| ||
|
Polibuda.info » Sport i turystyka » Relacje z wyjazdów
Targi na lotnisku Le Bourget od lat mają opinię najważniejszego wydarzenia w świecie lotniczym. To istny raj dla studentów Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa. Dzięki przychylności Dziekana prof. Krzysztofa Kędziora oraz Samorządu Studentów Politechniki Warszawskiej nasze marzenia o wyjeździe mogły się ziścić. To, co zobaczyliśmy przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Płyta ogromnego lotniska Le Bourget w całości została zapełniona przez najróżniejsze statki powietrzne. Od małych awionetek i nieco większych samolotów średniego zasięgu, przez wszelkiego rodzaju helikoptery i myśliwce wojskowe, po olbrzymie transportowe Herculesy i samoloty pasażerskie jak Airbus A380. Gdzie się nie spojrzy tam dostrzega się coraz piękniejsze okazy. Jednak już z daleka wzrok przykuwają dwa niezwykłe obiekty. Są to stojące obok pawilonu Europejskiej Agencji Kosmicznej rakiety Ariane 1 i Ariane 5. To oczywiście makiety o imponujących rozmiarach w skali 1:1. Każda z nich ma ponad 30 metrów wysokości. Oprócz tego Muzeum Lotnictwa i Kosmonautyki. Znajdują się tam obszerne zbiory rekonstrukcji samolotów od samych początków lotnictwa aż po osławionego Concorde’a. Dla miłośników kosmonautyki jest oddzielna wystawa. Wiszą tam makiety satelitów w ich naturalnych wymiarach. Do każdej można podejść po specjalnych podestach, żeby przyjrzeć się z bliska. Oprócz satelitów znajdują się tam także pełnowymiarowe modele pierwszych rakiet. Te i inne eksponaty tworzą razem wspaniałe wrażenie podróży przez osiągnięcia dokonane w czasie 50 lat Ery Kosmicznej. Aby zobaczyć dokładnie wszystkie sale trzeba by było zostać tam chyba z miesiąc, ale obawiam, się ze samorząd ma jeszcze inne wydatki. Wystawa jest tak duża i tak ciekawa, że po całym dniu spędzonym na niej ledwo można opuścić ją na własnych nogach. Ale ciepłego czerwcowego wieczoru nie można przecież zmarnować na siedzeniu w hotelu, szczególnie, gdy mieszka się w dziesięcioosobowym pokoju bez okna. Paryż jest wspaniały. Największą przyjemnością jest samo wchłanianie atmosfery tego miasta. Przepięknie oświetlone zabytki i mnóstwo ludzi siedzących wieczorami w kafejkach czy przechadzających się wąskimi uliczkami wśród ciasno zaparkowanych samochodów to największy urok Paryża. Przyjemnie jest się przejść koło Luwru, czy katedry Notre-Dame, kiedy wszystkie zorganizowane wycieczki niemieckich turystów od dawna siedzą na barce nad Sekwaną zajadając małże i inne francuskie przysmaki. Nawet jeśli zabłądzi się po drodze, jest się szczęśliwym, bo z każdym krokiem przechodzi się obok coraz to innego ważnego miejsca. Nastepnego dnia, zaraz po przebudzeniu wszyscy odczuliśmy konsekwencje beztroskiego chodzenia pod paryskim słońcem. Na samą myśl o spędzeniu kolejnego dnia w 30 st. upale na płycie lotniska nasunęła mi się jedna myśl: TYLKO NIE TO! Rozglądając się jednym okiem po pokoju zobaczyłam to samo w oczach dwóch kolegów i koleżanki. Jednogłośnie postanowiliśmy przeznaczyć ten dzień na relaks zwiedzając Paryż za dnia. Z kupionymi po drodze świeżymi bagietkami wyruszyliśmy do La Défense - biurowej dzielnicy Paryża. Znajduje się tam nowoczesny Łuk Triumfalny. W rzeczywistości jest to budynek biurowy. Na jego wysokich schodach podczas lunchu spotykają się pracownicy firm. Nie dziwne, ponieważ rozciąga się stamtąd widok na cały Paryż. Sponad sięgającego po horyzont morza budynków wyłania się jedynie monumentalny, starorzymski Łuk z 1805 roku. Znajduje się dokładnie w osi nowego. Tworzy to silne wrażenie ciągłości pokoleniowej. Może się wydawać, że dzielnica biurowa to miejsce, gdzie panuje największy stres. Jest zupełnie inaczej. Wchodząc w głąb gąszczu szklanych wieżowców odkrywa się zupełnie inny świat. Dzielnica jest całkowicie zamknięta dla ruchu pojazdów. Są tam skwerki pełne zieleni, gdzie ludzie odpoczywają na ławeczkach albo grają w Bule (takie rzucanie kulkami). Jest około 60 różnych rzeźb i pomników. Orzeźwienia dodają kolorowe fontanny. Metrem dotarliśmy do kolejnego celu naszej wycieczki. Był to Lasek Buloński tak pięknie opisywany przez wielkich pisarzy jak Marcel Proust, Aleksander Dumas, czy Honore Balzak. Spacerując między starymi drzewami nie trudno wyobrazić sobie sceny z ich powieści. Chichoczące damy w pięknych sukniach zasłaniające się parasolkami przed słońcem, przejeżdżające obok konne bryczki i eleganckich panów unoszących cylindry z miłym uśmiechem na powitanie. Aby w pełni poczuć klimat ówczesnych epok wynajęliśmy łódkę, którą pływaliśmy po jednym z tamtejszych stawów. Po południu wróciliśmy do hotelu, gdzie spotkaliśmy się z resztą grupy. Wszyscy w komplecie wyruszyliśmy na dalsze zwiedzanie miasta. Zobaczyliśmy m.in.: Operę Narodową, ekstrawagancki budynek Centrum Kultury i Sztuki Centre Pompidou, gdzie przewody ogrzewcze, rury wodociągowe, kable elektryczne i przewody klimatyzacyjne zostały umieszczone na zewnątrz. Dzięki temu zagospodarowano więcej miejsca wewnątrz. Znajduje się tam biblioteka, teatry, sale koncertowe i galeria sztuki współczesnej. Na zewnątrz siedzi cała masa rysowników. Starają się namówić przechodniów na rzekomo darmowe narysowanie karykatury. Robią to dosyć nachalnie. Jednego z kolegów zachęcali mówiąc, że ma wspaniały, karykaturalny nos. To raczej mało budujący komplement. Następnie odwiedziliśmy galerię La Fayette i oczywiście Pola Marsowe pod Wieżą Eifell’a. Następny dzień to wielki powrót na Le Bourget. Tego dnia na targi przybył Buzz Aldrin – drugi człowiek, który wylądował na Księżycu. Został zaproszony przez EADS Astrium jako założyciel fundacji ShareSpace działającej na rzecz popularyzacji turystyki kosmicznej. Swoją osobą uświetnił prezentację rewolucyjnego statku powietrznego. Bezimienny na razie SpacePlane to mały jednostopniowy samolot zaprojektowany pod kątem turystyki kosmicznej. Na wysokości 100 kilometrów, podczas lotu parabolicznego, przez ponad 3 minuty pasażerowie będą znajdowali się w stanie nieważkości. Jest to tak zwany lot suborbitalny. Wycieczka będzie trwać 90 minut, a jej cena to około 200 tys. euro. Chociaż nie istnieje jeszcze nawet prototyp statku, to setki chętnych już czekają w kolejce do zapisów. Pierwsze loty próbne mają się odbyć już w 2012 roku. Wieczorem wdrapaliśmy się po wysokich schodach prowadzących do kościoła Sacré-Coeur. Tam mnóstwo ludzi siedziało już z winem patrząc jak burza szaleje nad panoramą miasta. Zeszliśmy niżej, chodziliśmy uliczkami aż doszliśmy do czerwonego młyna Moulin Rouge. Nastepnego dnia pełni wrażeń wróciliśmy do Warszawy. Myślę, że największym zmartwieniem każdego uczestnika takich targów jest fakt, że nie można się przynajmniej rozdwoić. Cały dzień można spędzić na samym chodzeniu po halach wystawowych, a przecież do obejrzenia są jeszcze odbywające się na niebie pokazy lotnicze! W halach wystawcy prezentują najnowsze osiągnięcia techniczne - na niebie piloci wykonują Równie skomplikowane ewolucje. W halach można zobaczyć z bliska silniki i urządzenia elektroniczne – na lotnisku można wejść do kokpitów najszybszych samolotów. Jedyne co można zrobić, aby nieco przyspieszyć przemieszczanie się między obiektami to wsiąść do specjalnych ciuchci kursujących z jednego końca wystawy na drugi. Podobnie czuje się turysta, który w tak krótkim czasie chce zwiedzić cały Paryż. My znaleźliśmy się w obu tych rolach. Mimo to, było to wspaniałe doświadczenie i wiele się przy tym nauczyliśmy. Staraliśmy się zobaczyć i dowiedzieć jak najwięcej i to nam się udało. Paryż jest wspaniały i nawet jeśli ma się tak mało czasu i tak można pokochać to miasto za jego różnorodność i charakter. Organizatorem wyjazdu było Studenckie Koło Astronautyczne przy współpracy Koła Naukowego Lotników. Relacja z wyjazdu ukazała się również w najnowszym numerze magazynu Skrzydlata Polska.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Natalia Ustynowicz, SKA dnia: 20.09.2007 [13:45]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|