Piątek, 30 lipca 2010 Julii
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Aktualności   
Drukuj
"Chcę, by student miał jak najwięcej możliwości, żeby zdał"
9,22/10 głosów: 49 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
"Podejście do studenta powinno być zawsze niezależne od stanu emocjonalnego wykładowcy, który powinien być zawsze przyjazny i nastawiony na to, żeby nauczyć go i sprawdzić jego wiedzę." - tak uważa prof. dr hab. Franciszek Krok, prorektor ds. Studiów Politechniki Warszawskiej

Sesja jest czasem wytężonej pracy dla studentów. Czy dla Pana również?

Dla mnie jako nauczyciela akademickiego tak. Dla każdego nauczyciela akademickiego jest to czas żniw, gdyż cały semestr pracujemy ze studentami, a potem trzeba sprawdzić, jaki jest wynik naszej pracy. Dla mnie jako rektora odpowiedzialnego za studia, nie ma w tym obszarze zwiększonych obowiązków. Dopiero po sesji, w wyniku różnych skutków sesji, np. skreśleń, prorektor działa jako instytucja odwoławcza od różnych decyzji dziekanów.

Kto zajmuje się harmonogramem sesji? Czy Pan koordynuje go w jakiś sposób?

Harmonogram każdej sesji jest sprawą wydziału. Regulamin studiów mówi, że minimum cztery tygodnie przed sesją harmonogram sesji musi być ustalony.

Czyli nie wpływa Pan na harmonogram?

Nie, nie wpływam.

Czy uważa Pan, że system zaliczania przedmiotów w okresie sesji jest dobrym systemem? Czy nie lepiej by było wymagać od studentów systematycznej nauki, a nie kumulować sprawdzenie wiedzy studenta w formie jednego wielkiego egzaminu?

System, który istnieje na uczelni, inny zupełnie od tego, jaki obowiązuje w szkołach, jest klasyczny, taki sam od lat. Myślę, że studenci się szybko do niego przyzwyczajają. To nie jest tak, że przez cały semestr nie ma innych sprawdzianów, ponieważ organizowane są na bieżąco zaliczenia poza egzaminami. Właściwie zgodnie z regulaminem studenci w sesji nie powinni mieć żadnych innych zaliczeń poza egzaminami. Wydaje mi się, że działa to od wielu lat i studenci mogą się do tego przyzwyczaić. Niedobrze byłoby, żeby rożni ludzie, którzy decydują o prawie związanym z uczelniami wyższymi, doszli do wniosku, że ponieważ studenci pracują głownie podczas sesji, można zlikwidować 15 tygodni semestru, gdy nic się nie dzieje, zostawić tylko sesje, skumulować je i zredukować studia do pół roku. Mówię to oczywiście żartobliwie.

W trakcie semestru nie jest tak, że nic się nie dzieje, gdyż mamy zaliczenia i projekty. Jednak sprawdzenie wiedzy z większości wykładów odbywa się dopiero pod koniec semestru.

Trudno sobie wyobrazić sprawdzenie wiadomości z wykładów na bieżąco ze względu na dużą liczbę studentów: często na wykładzie mamy od 100 do 200 studentów. Byłoby niezwykle trudno w trakcie całego semestru sukcesywnie sprawdzać wiadomości. Ponadto dajemy studentom pewną samodzielność dotyczącą tempa przyswajania wiedzy. Liczymy również na odpowiedzialne podejście: student będzie tak dysponował swoim czasem i będzie tak się przygotowywał do wykładów, że nie zostawi sobie na koniec wszystkiego do nauczenia. Jak rozumiem Pana intencję, wg pana jest niedobrze, że studenci zazwyczaj zaliczenie zostawiają na koniec i mają ogromny problem. Minął semestr 15-tygodniowy, który student mógł lekko traktować, a tu nagle musi zdać egzamin. Ludzie o słabej odporności mogą nie wytrzymać.
Czyli system zaliczenia egzaminów w sesji wynika z tradycji i przyczyn praktycznych?
System wynika głownie z tradycji, ale też z racjonalnego podejścia. Wykłady stanowią także pewną całość, czasami na wykładzie wyjaśniane są zagadnienia, o których wcześniej tylko wspomniano.

Chciałbym teraz zacytować dwa istotne punkty regulaminu obowiązującego na PW, bo związku z nimi miałbym do Pana pytanie

„§ 7. Egzamin

4. Student ma prawo wyboru dowolnego spośród wyznaczonych terminów egzaminu, a za zgodą prowadzącego może zdawać egzaminy poza wyznaczonymi terminami. Termin tego egzaminu nie może kolidować z innymi zajęciami dydaktycznymi studenta.

5. Student ma prawo do jednego egzaminu poprawkowego, w jednym z terminów wyznaczonych w sesjach egzaminacyjnych. Dziekan lub prowadzący wykład może zwiększyć liczbę egzaminów poprawkowych.”

Niektórzy wykładowcy z mojego wydziału zinterpretowali ten przepis w taki sposób, że stwierdzili, iż student ma prawo do egzaminu poprawkowego jedynie w sesji poprawkowej, a w sesji właściwej, tj. zimowej bądź letniej może przystąpić do egzaminu tylko raz. Inni wykładowcy zaś dają studentom szansę zdawania egzaminu w dwóch terminach w czasie jednej sesji bądź jednym we właściwej, drugim we wrześniowej. Kto ma rację?

Zdawanie egzaminów na Politechnice Warszawskiej nie jest do końca sformalizowane. Tradycyjnie było zawsze tak, że był termin egzaminu, potem poprawkowy i komisyjny. Pan nie wspominał o komisyjnym, ale on też jest organizowany na naszej Uczelni. Jego zasady zostały precyzyjnie sformułowane: kto bierze w nim udział, jakie terminy powinny być dochowane itp. Student na egzamin komisyjny ma prawo zaprosić kogoś z samorządu, kolegę ze studiów, również nauczyciela akademickiego. Ale wróćmy do pytania. Ja uważam, że student ma prawo skorzystać z wszystkich terminów. Zwykle mamy dwa w jednej sesji, dwa w następnej. Nawet nie określam, który termin jest zwykły, a który poprawkowy. Zachęcam: korzystajcie. Jeśli w pierwszym terminie zdobędziecie zbyt niską ocenę, możecie spróbować się jeszcze poprawić później. Oczekiwałbym, żeby nauczyciele dali szansę studentom skorzystać z wszystkich terminów dla ich dobra. Na pewno są wykładowcy, którzy podchodzą do sprawy bardzo rygorystycznie i ograniczają liczbę podejść, co nie jest zbyt korzystne dla studenta. Ja promuję postawę, by pozwalać studentom korzystać z wszystkich terminów egzaminów. Nawet jeśli jakaś grupa chce zdawać poza sesją, to też w miarę moich możliwości czasowych daję termin egzaminu. Chcę, by student miał jak najwięcej możliwości, żeby zdał. Natomiast ograniczam możliwości ściągania. Macie więcej terminów, ale piszcie samodzielnie. Jest to korzystne. To skutkuje tym, że student się nauczy.

Bo jaka jest różnica w tym, czy student podejdzie dwa razy do egzaminu czy cztery bądź więcej? Jeśli nie może ściągać, to wreszcie będzie musiał się nauczyć.

Tak jest. Dotyczy to studentów, którzy mają problemy, bo lepsi studenci zdają egzaminy za pierwszym razem, a dodatkowe terminy dają szansę poprawić ocenę.

Na Politechnice Warszawskiej mamy jedną sesję egzaminacyjną poprawkową we wrześniu, podczas gdy na innych uczelniach są dwie odrębne sesje poprawkowe. Czy system obowiązujący na politechnice jest według Pana lepszy?

Wydaje mi się, że nasz system jest zdecydowanie lepszy. Przede wszystkim daje on możliwość solidnego przygotowania się do egzaminu. Jeżeli sesja poprawkowa następuje po lutowej sesji, to nakłada się z semestrem letnim. U nas jest chwila oddechu i można spokojnie po całym semestrze letnim we wrześniu zdać egzamin. Wydaje mi się, że to jest dobre dla studentów.

Jak wspomina Pan własne sesje egzaminacyjne?

Ja studiowałem fizykę na Uniwersytecie Warszawskim. Fizyka nie należy do zbyt łatwych kierunków. Zresztą wszystkie kierunki ścisłe i techniczne nie należą do łatwych. Pamiętam, że sesja była okresem bardzo wytężonej pracy. W szczególnie w pamięci utkwiły mi sesje letnie, bo na szczęście nie musiałem powtarzać egzaminów w sesjach wrześniowych. Dość przykre było, że gdy za oknem panował upał i ciężko było wytrzymać w pokoju, trzeba było się intensywnie przygotowywać do egzaminów. W sesji miałem egzaminy maksymalnie tylko z dwóch przedmiotów, ale były to przedmioty trudne. Egzaminy pisemne trwały minimum 3 godziny, a czasami nawet 5 godzin, np. z analizy matematycznej czy fizyki kwantowej. Każdy egzamin miał część ustną. W pojedynczych przypadkach po egzaminie pisemnym padała od razu propozycja oceny, ale najczęściej odbywała się jeszcze druga część ustna i można było czasami poprawić, ale niekiedy też pogorszyć ocenę. Po sesji pozostało u mnie wrażenie ciężkiej pracy.

Jaki wg Pana jest najlepszy sposób nauki?

W przypadku studiów na kierunkach ścisłych i technicznych jedyny sposób to systematyczna praca. Nie da się nie pracować przez semestr i nagle nadrobić zaległości kilka dni przed sesją nie śpiąc przez kilka nocy. Myślę, że o ile taki sposób mógłby z sukcesem działać na kierunkach humanistycznych i społecznych, nic im nie ujmując, to nie na kierunkach ścisłych, bo natężenie pracy jest inne. Jedyna rada to regularna praca. Chociaż brzmi to nudnie, po belfersku, to jest to prawda.

Wydaje mi się, że zmęczenie ma duże znaczenie, bo o ile jak ktoś się nauczy czegoś na pamięć, to nawet wyczerpany nie zapomni o opanowanym materiale, natomiast dużo trudniej w stanie przemęczenia jest rozwiązywać zadania, gdyż wymaga to koncentracji.

Na kierunkach ścisłych używa się intelektu, nie odpytujemy Was z regułek, ale musi się u Was włączyć jakieś rozumowanie. Gdy prowadzący pyta o korelację, co z czego wynika, trzeba pomyśleć. Ponadto zakres materiału jest jednak taki, że nie da się go w pastylce jednorazową dozą przyswoić, wiedza musi się kumulować systematycznie.

Co Pan sądzi o wspomagaczach takich jak na przykład napoje energetyzujące?

Nie mam do końca zdania. Z rozsądku przestrzegałbym, żeby nie korzystać z tego na dłuższą metę, bo odbije się przede wszystkim na zdrowiu. Ale nie mam doświadczenia ze wspomagaczami.

Czy wie Pan, jakie dowcipy krążą wśród studentów na temat sesji?

Nie, ale chętnie bym poznał.

Na przykład SESJA oznacza: „System eliminacji studentów jest aktywny”.

Ja znam nie tyle dowcipy, ile anegdoty, raczej legendy. Jeżeli się rozmawia w szczególności ze starszymi ludźmi, to można się dowiedzieć, jak wyglądały sesje, jakie to ludzie ci jako studenci mieli barwne przeżycia. Myślę, że w dużym stopniu są ubarwione. Słyszało się o profesorach, którzy nie sprawdzali wiedzy studenta, ale jego szybkość poruszania się; np. profesor wyrzucał indeks przez okno i jak gdy student zdążył go przynieść w wyznaczonym limicie czasu, to zaliczał. Takich legend o profesorach politechnicznych nasłuchałem się wiele. O ile w przypadku niektórych legend być może jakieś ziarno prawdy było, to myślę, że jednak wprowadzenie pewnych ram dla zachowań wykładowcy jest korzystne dla studenta. Lepiej nie doświadczać nic związanego z humorem prowadzącego. Podejście do studenta powinno być zawsze niezależne od stanu emocjonalnego wykładowcy, który powinien być zawsze przyjazny i nastawiony na to, żeby nauczyć go i sprawdzić jego wiedzę.

A czy krążą jakieś dowcipy o studentach i sesji wśród prowadzących?

Raczej nie. Prowadzący mają mniej okazji, by razem się spotykać i sobie o tym opowiadać. Studenci w swoim gronie mają więcej okazji do pożartowania z sesji. Mówiłem panu, że studiowałem na Uniwersytecie i mieszkałem w akademiku ze studentami z różnych kierunków: prawa, historii. Nasłuchałem się bardzo dużo legend o znanych osobistościach z życia publicznego i politycznego, ale traktowałem je z przymrużeniem oka, jako nie do końca odpowiadające rzeczywistości, ale tworzone na potrzeby popularności jakiejś osoby.

Co Pan, jako osoba, która ma już wszystkie sesje za sobą, mogłaby doradzić naszym czytelnikom?

Podstawową radę przekazałem: systematyczna praca. Jeśli chodzi o sesję i zdawanie egzaminów, to mogę jedno doradzić: nie należy się poddawać i załamywać się, gdy wynik jest niekorzystny. Należy douczyć się i poprawić. Dobrze by było, żeby mieć możliwość przystąpić kilka razy do egzaminu. Tu nawiązuję do tego, co Pan mówił o wykładowcach, którzy zmniejszają rygorystycznie ilość podejść do egzaminów. Studia to wielka szansa życiowa i niedobrze by było , gdyby możliwość zdania przedmiotu była ograniczana. Szczególnie dotyczy to studentów I roku, którzy doświadczają skokowej zmiany sposobu uczenia się i sprawdzania wiedzy. W szkole sprawdzanie jest systematyczne, a tu nagle przez semestr można nie pracować zbyt wiele i potem przychodzi „czas prawdy” i student może sobie nie poradzić. W związku z tym powinna być sesja poprawkowa, by każdy miał szansę „wziąć się za siebie”, popracować przez wakacje i utrzymać się na uczelni. Zalecałbym wytrwałość i niepoddawanie się.


Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
9,22/10 głosów: 49
Autor: Wojciech Straszewski dnia: 14.06.2009 [20:00]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (3)

"Chcę, by student miał jak najwięcej możliwości, żeby zdał"
orel182@y... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
17.06.2009 [22:04]
"Na kierunkach ścisłych używa się intelektu, nie odpytujemy Was z regułek, ale musi się u Was włączyć jakieś rozumowanie."

Taaaaa a ludzie skaczą po drzewach i latają jak superman. Są przedmioty na których trzeba coś zrozumieć ale jest mnóstwo debilnych przedmiotów gdzie trzeba zakuć - mimo że takich shitów faktycznie na studiach technicznych być nie powinno...
"Chcę, by student miał jak najwięcej możliwości, żeby zdał"
Anonim IP: 10.7.25.* +odpowiedz skasujcie ten komentarz
17.06.2009 [22:59]
a ja uważam, że nawet te "shity" składają się na wykształcenie :)
"Chcę, by student miał jak najwięcej możliwości, żeby zdał"
Anonim IP: 212.76.37.* +odpowiedz skasujcie ten komentarz
25.03.2010 [21:32]
Bo ***** wiesz a sie wypowiadasz

Strona: 1/1
1 

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
3 + 0 plus dziewięć =
38.107.191.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.