Czwartek, 28 sierpnia 2008 Olka Patrycji Sobiesława
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Juwenalia   
Drukuj
Ursynalia 2007 dzień pierwszy - byłem, widziałem, relacjonuję
7,56/10 głosów: 18 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Juwenalia Warszawskie czas zacząć! Wczoraj na terenie centralnego kampusu SGGW odbyła się pierwsza duża impreza: Ursynalia. Warszawskich studentów do zabawy miały poprowadzić zarówno młode zespoły Minerwa oraz Wrinkled Fred jak i świetnie znane i uwielbiane polskie giganty muzyki rockowej: Acid Drinkers, Oddział Zamknięty oraz Wilki.

Zobacz zdjęcia

Impreza zaczęła się jednak od przeogromnego falstartu. Bardzo nie lubię pisać takich słów, przepraszam również muzyków, którzy włożyli masę energii w swoje występy, jednak stwierdzenie iż pierwsze dwie i pół godziny imprezy były nieudane jest wyjątkowo łagodne.

Koncerty powinny zacząć się o godzinie 15. Nauczony doświadczeniem nie zamierzałem pojawić się na SGGW przed wpół do czwartej. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu bramkarze nawet nie wpuszczali jeszcze o tej porze na teren imprezy. Jeszcze bardziej zdziwiłem się, gdy Minerwa zaczęła już grać, a przemili panowie ochroniarze z szerokim uśmiechem na twarzy twierdzili, iż ich w ogóle nie obchodzi, że koncert już się zaczął, bo oni i tak nikogo nie wpuszczą. Na szczęście przy innej bramce poszło mi łatwiej(choć sposób w jaki zostałem przeszukany nie zapobiegł by chyba wniesieniu działa armatniego), i pełen radości i studenckiej werwy wkroczyłem na... całkowicie wyludniony plac, na którym ponoć miała odbywać się jakaś impreza. Szczerze współczuję muzykom Minerwy, granie przed pustkowiem na pewno nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Pod sceną kręciło się co prawda kilka osób, jednak to byli głównie fotografowie. Z ich relacji wynika, iż również oni mieli początkowo problemy z dostaniem się pod scenę, mimo posiadanych akredytacji. Żeby zakończyć omawianie spraw organizacyjnych nadmienię jeszcze tylko dopiero rozkładające się punkty sprzedaży wszelakiego rodzaju jadła i napitku. Prawdziwa katastrofa miała jednak dopiero nadejść. Po kilkunastu minutach występu Wrinkled Fred nad Ursynowem rozpętała się potężna burza. Wszystkie banery reklamowe porozrywały się lub odfrunęły w siną dal, parasole przy ogródkach piwnych poskładały się niczym klocki domino, a przemoczeni ludzie szukali jakiegokolwiek miejsca, gdzie można by się schronić. Przyznam się szczerze, iż w tym momencie zwątpiłem czy ta impreza w ogóle dalej się odbędzie. Była godzina około 17, gdy w końcu niebo się uspokoiło. Kampus SGGW wyglądał raczej jak krajobraz po bitwie, aniżeli miejsce festiwalu. Jak się okazuje prorokiem, na szczęście, nie jestem i moje obawy jak się trochę później okazało były całkowicie płonne.

Posprzątanie bałaganu i przygotowanie sceny zajęło trochę ponad 40 minut. W tym czasie coraz więcej ludzi zaczęło przychodzić na miejsce. Dość sporą popularnością cieszyło się Miasteczko Adrenaliny, a więc przede wszystkim skoki na bungee, ujeżdżanie byka, skoki z wysokości czy turlanie się w ogromnej kuli. Zarówno „miasteczko” jak i ogródki piwne były od tego momentu non stop odwiedzane przez studentów.

Jako pierwszy na scenie po przerwie pojawili się klasycy polskiego metalu: Acid Drinkers. Jako pierwszym udało się zgromadzić pod sceną całkiem sporą rzeszę fanów. Wykonali zarówno starsze jak i nowsze piosenki. Mogliśmy usłyszeć takie kawałki jak: Barmy Army, Anybody Home, Poplin Twist , czy świetnie zagrany cover Pink Floyd Another Brick In The Wall. Choć od czasu do czasu muzycy narzekali na przemoknięty sprzęt, to dzięki dobremu przyjęciu przez publiczność(w końcu mogę użyć takiego określenia), byli wyraźnie zadowoleni z występu. Koncert oceniam jako co najmniej poprawny, zapowiadający iż jeszcze nie wszystko tego dnia stracone.


Kolejną gwiazdą wieczoru był Oddział Zamknięty. Wiem, iż może narażę się fanom Wilków, ale przynajmniej jak dla mnie był to najlepszy koncert tego dnia. Niesłychana energetyzująca dawka rocka oraz bardzo luźne i naturalne zachowanie muzyków porwało publiczność. Z każdą chwilą pod sceną gromadziło się coraz więcej ludzi. Sądząc po reakcjach studentów zespół zagrał dokładnie te piosenki, które chcieliśmy usłyszeć. Były wśród nich: Odmienić Los, Andzia i ja, Facet, Gdyby nie Ty, Obudź się. Sympatycznym zdarzeniem było wzięcie na scenę dwójkę małych dzieci, z których jedno przetańczyło z mamą całą piosenkę, a drugie będąc noszone przez wokalistę na rękach w przerwie między piosenkami przejęło mikrofon, i podzieliło się swoim gaworzeniem z publiką wywołując powszechny aplauz. Prawdziwy młody rock’n’rollowiec można by rzec. Podsumowując, koncert bardzo udany, zapadający w pamięci, przynajmniej w tej mojej, na dość długo.

Po niezbyt krótkiej przerwie, podczas której bawiący się studenci zaczęli z większą gorliwością ponownie odwiedzać ogródki piwne i Miasteczko Adrenaliny na scenę wyszedł zespół, na którego występ nie lękam się powiedzieć, czekali chyba wszyscy tego wieczoru – Wilki. Podczas poprzednich dwóch występów dostanie się pod barierki nie było niczym skomplikowanym, tym jednak razem przestrzeń pod sceną była szczelnie wypełniona, jak na prawdziwym i dobrym koncercie rockowym. Jeszcze kilka godzin temu nawet przez myśl mi nie przeszło, iż właśnie tak będzie wyglądał finał pierwszego dnia Ursynaliów. Usłyszeliśmy utwory takie jak: Bohema, Amiranda, Słońce pokonał Cień, Nie stało się nic, Here I Am, Folkowy. Pewnego rodzaju ciekawostką było wykonanie akustyczne kilku piosenek, w tym fantastycznego Aborygena i Jeden raz odwiedzamy świat. Koncert wypadł fantastycznie. Roześmiani, szczęśliwi i roztańczeni ludzie śpiewali za Robertem Gawlińskim niemal każdą piosenkę. Pięknie oświetlona scena i telebim za plecami muzyków powodował, iż występ nie tylko pieścił zmysł słuchu, ale również wzroku. Atmosfera była tak dobra, iż nawet dość rzęsisty deszcz, który powtórnie zaczął padać nad Ursynowem nie dał rady odstraszyć fanów. Wielki miały zakończyć swój występ o 22, jednak o tej porze zaczęły się dopiero bisy. Usłyszeliśmy największe przeboje zespołu, w tym Baśkę, którą wraz z Robertem zaśpiewało chyba każde studenckie gardło. Około 23 zespół wykonał ostatnią piosenkę tego wieczoru: Son of a Blue Sky i ku ogólnemu smutkowi zszedł ze sceny.

Zapowiadało się tragicznie, skończyło rewelacyjnie. Oby wszystkie imprezy miały taki przebieg. Dziś drugi dzień Ursynaliów. Zagrają T. Love, Dżem, Lao Che, Power of Trinity i Bramafan. Kto nie był wczoraj, powinien dziś koniecznie nadrobić zaległości.

Zobacz zdjęcia z imprezy

Ursynalia 11.05.07


Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
7,56/10 głosów: 18
Autor: rjernat(o)polibuda.info dnia: 12.05.2007 [17:15]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (1)

Ursynalia 2007 dzień pierwszy - byłem, widziałem, relacjonuję
tygrysiczka1983@t... +odpowiedz skasujcie ten komentarz
13.05.2007 [23:23]
Nie wiem czy teraz nie spamuję, ale chciałabym krótko zrelacjonować pewne zdarzenie. Mianowicie oglądając koncert Oddziału Zamkniętego i rozkoszując się ich muzyką kątem oka zauważam taką oto scenę: 2 członków służby medycznej wlokło za ramiona jakiegoś młodego chłopaka (wydawał sie nieprzytomny - głowa swobodnie mu zwisała), nogi były wleczone po ziemi, 3 dziewczyna z tej drużyny szła za nimi. Kiedy już wyszli z tłumu przerzucili poszkodowanego (takiego określenia użyjmy, jeżeli zajmowała się nim służba medyczna) na plecy i tym razem 2 chłopaków złapało za jego ręce a dziewczyna wzięła nogi i przetransportowali go wspólnie na miejsce przy ambulansie. Zwrócmy uwagę na to że wyglądało to jakby niesli worek kartofli - głowa jeszcze swobodniej się poruszała. Nie wiem co było temu chłopakowi, nawet jesli był pod dużym wpływem alkoholu i to spowodowało jego stan, to nikt nie zasługuje na takie traktowanie(nie wydawał się w jakikolwiek sposób groźny - stałam niedaleko). Podsumowując: jak miałabym być "ratowana" przez takich ludzi, to wolałabym chyba żeby mnie zostawiono, przynajmniej urazów wtórnych bym się nie nabawiła. Jestem po szkoleniu pierwszej pomocy i nie jestem w tych sprawach laikiem i wiem również, że taką osobę w 3 osoby można było przenieść w o wiele bardziej komfortowy sposób (zresztą wystarczyło pójść po deskę do karetki).
Nie chcę oczerniać nikogo i wątpić w czyjeś umiejętności, ale nie mogłam się powstrzymać przed opisaniem tego zdarzeniu aby zapobiec na przyszłość popelnianiu takich błędów.

Strona: 1/1
1 

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
7 + 3 plus osiem =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.
Juwenalia