| ||
|
Polibuda.info » Sport i turystyka » Relacje z wyjazdów
Wyścig trwa fot. Ł. Ejsmont
Start do regat wyznaczono na 1200 w niedzielę 22 września 2007, na linii startu stanęło aż dziesięć (!) jachtów: s/y Gwarek z kapitanem Sławomirem Rudnickim, s/y Farurej z kapitanem Krzysztofem Bieńkowskim, s/y Wodnik II z kapitanem Arturem Krystosikiem,s/y Politechnika z kapitanem Dariuszem Krzemińskim, s/y Portowiec Gdański z kapitanem Dominikiem JaworskiM, s/y Polski Len z kapitanem Bartoszem Janicem, s/y Komandor II z kapitanem Katarzyną Gaul, s/y Freya z kapitanem Michałem Klepaczem, s/y Mokotów z kapitanem Małgorzatą Czarnomską i s/y Dunajec z kapitanem Wojciechem Marcinowskim. Pierwszy odcinek regat, krótki bo z Gdyni do pławy GN, później do pławy GD i do portu Hel, był bardzo widowiskowy i pokazał, że na krótkim odcinku stosowanie różnych taktych przynosi wymierne efekty, czasem hals o 100 metrów dłuższy pozwalał zyskać dużą przewagę nad konkurencją. Na mecie pierwszy był Gwarek, drugi Wodnik II a trzeci Komandor II. Start do drugiego etapu regat był tego samego dnia, a metą i startem do kolejnego odcinka była linia główki portu Władysławowo i pławy WL. Dalej płynęliśmy do szwedzkiego Gronhogen na południu Olandii. Wystartowaliśmy zaraz po szybkiej odprawie granicznej (dziękujemy Panu ze Straży Granicznej :) ) około godziny 2100. Najpierw miałobyć wzdłuż półwyspu helskiego, ale niestety bardzo słaby wiatr i pogarszająca się widoczność troszkę utrudniła ten niby prosty odcinek. Wcześniej bądź później wszystkie jachty przecięły w nocy linię mety drugiego odcinka i wystartowały od razu do trzeciego o długości 130 Mm, naszczęście wiatr zaczął wiąć z kierunku S - SE, a momentami tężał do 6B. Jachty do Gronhogen dopływały od godziny 0100 (24 września) do około 0500. Jedynie Portowiec Gdański gdzieś "zginął" i jak się później okazało niestety rozbił się na wschodnim wybrzeżu Oladnii (nikomu z załogi nic się nie stało). Po trzech odcinkach liderem był Polski Len, a dalej Gwarek, Farurej, Komandor II, Gwarek, Freya, Wodnik II, Mokotów i Politechnika. Po ustaleniu co się stało z załogą Portowca Gdańskiego ustalono, że start do kolejnego odcinka będzie następnego dnia o 0900 rano i że trasa będzie z powrotem do Władysławowa i na Hel. Start odbył się zgodnie z planem i ... nie było wiatru, bardzo powoli odpłynęliśmy od Oladnii i co gorsze z tą samą prędkością, a czasem wręcz stojąc (!) przekraczaliśmy ruchliwy tor wodny, na szczęście widoczność była bardzo dobra a i oficerowie wachtowi zmieniali kursy swoich statków, żeby nas ominąć (dziękujemy ! :) ). Nad ranem zaczęło wiać, najpierw delikatnie, później coraz bardziej, ale dzięki temu linia mety była coraz bliżej. Po przekroczeniu mety pod Władysławowem to właściwie jak w domu, jeszcze parę krótkich halsów i meta w Helu. W sobotę rano Komandor SKŻ PW wręczył puchar oraz pamiątkowe kubki zwycięskiej załodze Gwarka. Była to trzecia już edycja regat Classic Cup i z roku na rok jest coraz więcej uczestników. Pokazuje to że żeglarzy intersuje nawigacja przy użyciu tradycyjnych metod, a jak do tego dochodzi jeszcze współzawodnictwo to wychodzi z tego świetna i ucząca zabawa. Mam nadzieję, że pomimo przykrego wypadku w tym roku impreza nadal będzie się rozwijać. Klasyfikacja końcowa:
więcej o regatach na stronie SKŻ PW
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Darek Krzemiński dnia: 24.10.2007 [15:45]
|
|
|
nasi partnerzy
partner technologinczy
|
|
Zgłoś błąd |
O nas |
Reklama |
Dla prasy |
Współpraca |
Ochrona prywatności |
Mapa portalu |
Kontakt
|
|
Copyright © Samorząd Studentów Politechniki Warszawskiej |