| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Teatr » Recenzje
Pierwsze skojarzenie - Adam i Ewa. Kobieta, podobno posiadająca naturalny zmysł wybierania najzdrowszych i najsoczystych owoców, zrywa zakazane jabłko i sprowadza nieszczęście nie tylko na swojego mężczyznę, ale na całą ludzkość. I tu spodziewałabym się dogłębnej analizy różnic między płciami, ich przeciwstawnych biegunów, które i tak muszą pozostać w równowadze, bo inaczej się nie da. Podejście drugie - jabłko niezgody, jedyne i tylko dla najpiękniejszej. Ale też nie o tym było. Tej sztuce było dość daleko do mitycznego czy biblijnego symbolizmu. Czym jest, a raczej czym nie jest, tytułowe jabłko dowiedziałam się już w pierwszym dialogu. Jabłko z pewnością nie jest kobiecą piersią, w którą nie można się wgryzać. Dziwne, lecz prawdziwe. Historia pełna dramatyzmu. Bezrobotny mąż w cieniu żony odnoszącej sukcesy zawodowe nawiązuje romans ze spotkaną w parku studentką. Dojrzała miłość i przywiązanie zostają wystawione na ciężką próbę. Było mi to dość bliskie, bo sama pamiętam, jak moja mama chorowała i tata przez cały czas stał przy niej, jak nigdy wcześniej. Chyba właśnie to jest najważniejsze w związku dwóch osób. Taki mały sens życia. Ciężko powiedzieć, czy polecam "Jabłko". Nie jest to sztuka ani łatwa, ani idealna. Myślę, że jeśli masz 20 lat i życie przed sobą, nie odnajdziesz tu siebie.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: agatbr(o)gmail.com dnia: 22.11.2007 [19:15]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|