiłem go o to, żeby następnym spektaklem teatru PW było „Poskromienie złośnicy”, moja ulubiona komedia Szekspira.

Magda: Czyli jednak ma Pan wpływ na kształt Juwenaliów

prof. Wieczorek: W tym sensie tak. 9 maja jeśli obowiązki pozwolą, to będę na dużej części koncertów po zakończeniu juwenaliów artystycznych. 15 maja nie mogę być na koncertach, bo będę miał gości z zagranicy, wypada mi ich podejmować i przyhołubić.

Magda: Ma więc Pan napięty grafik?

prof. Wieczorek: O tak, nie narzekam na brak atrakcji różnego rodzaju. Ale ponieważ są one mieszane, to można to jakoś wytrzymać. Gorzej gdyby atrakcje były tego samego typu, bo wówczas grafik stałby się nudny. Nie wyobrażam siebie np. przy taśmie produkcyjnej. Myślę, że bardzo szybko dostałbym „kręćka”, bo to nie jest typ pracy, który lubię.

Magda: Czy juwenalia to dla Pana bardziej okres ciężkiej pracy czy wypoczynku i rozrywki?

prof. Wieczorek: Okres przed juwenaliami, szczególnie z powodów finansowych w tym roku, bo jeszcze nie wszystko się dopina i nie wiadomo jaki wynik finansowy będzie osiągnięty, to raczej okres wytężonej pracy. Trzeba pomagać organizatorom znaleźć sponsorów, pisać pisma, spotykać się z różnego rodzaju prezesami. To traktuję raczej jako pracę, nie rozrywkę, bo nie należy do przyjemności ciągłe proszenie o pieniądze, jest to krępujące. Ale mam nadzieję, że już same juwenalia będą wyłącznie rozrywką.

Oceń artykuł
9,90/10 głosów: 41
Autor: Magdalena Kącka & Wojciech Straszewski dnia: 09.05.2009 [10:00]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (3)


Strona: 1/0

Odpowieź na wybrany komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.

Dodaj nowy komentarz


Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
4 + 7 plus dwa =
38.107.191.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.
Brak otwartych konkursów