| ||
|
Polibuda.info » Sport i turystyka » Relacje z wyjazdów
Wszystko zaczęło się, gdy rodzice postawili mnie przed faktem dokonanym i poinformowali, że wykupili mi wycieczkę po Grecji w jednym z biur podróży. Spakowałem się i pojechałem, a właściwie poleciałem. 2004 rok był najlepszym czasem na odwiedzenie Półwyspu Peloponeskiego. Kilka tygodni wcześniej skończyła się Olimpiada, na którą Grecy długo się przygotowywali. Powstały nowe autostrady, a kraj został posprzątany. Tak, nie przejęzyczyłem się. Południowcy nie dbają o porządek na podwórzach i ulicach. Jadąc samochodem po prostu wyrzucają śmieci przez okno, a tych nikt nie sprząta. W porównaniu z Grekami jesteśmy wręcz pedantycznym narodem. Zwiedzanie rozpocząłem od Delf, gdzie w starożytności słynna wyrocznia przyjmowała szukających odpowiedzi przybyszów. Tam też znajduje się "pępek świata", który podobno emanuje silną energią. Kolejnym etapem podróży była Olimpia - kolebka starożytnego sportu. W miejscowości tej odkryto między innymi pracownię Fidiasza i świątynię Zeusa, a podczas II Wojny Światowej także doskonale zachowaną bieżnię. Po Olimpii celem wyprawy była miejscowość Lutraki niedaleko Koryntu. Po drodze zatrzymaliśmy się w Patrze, gdzie znajduje się kościół św. Andrzeja z największym kamiennym tronem cesarskim i żyrandolem z drewna oliwnego. Po zwiedzaniu i posiłku ruszyliśmy w dalszą trasę mijając most łączący Peloponez z pozostałą częścią kontynentu. Kolejny dzień rozpoczął się zwiedzaniem Kanału Korynckiego. Poziom wody u jego ujść różni się o kilka metrów, jednak zjawisko to nie jest zauważalne z góry. Można to dostrzec płynąc kanałem. Ja nie mialem ochoty na taki rejs, więc zdjęcia robiłem z mostu nad kanałem... dwa razy, bo ten wąski przesmyk najpiękniej prezentuje się nocą. Kiedy wszyscy uczestnicy wycieczki zrobili zdjęcia, ruszyliśmy do antycznego Koryntu. Najbardziej interesujący był dla mnie pomnik polityka bez głowy, a właściwie z wymienną głową. To antyczne rozwiązanie dobrze przyjęło by się w naszym kraju. Co cztery lata wymieniałoby się głowę w takim posągu. Byłoby to praktyczne i tanie. Oprócz zdjęcia z "uniwersalnym" politykiem w galerii umieściłem fotogrfie przedstawiające starożytne toalety, łaźnie i Odeon. Po zwiedzeniu Koryntu udaliśmy się do Myken. Oglądanie rozpoczęło się od muzeum. Potem były ruiny starożytnego miasta, do którego wchodziło się bramą strzeżoną przez dwa kamienne mykeńskie lwy na jej szczycie. Na koniec coś, o czym pisał Słowacki - Grób Agamennona. Z Myken krętymi górskimi drogami przejechaliśmy do Epidauros, gdzie turyści prezentowali swoje zdolności wokalne w amfiteatrze o wspaniałej, choć "szowinistycznej" akustyce. Konstrukcja tego miejsca powoduje, że tylko męskie głosy brzmią w nim dobrze. Kobiece są zniekształcane. Następnego dnia około południa nasz autokar wjechał do centrum greckiej stolicy - Aten. Zdążyliśmy na zmianę warty. Po uroczystości udaliśmy się na zwiedzanie świątyni Zeusa, za którą wznosiły się wzgórza Akropolu. Mimo korków autokar szybko dotarł na parking pod najpiękniejszą częscią Aten. Wszyscy wysiedli i pomaszerowali pod górę do wejścia na Akropol. Tam zmieniliśmy przewodnika i rozpoczęło się zwiedzanie górnego miasta - Propyleje, Partenon, Erechtejon... a potem w dół na Agorę. Dzień zakończyłem wizytą na jednej ze stacji metra - marmurowego muzeum. Po męczącym zwiedzaniu przyszedł czas na odpoczynek. Kolejny dzień podróży spędziłem na plaży na Przylądku Sunio. Kąpałem się w ciepłym morzu pod górującą z tyłu świątynią Posejdona. Popołudnie było wolne. Zdecydowałem się na spacer na wzgórze Lycabettus. Mimo iż jest ono niższe od Akropolu, to widok z jego szczytu zapierał dech w piersi. Dzień zakończył się spacerem najstarszymi uliczkami greckiej stolicy. Następnego ranka wszyscy wcieczkowicze zajeli swoje miejsca w autokarze. Jechaliśmy cały dzień, zatrzymując się na chwilę w Termopilach. W Salonikach wsiadłem do samolotu i nad ranem wylądowałem na Okęciu.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Jakub Żmiejko dnia: 22.07.2006 [20:15]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|
|
nasi partnerzy
partner technologinczy
|
|
Copyright © SamorzÄ…d Studentów Politechniki Warszawskiej |