Czwartek, 20 listopada 2008 Feliksa
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Muzyka » Recenzje   
Drukuj
Dżem i Bohema w Stodole - relacja
5,85/10 głosów: 13 Oceń artykuł
Fot. Michał Starzyk
Fot. Michał Starzyk
Chyba każdy z nas woli świętować swoje sukcesy wspólnie z przyjaciółmi niż samotnie. Nie inaczej jest z zespołem Dżem. Zdobywcy wielu złotych płyt stali się ostatnio posiadaczami dwóch nowych, tym razem za sprzedaż DVD Woodstock 2003 i 2004. Na miejsce ich wręczenia wybrali warszawski klub Stodoła, a na ceremonię zaprosili najlepszych przyjaciół – fanów

Ta gromadka zebrała się 14 grudnia 2006 roku by uczcić sukces kapeli. Jak wiadomo powszechnie by odbył się koncert potrzeba zarówno zespołu jak i publiczności. Na szczęście żaden z tych elementów nie zawiódł. Dżem przybył punktualnie a i publika stawiła się bardzo licznie. Tak licznie, że w kasach zabrakło biletów a grono nieszczęśliwców odprawionych zostało z kwitkiem. Widać po prostu ludzie chcieli posłuchać bluesa…

Na koncercie gwiazdy tej klasy co Dżem nie mogło zabraknąć suportu. I taki istotnie się pojawił. Widownię rozgrzać i zachęcić do zabawy miał zespól Bohema – w zamyśle „rozpalić do białości”. Tak…Klimatyzacja rzeczywiście siadała, ale nie była to bynajmniej ich zasługa.

Nie bardzo rozumiem jaki jest sens sprowadzania kapeli, która swoim stylem zupełnie nie przystaje do oczekiwań publiczności. Delikatnie mówiąc, muzyka Bohemy nijak się ma do twórczości Dżemu. Rock’n’roll, niezależnie w czyim wykonaniu, musi być energetyzujący, a nie usypiać. Nie wiem muzycy tego zespołu o tym wiedzą? Tak samo jak to, że wokalista może udawać młodego Micka Jagera ale to nie uczyni z nich Rolling Stonesów. Aha, no i teksty. Mam nadzieję, że prostota tych wypocin jest zamierzona, choć powątpiewam w to. Taka rada – jeśli kapela chce coś przekazać, to niech to będzie chociaż trochę oryginalne. Słysząc takie piosenki jak „ Panie prezydencie” czy „ Chłopcy na sterydach” można jedynie zastanawiać się w jakim celu stworzono takie „perełki”. Krytyka władzy – ok., ale nie jako powtarzanie tych samych mantr i do tego ubranych w banalne rymy. Kiepsko, kiepsko panowie.
Zobacz także

Podobnego zdania chyba była publiczność, która niezbyt gorąco przywitała Bohemę. Po kilku numerach coraz wyraźniej słyszalne były okrzyki „Do domu”, a na twarzy Piotra Lipki – wokalisty zespołu widoczne konsternacja i stres. Może to stąd wzięły się te buńczuczne wypowiedzi o „nadchodzących hiciorach” w jego wykonaniu?. Na pewno atmosfery to nie poprawiło. W końcu jednak skończyła się ta katorga – zarówno dla Bohemy jak i dla publiczności.

Po tym jak ze sceny zeszli muzycy trzeba było poczekać ładną chwilę aż zdemontowany zostanie sprzęt. Po pewnym czasie pojawił się nikt inny jak Jurek Owsiak zapowiadając Dżem. W ręku trzymał dwie złote płyty. Zgadnijcie dla kogo przeznaczone?

Wreszcie na scenę wkroczył Dżem w składzie: Adam Otręba, Beno Otręba, Maciek Balcar, Zbyszek Szczerbiński, Jurek Styczyński, Paweł Berger, Janusz Borzuski oraz gościnnie Sebastian Riedel. Po otrzymaniu płytek mogliśmy nareszcie usłyszeć prawdziwego bluesa.

Mam mieszane uczucia co do samego koncertu Dżemu. Może związek ma to z setlistą, na której pojawiły się utwory starsze i mniej znane : „Być czy mieć”, „Gorszy dzień”, „A jednak czegoś żal”. To na pewno gratka dla fanów, którzy są na każdym koncercie. Ale kątem oka widziałem również konsternację na twarzach części obecnych. Po prostu nie znali tych numerów. Oni przyszli usłyszeć „Dzień, w którym pękło niebo”, „Wokół sami lunatycy”, kawałków których nie doczekaliśmy się. Całe szczęście, że pojawił się „Paw”, „Aleja róż” i „Harley mój”. To te piosenki wzbudziły największy entuzjazm publiczności i spowodowały drżenie ścian Stodoły.

Myślę, że mogę śmiało stwierdzić, że to „Wehikuł czasu był najbardziej wyczekiwanym kawałkiem. Maciek i koledzy wykonali go pod sam koniec koncertu, jako ostatni numer. Oczywiście, „ostatni” z przymrużeniem oka. Fani nie daliby przecież Dżemowi uciec bez zagrania paru bisów. I tu niespodzianka, na scenie zjawił się Sebastian Riedel, by wspomóc kolegów swojego taty w piosenkach „Victoria” i „Jesiony”. Odważne posunięcie, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę bardzo krytyczne recenzje jakie dostał po poprzednim występie na scenie Stodoły z Dżemem.

Bastek jednak wszystkich pozytywnie zaskoczył prezentując się z bardzo dobrej strony. Świetnie i z uczuciem śpiewał, nastrojowo grał również na harmonijce ustnej. Z pewnością nie można powiedzieć nic złego o jego występie.

Na drugi bis ( a jakże!) zespół zagrał niesamowite „Whisky” i oczywiście „Autsajdera”, piosenki, w których cały czas wyczuć można Ryśka Riedla. Cóż, niektórzy są po prostu skazani na bluesa…

Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
5,85/10 głosów: 13
Autor: akapala(o)polibuda.info dnia: 03.01.2007 [18:30]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
2 + 4 plus dziewięć =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.