Wtorek, 7 października 2008 Justyny Marii Marka Stefana
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Kino » Recenzje   
Drukuj
"Motyl i skafander" - recenzja
8,27/10 głosów: 11 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Chyba zawsze denerwuje nas, gdy mamy utrudniony kontakt z rzeczywistością. Jesteśmy przyzwyczajeni do telefonu internetowego, do komputera oraz do mediów. Jednak jeszcze bardziej potrzebujemy naszych zmysłów czy możliwości ruchu oraz mówienia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że ludzie głusi, ślepi, głuchoniemi muszą przeżywać wielki dramat, a ich życie jest nieporównywalnie trudniejsze do naszego. Jak jednak może żyć człowiek całkowicie sparaliżowany , który umie tylko mrugać lewym okiem? Możemy się o tym przekonać, oglądając dzieło Juliana Schnabella Pt. „Motyl i skafander”

Film oparty jest o historię autentyczną życia redaktora francuskiego „Elle” Jean-Dominique’a Bauby, który w wyniku udaru zostaje prawie całkowicie sparaliżowany. Budzi się w szpitalu, gdzie badają go lekarze. Nie może się poruszać, wydaje mu się, że mówi, ale w rzeczywistości nie potrafi wypowiedź ani słowa. Umie mrugać tylko lewym okiem, na podstawie czego lekarze mogą stwierdzić, że żyje, widzi, słyszy i rozumie, co się dzieje naokoło. Już pierwsza scena filmu wzbudziła przynajmniej we mnie wielką ciekawość. Emocje bohatera ukazane zostały bardzo wiarygodnie, a dramat tak umiejętnie, iż mimo że nie znamy na razie prawie wcale Jean’a-Dominique, współczujemy mu od początku. Jeszcze bardziej jest nam go żal, gdy kamera przestaje oddawać jego spojrzenie i możemy zobaczyć, jak wygląda.

Później poznajemy wcześniejsze życie bohatera. Okazuje się, że to popularny dziennikarz, człowiek o bujnej wyobraźni, nieprzeciętnej inteligencji, oczytany i mądry. W życiu osobistym średnio mu się powodziło – to wprawdzie ojciec dwojga dzieci, ale też rozwodnik. Dowiadujemy się też kilku innych szczegółów z jego życia, które chyba jednak nie są już zbyt ważne. Wkrótce po przebudzeniu Jean-Dominique zostaje poddany różnym rodzajom terapii. Najważniejsze dla niego niewątpliwie jest możliwość przekazywania komunikatów ludziom znajdujących się w jego obecności. Dzięki pomysłowości i cierpliwości jego terapeutystki Henriette, okazuje się to możliwe. Sparaliżowany musi tylko w odpowiednich momentach mrugać okiem. Oczywiście kontakt nie jest prosty, a bywa całkowicie niemożliwy przy spotkaniach z ludźmi, którzy nie znają opracowanego systemu komunikacji, lecz też pozwala mu na ”rozmowę”, wyrażenie swoich potrzeb, próśb, a nawet…napisanie książki.

Muszę przyznać, że z wielkim zaciekawieniem oglądałem życie Jean’a-Dominique’a. Szczególne poruszenie wywoływały sytuacje, gdy czemuś się sprzeciwiał, a nie miał komu tego przekazać albo go nie słuchano. Moje zainteresowanie wzbudzały również przeżycia wewnętrzne bohatera, na które reżyser poświęcił wiele uwagi. Emocje i myśli były skrajne: od pragnienia śmierci i niechęci wobec otaczającego świata, ludzi, którzy się nim zajmowali aż do pewnej pokory, afirmacji swojego losu i wrażliwości na innych ludzi. Julian Schanbell nie tylko rzetelnie przedstawił przeżycia Jean’a-Dominique’a, ale wyjątkowo przekonujący byli dla mnie inni bohaterowie filmu, którzy w większości nie pozostawali obojętni na dramat sparaliżowanego człowieka.

Niewątpliwie, wszyscy wydali mi się wiarygodni dzięki znakomitej grze aktorów, występujących w ich rolach. Bardzo podobało mi się Jean Dominique, który chociaż nie poruszał się, nawet nie gestykulował (poza scenami z przeszłości), świetnie operował głosem w swoich myślach, który mogliśmy słyszeć. Bohaterowie byli niezwykle przekonujący także dzięki znakomicie dopracowanym dialogom. Świetnie też pracował operator kamery. Nie miałem zastrzeżeń do scenografii. Filmu nie można jedynie pochwalić za efekty specjalne, których nie było, ale oczywiście nikt od takiego dramatu nie oczekiwał jakichkolwiek „fajerwerków”

„Motyl i skafander” to naprawdę dobra i poruszająca ekranizacja powieści o tym samym tytule autorstwa Jeana Dominique’a Bauby. Aż trudno uwierzyć, że mogła wydarzyć się naprawdę, a jeszcze bardziej zdumiewa to, że została opisana przez sparaliżowanego człowieka. Gorąco polecam, choć nie jest to z pewnością film lekki i wesoły.


Film mogliśmy zobaczyć dzięki uprzejmości:
Banner


Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
8,27/10 głosów: 11
Autor: Wojciech Straszewski dnia: 06.03.2008 [10:15]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
4 + 8 plus dziewięć =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.