Polibuda.info Zarejestruj się   Nie pamiętam hasła   Logowanie  
Czwartek, 28 sierpnia 2008 Olka Patrycji Sobiesława
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Warszawa » Przewodnik » Jedzonko » Kawiarnie   
Drukuj
Antykwariat Cafe
7,06/10 głosów: 171 Oceń artykuł


Adresul. Żurawia 45
Kontakttel. 0 22 629 99 29
Czynne poniedzialek - piątek: 11:00 - 23:00
sobota i niedziela: 13:00 - 23:00

Zobacz miejsce na mapie



Oceń artykuł
7,06/10 głosów: 171

Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (8)

Antykwariat Cafe
rjernat@p... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
11.03.2007 [00:20]
Wystrój i nastrój fantastyczne. Niestety obsługa jest wybitnie okropna. Z byle powodu barman potrafi sie obrazić i wyrzucić z lokalu(nas to ostatnio spotkało, bo nie chcieliśmy kupić soku do piwa). Nieporozumienie jakieś.
Antykwariat Cafe
blanca132@p... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
02.06.2007 [12:51]
Kawiarnia Antykwariat, jako miejsce przytulne i niezwykle klimatyczne BYłA jednym z moich ulubionych lokali w Warszawie.Mimo nieprzychylnych opini chodziłam tam dośc często. O czym miałam okazję się wczoraj przekonać po prostu do tej pory miałam szczęście nie trafić na szefa. Wczoraj czekałam przy barze aż ktoś przyjmie moje zamówienie, po chwili pojawil się starszy pan spojrzał na mnie po czym znikł na zapleczu, przez nastepne 10 minut stalam i czekalam, nie było niestety żadnego dzwonka ani nieczego czym mogła bym jakoś zwrócić uwagę wyrażnie opieszałej obsługi, zaczełam więc pytac czy ktoś mógł by mnie obslużyć, czy ktoś tam jest, pozwolilam sobie nawet na wychylenie sie za bar żeby zobaczyć czy może ktoś jest na zapleczu tylko mnie nie słyszy. I był szef lokalu który natychmiast mnie zaatakowal że w ameryce to by nie za to zastrzelili, żebym "spadał z lokalu i więcej tu nie ptzychodziłą" i mu nie przeszkadzała czy ja sobie nie zdaję sprawy że on może być zajęty. Nie bardzo zdawałam sobie sprawe stojąc przy barze. Przyzwyczajona do wyżych standardów obsługi myslałam że jako klijentka jestem mile widziana w lokalu który utrzymuje się miedzy innymi dzieki moim zamówieniom. Na moje przeprosiny i próbę wyjaśnienie sytłacji zostałam potraktowana jeszcze gorzej, nawet nie chce mi sie pisać jak. Właścicielowi w każdym razie gratuluję mistrzostwa w traceniu klientów. I z przykrościa przestrzegam...
Antykwariat Cafe
spam_x@o... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
05.06.2007 [17:34]
4 czerwca, poniedziałek, 2007, kawiarnia Antykwariat. O 21:30 usiedliśmy z koleżanką na herbacie, w ogródku na zewnątrz. Długie i miłe rozmowy, papierosy, jednym słowem czas nam się urwał. Ni stąd ni zowąd przychodzi Pan z brodą, koło czterdziestki. Domyśliłem się, że dyskretnie nas poprosi o kończenie, gdyż będa zamykać. Spoko.

W zamian za to dostaliśmy oskarżającą przemowę wstawionego brodacza, że „on już czeka godzinę, i NIE BĘDZIE teraz mówić, że za pół godziny, tylko że teraz mamy opuścić lokal, bo jesteśmy ostatnimi goścmi., i że „przeprasza za swoją inwokację” ale on już dłużej czekać NIE BĘDZIE, a w ogóle to zamykają o 24 a jest już 1”. Przerwałem mu suchym „Rozumiemy”

Gdybym chociaż wiedział, że jesteśmy ostatnimi goścmi, z pełnym zrozumieniem bym się wymknął z koleżanką wcześniej. Jednak wystarczyło wcześniej podejść, i rzucić dyskretne „Niedługo będziemy zamykać”. A nie oczekiwać od klientów, ze będą w uroczej kawiarni na uroczym wieczorze co chwila zerkać na zegarek.

Na moją uwagę przy wyjściu, że „następnym razem proszę jednak mówić pół godziny wcześniej, zamiast wyrzucać gości w ten sposób”, Brodacz odparł, że wiedział, ze coś takiego powiem, znów wyjechał z pretensją, że czeka na nas od godziny i zapowiedział mi, że następnym razem mnie stąd wypierdoli, po czym pozwolił sobie dotknąć mojego ramienia, jakby chciał mi pomóc wyjść.

No cóż, z pijanymi się nie dyskutuje, bo to bez sensu. Na uwagę koleżanki, by się uspkoił odpowieział jej konkretnym „Spierdalać”.

Pan niestety nie rozumie, że opócz wystroju jest coś ważniejszego w kawiarniach – ludzie.
Antykwariat Cafe
grajek8@i... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
21.07.2007 [15:59]
Wczoraj mialem nieprzyjemnośc wstapic do tego nieszczęsnego lokalu i przekonać się ze czasy PRL jeszcze w Polsce nie minęly.
Bylo chwilę przed 23. Lokal czynny do 23. wiec grzecznie pytamy czy mozna jeszcze wejśc. Straszy pan (bodajrze wlasciciel) po pięćdziesiątce, spocony, najprawdopodobniej w stanie upojenia alkoholowego oswiadczyl, ze mozemy wejsc , pod warunkiem, ze bedzie mu sie to oplacalo, jesli zamowimy piwa dla wszystkich. Pon robil łaskę, ze mozemy wejsc do jego knajpki i zaplacic mu za piwo. Po wybraniu miejsca (wystroj nie powiem, ok) podeszlismy z kolega zamowic piwa. Ja najpierw zamowilem dwa, kolega stal za mną tez w celu zlozenia zamowienia. Pan z brzuszkiem oswiadczyl ze mu sie to nie oplaca, cztery osoby a tylko dwa piwa. Wyjasnilismy uprzejmnie, ze kolega zamawia tez dwa piwa. Pan mile obslugujący stwierdzil, ze jesli panujemy siedziec przy jednym piwie i sie wyglupiac to nie jest to miejsce. Zapytalem: a jakie to jest miejsce, pan spojrzal sie na mnie jak by chial mnie uderzyc czy cos w tym stylu, widac bylo agresor w oczach, stwierdzil ze nie musimy tu byc. Gdy powiedizlem mu ze standardy obslugi klienta na wspaniale opanowaner, obrazil się i nas wyprosil. :)
Jeszcze nigdzie nie spotkalem sie z tak beszczelną i wulgarną obsluga. Tymbardziej wstyd ,ze tak zachowuje się wlasciciel lokalu. SŁOMA Z BUTÓW.
jesli nie chesz zepsuc sobie wieczoru, omijaj szerokim lukiem to miesce.
Antykwariat Cafe
jwpb@o... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
04.08.2007 [15:15]
Zarejestrowałem się tu tylko po to, by wystawić ten komentarz.

Wczoraj byłem w tej sympatycznej z wyglądu knajpce z koleżanką, która przyjechała do "Stolycy" aż z Zielonej Góry...
Nie chciałbym, by na podstawie obsługi tego lokalu wyrabiała sobie zdanie o Warszawie.. To, co wczoraj zaszło, przypominało sceny z Monthy Python'a- a niestety było szarą rzeczywistością. Chcieliśmy zamówić gorącą czekoladę. Byłem tam 5 lat temu i pamiętam, że mieli naprawdę dobrą. Na sugestię barmana/szefa(?), że mają tu "bardzo dobre piwo" odpowiedziałem z uśmiechem- "E, tam.. wolę czekoladę". No i się zaczęło:
- Czy musi pan tak od razu werbalizować swoją niechęć do piwa?!
- Nie werbalizuję swojej niechęci do piwa, tylko jestem abstynentem i przyszedłem tu na dobrą czekoladę. Czy wolno mi to zrobić? (myślałem, że gość żartuje)
- Wolno, ale nie tutaj!
- Słucham?
- Nie chcę takich gości! (wyrywanie menu z ręki mojej koleżanki!!!!) Idźcie sobie!! (pogardliwy, "spławiający" gest ręki)
Tak to wyglądało.
NIGDY w życiu nie spotkałem się z takim chamstwem. Nie używam z zasady wulgaryzmów i słowo "chamstwo" jest w moim słowniku bardzo dosadne. Byłem już w wielu różnych miejscach- z Ukrainą i Rumunią włącznie- nawet u prostych ludzi, gdzieś wysoko w górach nie przytrafiła mi się sytuacja choćby lekko zbliżona do tej. Przykro mi, że w moim mieście utrzymuje się lokal, którego obsłudze/właścicielowi (?) nie zależy na klientach.
Mój wniosek jest prosty- nigdy w życiu już tam nie wejdę, a nie wzywam do bojkotu miejsca po prostu dlatego, że z wystawionych tu pozostałych komentarzy trudno wyciągnąć inne wnioski.
Pozdrawiam wszystkich i życzę, by nikogo już takie rozczarowanie nie spotkało.
Antykwariat Cafe
GREG.UNITED77@G... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
05.09.2007 [11:55]
A według mnie jest to "charakterne" miejsce gdzie trzeba wiedziec czego się chce, od kilku lat do anty wpada się na wyjątkowe piwo i wino a nie na czekoladkę , herbarkę i ciasteczka , godziny otwarcia jakie są każdy widzi wchodząc.Proste zasady i ja to respektuje - dlatego nigdy nie miałem problemów.Ja osobiscie polecam to miejsce.
Antykwariat Cafe
Anonim IP: 212.76.37.* +odpowiedz skasujcie ten komentarz
02.08.2008 [22:30]
No właśnie ja chciałam się takiego wina, czy piwa napić nie było mi jednak to dane....Właściciel powiedział mi,że nie mogę wejść, bo lokal nie jest dostosowany, a ja poruszam się na wózku...Rzeczywiście było parę schodów, ja byłam z koleżanką i chciałam,żeby ktoś pomógł mi się tam dostać.Gdybym brała pod uwagę tylko dostowane miejsca w Warszawie przyszło by mi siedzieć w wielu przypadkach w domu.....A mówi się,że żyjemy w Europie...pozostatawiam to bez komentarza....
Antykwariat Cafe
Lena (Gość) IP: 79.163.9.* +odpowiedz skasujcie ten komentarz
19.08.2008 [13:25]
CHamstwo i bezczelność, tak mozna po krótce opisać obsługę (właśnie wspominanego już brodacza).Poszłyśmy kiedyś z dwiem koleżankami do tejże knajpki. Ponieważ zapraszałam koleżanki udalam się z ich i wlasnym zamówieniem do baru. Niestety, jedna z koleżanek nieopatrznie zamówiła piwo pewnej popularnej i mocno reklamowanej marki. To wystarczyło,żeby wysłuchać pokrzykiwania i tzw. "opieprzu". Pan uznał, że to wstyd w takim miejscu zamawiać coś takiego, on ma nietuzinkowe piwa, nie sprzedaje popłuczyn itd. Uznalam, że nie warto psuc sobie popołudnie i poprosiłam dla koleżanki o jedno z serwowanych tam piw, ale teksty których nadal musialam wysluchiwać były bezczelne i chamskie (o tonie jakim się do mnie zwracał szkoda mówić-krzyk na cały lokal). Nigdy więcej nie przestapię progu tej budy. To miało być miłe późne popoludnie z koleżankami a było stresujące i nieprzyjemne doświadczenie, o którym lepiej jak najszybciej zapomnieć.

Strona: 1/1
1 

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
5 + 7 plus osiem =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.