| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Książki i prasa » Recenzje
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano:
2 Oceń artykuł
Przyznam szczerze – ja po prostu tej książki nie rozumiem. Pokrótce fabuła jest taka: Andrea Sachs, absolwentka college’u marząca o pisaniu artykułów do New Yorkera, zostaje zatrudniona w redakcji czasopisma Runway, zajmującego się modą i stylem, jako asystentka redaktor naczelnej Mirandy Priestley. Celem Andrei jest wytrzymanie jednego roku na tej posadzie gdyż otwiera ona niesamowite możliwości na nowojorskim rynku wydawniczym. W ten sposób od momentu zatrudnienia do praktycznie samego końca tej dość długiej (nie oszukujmy się, ZA długiej) książki czytamy non stop o tym, jak to biedna Andrea się męczy w tej cholernie trudnej i skomplikowanej pracy, jak to przeklina swoją szefową, jacy to straszni ludzie dokoła niej pracują i w ogóle jest jej bardzo źle, bo Miranda jest be. Pytam więc: po co? Andrea ciągle słyszy, że „milion dziewczyn dałoby się zabić za tę pracę”, zatem skoro wszystko jej aż tak bardzo nie odpowiada, to dlaczego po miesiącu tej „harówki” nie składa wymówienia? Irytuje mnie jej bierność, jej przyzwolenie na pogardzanie swoją własną osobą przez kogoś, kogo nawet nie szanuje, na rujnowanie całego życia prywatnego – w imię czego? Moim zdaniem jej zajęcie w Runway’u niewiele różni się od pracy prostytutki – w końcu ją też można wynająć do wszystkiego. Żeby już nie być taką do końca podłą dodam dla porządku, że książka jest poprawnie napisana, w miarę szybko się ją czyta (jeśli co chwila nie musisz jej odkładać na bok jak Cię zaczyna wkurzać główna bohaterka i jej rozterki) i nawet (co istotne) momentami jest zabawna. Ale podsumowując – z czystym sumieniem stwierdzam, że pomijając tę książkę, wiele nie stracicie.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Marta Szczepańska dnia: 01.10.2007 [21:00]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|