Poniedziałek, 22 marca 2010 Bogusława Kasi Kazia Pawła
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Aktualności   
Drukuj
Anioły, demony i TVN
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano: 3 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
„Anioły i demony” Rona Howarda, twórcy m.in. „Apollo 13” i „Pięknego umysłu”, to ekranizacja powieści autorstwa Dana Browna, poprzedzającej głośny „Kod Leonarda da Vinci”. Twórczość Browna czyta się jednym tchem, jednak ekranizacja już po raz drugi bezlitośnie obnaża słabości fikcji literackiej.

Kilka lat temu nie było drugiej książki tak trzymającej w napięciu i tak skutecznie odwracającej uwagę od długiej podróży jak "Kod Leonarda da Vinci". Popularność „Kodu…” skierowała uwagę na inne powieści Browna. „Anioły i demony” są niemal jego roboczą wersją, szkielet fabuły jest bliźniaczo podobny.

„Anioły i demony” w wersji hollywoodzkiej oceniam z punktu widzenia czytelnika, który dość dobrze pamięta wydarzenia książkowe. Dlatego film nie zaskakuje, nie trzyma w napięciu, twórcy dość konsekwentnie trzymają się wersji autora. Kilka szczegółów zostało pominiętych, w tym wątek romansowy pomiędzy profesorem Langdonem i panią Vetra. Może to i słusznie, bo wtedy film stałby się dodatkowo banalny i schematyczny. Brakuje wyjaśnienia niektórych istotnych faktów. Właściwie nie wiadomo, kto zabił, kto ukradł. Na szczęście wyjaśnienia można znaleźć w książce Browna.

Wątpliwości budzi postać Roberta Langdona. Tom Hanks nie mógłby być Indianą Jonesem czy Jamesem Bondem. To nie jest jego styl. Hanks jest wspaniały jako Allen zakochany w syrenie, jako Sam bezsenny w Seattle, jako wrażliwy i naiwny Forrest, jako uwięziony na bezludnej wyspie Chuck lub poruszający Andrew w „Filadelfii”. Przestaje być wiarygodny, kiedy scenariusz każe mu żartować w stylu Hana Solo.

Zastanawia też Ewan McGregor jako ksiądz kamerling. To nie była rola na jego możliwości. Bardzo prawdopodobne, że jego nazwisko miało nieco podnieść prestiż produkcji. Rola spokojnego księdza nie wydawała się trudną i wielowarstwową. A Ewan McGregor bywał przecież zwariowanym ćpunem w „Trainspotting” i Kenobim w „Gwiezdnych wojnach”. Z pewnością w jego filmografii, jak i Toma Hanksa, rola w „Aniołach i demonach” nie zapisze się złotymi literami. Panowie wypadają blado na tle Ayelet Zurer, prawdziwej, niebanalnej kobiety nauki.

„Anioły i demony” to wcale nie jest zły film. Dość mało spektakularny, mimo pogoni za przestępcą przez szlak rzymskich dzieł sztuki. Niewiele tu charakterystycznego europejskiego klimatu i dramatyzmu sytuacji. Może dzisiaj odbiorca jest już tak doświadczony i zobojętniały, że nie robi na nim wrażenia próba futurystycznego zamachu na Watykan.

Z pewnością ekranizacja poczytnej powieści to ryzykowne przedsięwzięcie, gdyż trudno dopasować własną wizję do milionów wizji czytelników na całym świecie. I zazwyczaj ekranizacje skazane są z góry na niepowodzenie i krytyczne opinie.


Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano 3
Autor: Agata Brok dnia: 25.05.2009 [22:15]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (1)

Anioły, demony i TVN
pg (Gość) IP: 87.161.31.* +odpowiedz skasujcie ten komentarz
26.05.2009 [06:49]
Dzieki Agath:)
Jak zawsze: niepowtarzalny styl, wzorowa polszczyzna, bogate slownictwo, tresciwie i konkretnie, z mnostwem argumentow :)

Strona: 1/1
1 

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
3 + 6 plus dziewięć =
38.107.191.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.