Piątek, 29 sierpnia 2008 Jana
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Sport i turystyka » Aktualności   
Drukuj
Curling – takie proste, a jednak trudne
8,86/10 głosów: 29 Oceń artykuł
Kamienie do gry w curling
Kamienie do gry w curling
Być może widzieliście relację z meczu curlingowego. Generalnie nie wygląda to na grę wymagającą szczególnych zdolności. A jednak… Miałem okazję spróbować tego sportu i po raz kolejny okazuje się, że pozory mylą. Dlaczego?

Warszawa jest miastem, gdzie siedzibę ma kilka klubów curlingowych, m. in. CCC Warszawa oraz MCC Warszawa. Podczas ich wspólnych treningów swoich sił mogą spróbować także zupełni nowicjusze. Korzystając z zaproszenia Pana Arkadiusza Detynieckiego, jednego z pionierów tego sportu w Polsce, mogłem uczestniczyć w takich zajęciach.

Trening zaczyna się krótką rozgrzewką: bieg w miejscu, wymachy ramion, kilka ćwiczeń na równowagę oraz najważniejsze - rozciąganie nóg. Następnie pierwsze kroki na lodzie. Odbijamy się nogą od bandy lodowiska i suniemy na jednej ugiętej nodze (gdy druga pozostaje za plecami), mając przed sobą szczotkę umożliwiającą zachowanie równowagi. Teraz robimy to jeszcze w zwykłych butach. Później dostaniemy specjalną teflonową nakładkę na but, na którym wykonywany jest ślizg, znacznie zmniejszającą tarcie. Przy okazji dowiaduję się, jakie właściwości musi posiadać lodowisko do tej gry. Najlepiej gdyby było ono przeznaczone tylko do gry w curling. Np. po treningu hokeistów można już tylko „próbować” grać, bowiem nawet drobne pęknięcia mają znaczenie. Co więcej okazuje się, że namalowane linie do gry, znajdują się tylko na kilku lodowiskach w Polsce. W Warszawie niestety takiego nie ma.

Dalszy ciąg zajęć. Kolejne ćwiczenia mają na celu przygotowanie nas do poprawnego wypuszczenia kamienia. Zaczynamy od prawidłowego wypchnięcia się z bloku mając do pomocy dwa kamienie. To chyba dla mnie za trudne, bo gdzieś w połowie ślizgu odnotowuję upadek, na szczęście mało bolesny. Hm, a podobno mogą w to grać wszyscy ... Wolę nie zastanawiać się jak odnosi się to do stanu mojej formy. Kamienie do gry to bardzo ciekawe obiekty. W skrócie: nowy komplet kosztuje około 35 tys. złotych i produkuje się je w tylko jednym miejscu na świecie. Dodatkowo nie może być to pierwszy lepszy kamień (ostrzegam, gdyby ktoś właśnie znalazł plan na własny biznes) – nadają się do tego tylko granity z dna morza, które są starsze niż fałdowanie alpejskie. Proste? Teraz już tylko należy pamiętać o delikatnym szlifie mającym kształt okręgu na spodzie popularnego „czajnika”. To niezwykle ważna kwestia, gdyż z lodem kamień styka się dokładnie tym szlifem, aby tarcie było jak najmniejsze.
Zobacz także

Kolejny stopień wtajemniczenia: wykonujemy ślizg już z jednym kamieniem, a dla utrzymania równowagi w drugiej ręce trzymamy szczotkę. To wcale nie jest takie proste: kamień, szczotka, prawidłowe ułożenie stóp. A kiedy do tego w następnej próbie należy dojechać do pachołka oddalonego o kilka metrów, co oczywiście mi się nie udaje, zaczynam poważnie wątpić w swoje siły. A to nie koniec atrakcji. Kolejna nowa rzecz to rotacja jaką nadaje się kamieniowi. Jeszcze przed wypuszczeniem należy odpowiednio obrócić kamień i w końcowej fazie ślizgu, tuż przed puszczeniem "czajnika", dokręcić go w taki sposób, aby rączka znajdowała na godzinie dwunastej. Niby proste, ale gdy człowiek koncentruje się na dobrym odbiciu, bezpiecznym przejechaniu po lodzie, to nawet tak prosta czynność czasami jest trudna. Uff, to powoli koniec curlingowego elementarza. Teraz czas na próby, w których należy umieścić kamień jak najbliżej określonego miejsca, a następnie trafić w inny w taki sposób, aby odbił się od niego i trafił blisko zaznaczonego celu. W międzyczasie mam okazję poznać bliżej szczotkę i spróbować za jej pomocą sprawić, żeby kamień przesunął się dalej. Prawidłowe wykonanie tego elementu gry może spowodować, że droga kamienia wydłuża się o kilka metrów.

Na koniec dzielimy się na dwie drużyny i rozgrywamy mini mecz. Wtedy też nadchodzi moment, kiedy dowiedziałem się, co oznaczają gesty kapitana stojącego "w domu", czyli miejscu na lodzie z czterema namalowanymi okręgami. Początkowe ustawienie szczotki kapitana wskazuje miejsce, gdzie należy wypuścić kamień, a następnie kolejny gest skipa (angielskie określenie kapitana) mówi jaka będzie poprawka, czyli wskazówka jakiej rotacji należy użyć. W tych ustaleniach bierze udział cała drużyna, gdyż oprócz kapitana, który układa cały plan, i zawodnika z kamieniem, także szczotkujący muszą wiedzieć, jaki jest cel oraz jak długo należy szczotkować.

I to koniec pierwszego treningu. Dwie godziny mijają błyskawicznie. Pan Arek na początku powiedział, że podstaw można nauczyć się właśnie przez ten czas, a przez następne 20 lat doskonalić te umiejętności. Podpisuję się pod tą tezą obiema rękami. Każde kolejne zagranie sprawia, że czuję się na lodzie pewniej. Jednak aby osiągnąć pewien poziom potrzeba czasu. Jedno, co nie ulega wątpliwości, to fakt, że gra wciąga. Pojawiają się naprawdę spore emocje i jeśli tylko ktoś ma okazję powinien spróbować tego sportu. Jeśli nie na dłużej, to chociażby tylko po to, aby zrozumieć jakie umiejętności posiadają najlepsi.



Autor składa serdeczne podziękowania Panu Arkadiuszowi Detynickiemu za możliwość odbycia treningu wraz z drużyną MCC Warszawa.


Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
8,86/10 głosów: 29
Autor: Łukasz Bezulski dnia: 18.12.2007 [20:00]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
7 + 9 plus trzy =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.