Czwartek, 28 sierpnia 2008 Olka Patrycji Sobiesława
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Kino » Recenzje   
Drukuj
Tysiąc węzłów w jedną butelkę rumu
czyli słodycz sukcesu,, Piratów z Karaibów"
8,09/10 głosów: 11 Oceń artykuł
Pierwsze miejsce w edycji styczeń-luty '07
Pierwsze miejsce w edycji styczeń-luty '07
Tegoroczne wakacje obfitowały w liczne premiery kinowe. Mój wzrok przykuł nieco mroczny afisz, z którego złowieszczo spoglądał mężczyzna w dread’ach i czerwonej chuście. Nie był to jednak plakat promujący koncert Boba Marley’a. Na ekrany kin weszła długo oczekiwana II część trylogii,, Piraci z Karaibów”.


Pasjonaci Jack’a Sparrow’a nie zawiedli się. Piraci powrócili z podwójną dawką przygód i tarapatów. Kapitan Jack Sparrow poraz kolejny został wplątany w sieć intryg. Niestety jego kłopoty niweczą ślubne plany Will’a Turnera i Elizabath Swan. Narzeczeni zostają aresztowani pod zarzutem spisku, mającego na celu uwolnienie z więzienia Jack’a.

Kapitan Czarnej Perły musi stanąć do szalonego wyścigu o własną duszę. Okazuje się, że ma on dług do spłacenia legendarnemu kapitanowi latającego Holendra. Nienawistny Davyey Jones, władca głębin morskich i makler ludzkich dusz stara się za wszelką cenę zniszczyć Sparrow’a i jego przyjaciół. Jedyną szansą Jack’a jest odnalezienie osnutej tajemnicą skrzyni Umarlaka, w której spoczywa serce Dawyey’a. Lord Cutter Backeta z kompanii Wschodnioindyjskiej, który krzyżuje ślubne plany Willa i Elizabeth, również pragnie posiąść skrzynię demona. W ten sposób cała trójka ma się spotkać na wspólnym enigmatycznym szlaku. Niestety ich sladem podąża mityczny Kraken.

Film, któremu nie wróżono zawrotnego sukcesu, okazał się wspaniałym widowiskiem, które ściągnęło miliony widzów. Pozornie błaha tematyka i kunszt artystyczny ,,Piratów...” oczarował nawet ich największych sceptyków.
Osobiście przyznaję, że największe wrażenie wywarła na mnie porywająca gra aktorska Johne’go Deepa, który jak zwykle zaskoczył fanów niebagatelną kreacją. Nie ma co ukrywać. Szalony kapitan z dread’ami i pociągającym zarostem stał się wizytówką tego filmu. Nie uchybiając autorytetowi Orlando Blooma i Keily Kinsley uważam, że agitacja wizerunku Deepa oraz jego ,,sceniczny wdzięk” przyćmiły nieco pozostałych bohaterów.


Film był tak samo nieprzewidywalny jak jego sukces. Sam Johny Deep, który zgodził się zagrać w I części produkcji, nie znając nawet scenariusza, obdarzył reżysera wielkim votum zaufania. Spontaniczny charakter Deepa odzwierciadla jego kreacja aktorska. Nowoczesny pirat, wyobrażenie gwiazdy roc’ka, okazał się strzałem w dziesiątkę. Choć niektórzy twierdzą, że Jack Sparrow jest postacią, która zamiast mózgu ma butelkę rumu, a jego niewieście ruchy przeczą typowej orientacji, to jednak większość, ze względu na komizm oraz przewrotność bohatera, nie krytykuje jej.

Wyspiarskie plenery, efekty specjalne, do których zatrudniono sztab grafików komputerowych oraz kaskaderskie popisy i walki przenoszą widza w orientalny świat pełen zagadek i niebezpieczeństw. Szczególnie imponujący jest pojedynek na ogromnym, młyńskim kole, mającym w rzeczywistości ok. 6m średnicy. Notabene nie był to efekt komputerowej grafiki.

Fabuła sprawia, że widz nie może przewidzieć losów bohatera w gąszczu zawrotnej akcji. Wątki przeplatają się nawzajem. Począwszy od wzruszających momentów, decydujących o życiu bohaterów, poprzez komiczne akcenty scenarzystów do mrożących krew w żyłach kadrów ze świata fantasy. Przyznam jednak, że momentami film staje się nużący dla oglądającego. Twórcy nie przewidzieli, że 2 godz. 15 min. to za długo na spotkanie ze srebrnym ekranem.

Bardzo zaskoczył mnie Orlando, który nie zgodził się z zamysłem scanarzystów, proponując nieco bogatszą kreację. Wreszcie porzucił osobowość niewinnego chłopca bez wyrazu. Według mnie jego bohater po raz pierwszy nie stanowił jedynie tła do reszty filmu. Co do Keily, nie mam specjalnych zastrzeżeń. Jej postać trochę przypominała polską wschodzącą gwiazdę- Annę Bachledę- Curuś, a czy to źle, czy dobrze ocenicie sami.

,,Piraci z Karaibów” są rubikonem współczesnego kina. Nielicznym udaje się przekroczyć tę granicę. Dynamizm tejże ekranizacji sprawia, że kolorowa paleta wątków tworzy spójną całość.

Filmy z John’ym Deep’em są pewnego rodzaju sportem ekstremalnym, który preferują nieliczni. Wielu go ogląda i podziwia, ale niewielu w nim uczestniczy.


Źródło informacji: Tekst autorski
Oceń artykuł
8,09/10 głosów: 11
Autor: Paulina Staniszewska dnia: 21.01.2007 [18:45]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
9 + 9 plus dziewięć =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.
Brak otwartych konkursów