| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Muzyka » Recenzje
"Likier, miód, liryczne cudo..."
Autor: mpaluch(o)polibuda.info dnia: 14.12.2005 [23:06]
Zespół Hey, istniejący na polskiej scenie rockowej od początków lat 90-tych, ciągle trzyma wysoką formę, o czym mieliśmy okazję przekonać się 1 grudnia w Stodole na koncercie promującym nowa płytę "Echosystem". Ilekroć Hey gości na scenie Stodoły, zciaga na swoje koncerty rzesze fanów. Zespół, który istnieje od tak dawna nadal cieszy się popularnością, a w szeregi starych fanów z każdą płytą wstępują kolejni. Jednak ten, kto nigdy nie był na koncercie tego zespołu, tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z możliwości tych muzyków. Koncerty są nie tylko doskonale przygotowane pod względem technicznym, ale także, głównie za sprawą wokalistki, są niesamowitym nośnikiem emocji i energii, dzięki czemu znane utwory nabierają nowego znaczenia, a jest to szczególnie ważne w przypadku koncertów promujących nowa płytę. Zobacz także
Jednak zanim pojawił się gość wieczoru, na scenie prezentował się nowy zespół Penny Lane. Niestety publiczność zgromadzona pod sceną wykazywała nikłe zainteresowanie jego twórczością. W zasadzie nie ma się co dziwić, piosenki, które zagrał zespół były monotonne i bardzo podobne do siebie, a teksty również pozostawiały wiele do życzenia, toteż po kilku minutach w powietrzu wyczuwało się lekkie zdenerwowanie i zniecierpliwienie. Wszystkie te negatywne emocje prysły wraz z pierwszymi nutami piosenki "Cisza ja i czas", bo tym właśnie utworem przywitał warszawskich fanów zespół Hey. W pierwszej obszernej części koncertu usłyszeliśmy kawałki z nowej płyty i ku mojemu zdziwieniu nie były one publiczności obce. Pomimo tego, że płyta Echosystem wyszła dopiero 21 listopada, to i tak na koncercie wszystkie pochodzące z niej piosenki zostały odśpiewane razem z Kasią. Oczywiście nie zabrakło utworu promującego nową płytę: „Mimo wszystko”. W sumie z nowej płyty pojawiło się około 9 utworów, przeplatanych piosenkami z płyt: "music, music" i „sic!”. Drugą część koncertu stanowiły utwory pochodzące ze starszych płyt, których nie mogło zabraknąć: „Ja sowa”, „Pomyłka S”, „Zazdrość”, „Chyba”, „Cztery pory roku”, „Schisophrenic family” no i oczywiście „Where is my mind” zespołu The Pixies. W sumie usłyszeliśmy ok. 30 piosenek, co stanowiło 2 godziny dobrej zabawy. Dużym zaskoczeniem była zmiana w wyglądzie muzyków. Mianowicie: męska część zespołu, do niedawna długowłosa, prezentowała skromne, króciutkie fryzury. Nie sposób tez nie wspomnieć o wokalistce- Kasi Nosowskiej. Niesamowity jest nie tylko jej głos, ale także jej zachowanie na scenie. Wokalistka śpiewając piosenki nie wykazuje żadnej ekspresji. Czasem, patrząc na nią wydaje się, jakby na scenie znalazła się przypadkiem, zawstydzona okrzykami sympatii skierowanymi w jej kierunku zdawała nie wiedzieć jak się zachować. Stała skupiona przed mikrofonem, wpatrując się to w sufit, to znowu w ścianę. Nikt nie miał jednak jej tego za złe, gdyż widok skupionej Kasi potęguje pozytywny odbiór piosenek. Kolejnym zaskoczeniem, od strony wizualnej było oświetlenie, autorstwa cenionego w tej dziedzinie, Spidera. Każda piosenka miała oddzielną, świetlną oprawę, która oddawała charakter utworów. Dodatkowo za plecami zespołu widniał ogromny napis, ECHOSYSTEM przybierający, pod wpływem wspomnianych świateł różnorakie barwy. Jednak, jak wszystkim jest wiadome, to, co dobre szybko się kończy i jak zawsze po koncercie tego zespołu pozostaje wielki uśmiech na twarzy, kilka siniaków, zdarte gardło, niezapomniane wrażenia, ale także niedosyt spowodowany zbyt krótkim występem. Mimo, iż koncert trwał 2 godziny, nikt ze zgromadzonych nie miał ochoty wracać do domu, dlatego zdeterminowani fani po tym, jak wybrzmiała ostatnia nuta piosenki „Moja i twoja nadzieja”, która kończyła drugi bis, wywoływali zespół z powrotem na scenę. Bezskutecznie. Na stałe zgasły światła a fanom zespołu pozostało czekać na następny koncert w Warszawie, który zapewne zgodnie z tradycja odbędzie się na jesieni, za rok. komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|