| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Książki i prasa » Recenzje
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano:
1 Oceń artykuł
Otworzywszy książkę od razu zaprzyjaźniłam się z pierwszą stroną. Norwidowy styl, pełen lirycznych zawiłości oraz stopniowo rozwijająca się fabuła, obsadzona we współczesnych realiach, składały się na niepowtarzalny klimat. Jak przystało na debiut,, Jasne błękitne okna” są niezwykle kontrowersyjne i zawierają odważną treść. Pikantnie budowane zdania, a także przesycone ironią spostrzeżenia głównej bohaterki- Sygity, ukazują brutalną rzeczywistość oraz malkontenctwo życia. Pomimo, iż jest to książka niewątpliwie zaliczana do kanonu literatury kobiecej, to zasadniczo różni się od swych literackich ekwiwalentów. Nie jest to powieść lekka, łatwa i przyjemna, pachnąca lakierem do paznokci, pełna wyretuszowanej prawdy. Ukazuje ona historie dwóch przyjaciółek, żyjących w odmiennych sferach mentalnych. Pierwsza z nich, eteryczna Sygita, jest kobietą pełną analitycznych tęsknot. Zakuta w kajdany prowincjonalizmu, traktuje swoje życie jak konieczność. Pragnie akceptacji, której sama nie jest w stanie z siebie wykrzesać. Pamiętnik, jaki prowadzi Sygita, na szybach ,, Jasnych błękitnych okien” jest odniesieniem do naszej rzeczywistości. Czytając jej obserwacje mamy wrażenie, jakbyśmy śledzili własne myśli. Sygita dokonuje rzeczy niemożliwej. Otwiera tajemniczą komnatę konceptu, wpuszczając nas za próg własnych myśli. Refleksje w postaci impulsu elektrycznego, biegnącego neuronem obleka w słowo. Natomiast Beata jest omnibusem polskiego showbisnesu. Doskonale potrafi odnaleźć się w miejskiej dżungli, jak również podporządkować sobie ukochanego mężczyznę. Niestety dość często pada ofiarą drwin i satyrycznego animuszu. Spoglądając na mozaikę doświadczenia, Sygita przyjmuje zarówno postawę twórcy jak i recenzenta. I tak na przykład nie stara się rozwiązywać swych małżeńskich problemów, ale z nimi oswajać. Nie obarcza swą przeszłością innych. Sama w ascetyczny sposób przemierza bezdenny świat egoizmu, kłamstwa i obojętności. W książce tej nie znajdziemy dynamicznej akcji, patetycznych opisów uczuć, ani sienkiewiczowskich point. Opowieść zmęczonej życiem Sygity posiada własny, indywidualny rytm. Jest jak łódź miotana egzystencjonalnymi falami, która rozbija się o rozmaite skały i niekiedy wpływa na mieliznę, lecz zawsze dociera do bezpiecznego portu. O czym mówi ta pełna sprzeczności książka? Cóż ujrzymy spoglądając przez,, Jasne błękitne okna”? Ja zobaczyłam w nich samotne gwiazdy rozsiane ręką Boga na niebie. Spoglądając na nie z Ziemi widać ich bliskość, w rzeczywistości okazuje się, iż dzieli je ogromna przestrzeń. Podobnie jest z bohaterami dzieła Edyty Czepiel, którzy pośród siebie czują się osamotnieni. Jednak samotność nigdy nie osiąga optimum, gdyż zawsze na drodze spotyka silniejszą od siebie- tęsknotę. Pisarka umiejętnie prowadzi nas po ścieżkach paradoksu, wzbudzając w nas zarówno złość, zdziwienie, zażenowanie oraz subtelnie akcentowany komizm sytuacyjny. Należy jednak przyznać, iż momentami książka staje się nużąca. Nie tylko ze względu na brak rozdziałów, które pomogłyby czytelnikowi usystematyzować zamaskowaną treść, ale też z powodu flegmatycznej akcji. A może nie jest to wcale wada, lecz zamierzony algorytm autorki, wprowadzający do powieści dosłowność, której tak brakuje w szkolnych antologiach rzeczywistości? Mimo nielicznych Mariensztatów estetycznych, uważam, że warto, a nawet należy przeczytać ,,Jasne błękitne okna” , gdyż niezależnie od wieku, czy płci możemy się utożsamić z tą książką. Jest to opowieść o tym, jak pokonać samotność w związku, czym wypełnić tęsknoty z dzieciństwa, w jaki sposób odnaleźć się na szlaku kolokwialnej sławy oraz o tym, że tylko ci, którzy nie umarli żyjąc- nie boją się śmierci!
Źródło informacji: Tekst autorski
Autor: Paulina Staniszewska dnia: 24.07.2007 [23:45]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
Brak otwartych konkursów
|