| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Muzyka » Recenzje
W lutym i marcu 2005 happysad, Farben Lehre i Akurat, zagrali 17 koncertów w ramach trasy Punky Reggae live, która cieszyła się dużym zainteresowaniem. Podczas siedmiu koncertów pobite zostały rekordy frekwencji w klubach, do których zawitała trasa (m.in. w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu). Na trójkowej liście przebojów Marka Niedźwieckiego singlowy utwór „Zanim pójdę” spędził 33 tygodnie happysad – zespól może nieznany szerszej publiczności, ale ciągle zdobywający popularność. Coraz więcej ich w prasie, coraz częściej można zobaczyć klipy w TV, coraz więcej ludzi przychodzi na koncerty. A czemu? Może dlatego, że ludzi przyciąga ich naturalność, prawdziwość? Może dlatego, że wiedzą, że to co happysad chce przekazać w swojej muzyce, to nie żadna ściema? A może wszystko po trochu? Tak czy tak, przyciąga silnie. Najlepszym dowodem niech będzie frekwencja na koncercie tego zespołu, który odbył się 07.12.2005. happysad został zaproszony do Stodoły jako gość specjalny koncertu odbywającego się pod hasłem „Młode Wilki – Rebelia”. Czyli najpierw miały grać zespoły biorące udział w przeglądzie, a potem, na deser, „zespól klasowy” jak to określił stodolowy kaowiec:) Power of Trinity, Ryby z Lasu, Benzyl – to właśnie te kapele miały walczyć o prawo występu u boku innych finalistów Młodych Wilków i o okazję do wydania płyty. Niestety, Benzyl nie dotarł na koncert, zespól zaniemógł zdrowotnie. Czy te dwie kapele faktycznie walczyły? Bardziej przypominało to masakrę. Ludzie nieźle bawili się przy reggae granym przez Power of Trinity, natomiast Ryby z Lasu… No cóż, starali się. To można powiedzieć o nich najlepszego. A najgorszego? Nawet nie chce mi się wszystkiego wymieniać:) Słaby wokal, walenie zamiast gry na perkusji, kiepskie kompozycje, to tylko niektóre z zarzutów jakie mógłbym wystosować. Jury nie miało trudnego wyboru. Wśród finalistów zobaczymy Power of Trinity. Po „części konkursowej” na scenie pojawił się happysad. To dla niego do Stodoły ściągnęły tłumy i zapłaciły za bilety. Warto było. Już na samym początku Quka– wokalista, powiedział, że cieszy ich frekwencja i że spróbują dać z siebie wszystko. Jak powiedział, tak zrobili. Zaczęli od kawałków z nowej płyty. Zabrzmiało więc „ Słońce”, „To miejsce na mapie”, świetne „Nostress, „ Manewry szczęścia”. Cala publika darła się „ Nie puszczę Cię, nigdzie sama stąd nie pójdziesz…” nie pozwalając wokaliście dojść do głosu To dobrze pokazuje, jak się świetnie się ludzie bawili. Nawet na moment nie przestawali skakać i wyśpiewywać teksty. Nawet nie podejmuje się określić jak wiele razy ktoś w ferworze zabawy przelatywał przez barierki. Na szczęście, jak zawsze podczas imprez w Stodole, ochroniarze spełniali swoje zadanie - łapali takie szybujące osoby i ułatwiali bezpieczne lądowanie. HappySad mile wszystkich zaskoczył. Zagrał dwa bisy, w tym jeden baaardzo długi- chyba z 7 piosenek. No ale pewnie wyszli z założenia, ze „klient nasz pan” i gardła, ścierane okrzykami „Happy! Happy!” czegoś się w końcu domagają. Zespól niewątpliwie potwierdził, że ma świetny kontakt z publicznością i że naprawdę warto pójść na ich występ. komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|