Wtorek, 7 października 2008 Justyny Marii Marka Stefana
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Juwenalia   
Drukuj
Impreza Główna - relacja
5,38/10 głosów: 13 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Politechnika Warszawska zafundowała nam 19 maja mnóstwo wrażeń. Impreza główna była jedną z tych najbardziej oczekiwanych i nie ma się co dziwić – zapowiadało się znakomicie, mnóstwo dobrych kapel, moc atrakcji i świecące od samego rana słońce.

Rankiem, na Placu Teatralnym rozpoczęły się przygotowania do corocznej parady studenckiej, która ruszyła w kierunku Pól Mokotowskich, gdzie miała miejsce ogromnej impreza na Stadionie PW „ Syrence”.

Pierwsi zagrali Psio Crew, czyli kapela grająca muzykę góralską połączoną z drum and bass, electro, hip-hop i ragga. Ciekawy projekt, który zaskoczył zebranych takim połączeniem stylów i kultur. Mimo, że pod sceną była niewielka grupa osób, widać było ich entuzjazm. Kolejnym nieprzewidzianym w programie występem uraczyła nas kapela, której nazwy niestety nie znamy. Postawili oni na show i wizerunek sceniczny. Panowie w samej bieliźnie, piszczący do mikrofonów i ziejący ogniem byli dość specyficzni. Jednak uzyskali aprobatę widzów. Po nich zagrało Pogodno, pod sceną dało się zauważyć fanów w koszulkach zespołu. To była główna publiczność, reszta udała się po jedzenie tudzież napoje czekając na kolejne koncerty.


O godzinie 19, imprezę z cyklu „Strefa Muzyki” kontynuował zespół Happysad. Tłum znajdujący się pod sceną zajął każdy wolny kawałek ziemi. Co roku solidarnie, masy ludzi zbierają się na Polach, by świętować juwenalia w gronie przyjaciół, przy złotym napoju. Zespół zaczął od kawałków z drugiej płyty, które niestety, nie wszyscy kojarzyli. Mam tu na myśli świetne „nostress”, „łydka” czy „30 raz”. Długo jednak nie kazali czekać na jakże dobrze znany wszystkim tekst: „Miłość to nie pluszowy miś…”. I tyle wystarczyło. Już nie Quka śpiewał, ale publika. Cały tłum darł się, wokalista został przekrzyczany, równie dobrze mógł w tamtym momencie zostawić resztę składu i przesunąć się w cień, odpocząć. Nie ma wątpliwości, że wśród studentów i znajdujących się tu - nie wiadomo skąd - rzeszy piętnastolatków, wybuchnął ogromny strumień energii. To już nie był tylko śpiew, oni skakali, klaskali w dłonie, próbowali przedostać się za bramki pod sceną. Mnóstwo kurzu i siniaków – to uroki występów na stadionach. Koncert byłby z pewnością dużo bardziej udany, gdyby tylko na niebie zaszło słońce, które psuło koncertowy nastrój.

Pół godziny przerwy i miał wystąpić Myslovitz. Skromni faceci z filozoficznymi tekstami. W przerwie wiele osób rozeszło się w różne miejsca – na drugą scenę, do kolejek etc. Przez tak krótki okres czasu na stadionie zaszła niesamowita zmiana. Cały stadion po brzegi był zaludniony. Wystarczyło pół godziny, a chyba wszyscy studenci będący w ten weekend w Warszawie zebrali się by wysłuchać takich piosenek jak „Dla ciebie”, „Peggy Brown”, czy „Chłopcy”. Coś niesamowitego. Zajęłyśmy strategiczne miejsce na trawce i obserwowałyśmy Artura Rojka na scenie. Nie można powiedzieć, że koncert był rewelacyjny. Co bardziej znane przeboje zostały śpiewane, a raczej wykrzyczane, przez publiczność. Zadziwił wszystkich niezwykły bis. Trudno określić co to było, najkrócej mówiąc dziesięciominutowe wprowadzające w trans jęki. Niektórzy byli zadowoleni, inni gwizdali. Zdania były podzielone i słuszne. Nam osobiście o wiele bardziej pasowałby na miejsce tego enigmatycznego bisu, przebój do poskakania.

Ostatnim już w programie koncertem był występ Hey. Kasia Nosowska, jak na nią przystało zajęła skromnie miejsce na scenie i można powiedzieć odśpiewała swoje. Utwory przede wszystkim z nowej płyty, trochę nieśmiertelnych przebojów i sympatyczna atmosfera fanom zespołu na pewno się podobała, innym dzięki procentom we krwi również. Ludzie skakali, śpiewali i bawili się naprawdę znakomicie. Jednak niektórzy w połowie koncertu zaczęli kierować się do wyjścia, tak jak i my uczyniłyśmy.

Impreza główna mimo tylu atrakcji nie wzbudziła w nas zachwytu, na jaki liczyłyśmy. Koncerty były przeciętne, tłum ludzi, kolejki i mnóstwo kurzu to coś, co najpewniej zapamiętamy z tego dnia. Przynajmniej pogoda dopisała, tylko to w żaden sposób od organizatorów nie zależało.

Zobacz zdjęcia


Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
5,38/10 głosów: 13
Autor: em i jttk dnia: 23.05.2007 [10:45]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
1 + 1 plus sześć =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.
Juwenalia