| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Muzyka » Recenzje
Indios Bravos dane mi było usłyszeć po raz drugi. Pierwsze spotkanie z tym zespołem zapamiętałem jako świetny koncert z rewelacyjnym wokalem Gutka. Tym razem nie było inaczej. Rzekłbym więcej. Po raz kolejny pokazali ogromną klasę, a świetnym dodatkiem były niespodzianki przygotowane dla fanów.
Charakterystycznym elementem ich koncertów jest brak supportu. Wielokrotnie muzycy podkreślali, że występ powinien mieć odpowiedni wstęp, rozwinięcia oraz zakończenie i chcę sami kreować taki spektakl. I zaczęli mocno od jednego z bardziej znanych kawałków ‘Tak to tak’. Dalej ruszyli ostro, a po kilku bardziej znanych utworach szybko przeszli do piosenek z najnowszej płyty ‘Peace!’. Jeden z moich przyjaciół stwierdził kiedyś (właśnie po moim pierwszym kontakcie z Indios), że cechą, która ich wyróżnia jest wyczuwalna radość, autentyczna przyjemność z grania, którą najłatwiej zauważyć u Gutka. Każdy gest, śpiewane słowo ma swoje jedyne, niepowtarzalne znaczenie. W dodatku nie jest to sekret. Raczej prawda, którą zespół chce się dzielić. Jedną z dwóch niespodzianek był występ Roberta Kasprzyckiego. Razem z Gutkiem zaśpiewał swój utwór ‘Niebo do wynajęcia’ (w ‘indiosowej aranżacji’) oraz kawałek ‘Wolna wola’. Kolejne piosenki na zmianą pobudzały do ruchu i wprowadzały odrobinę spokoju. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. A na finiszu czekało na fanów ‘Nie rytmiczny me how’. Zaśpiewane razem z zespołem jeszcze raz pokazało swoją wyjątkowość w tak prostych słowach. Co dalej? Bis? Otóż nie. Nim muzycy ponownie wkroczyli na scenę ukazała się druga niespodzianka. Grupa Indian w rytmie tradycyjnej muzyki wykonała taniec, który zyskał ogromny aplauz wśród publiczności. Chwilę później wrócili bohaterowie wieczoru i zagrali dalej. I wychodzili także drugi raz wywołani przez fanów na kolejny bis. Sam koncert zakończyli spokojnie, żegnając się pojedynczo ze zgromadzonymi w Stodole: począwszy od Gutka, a kończąc na klawiszowcu zespołu Marcinie Łuczyńskim. Refleksje? Dwa spotkania z Indios i 2:0 dla nich. Szkoda tylko, że zabrakło mojej dziewczyny, która twierdziła, iż to nie muzyka dla niej. No cóż, może od następnego koncertu zwycięstwa Indios Bravos będą liczone podwójnie …
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Łukasz Bezulski dnia: 14.03.2008 [21:30]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|