Sobota, 5 lipca 2008 Antoniego Bartka Jakuba Karoliny Michała
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Felietony   
Drukuj
Nasza śmierć i zmartwychwstanie
6,88/10 głosów: 8 Oceń artykuł
Zbliżają się święta Wielkanocy, okres najważniejszy w roku dla każdego chrześcijanina. Święto to ma upamiętniać mękę, śmierć, ale i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, który według Biblii i Kościoła przekazał ludziom wspaniałą filozofię życia zawartą w chrześcijaństwie. Swoim cudownym zmartwychwstaniem zaś zapowiedział zmartwychwstanie wszystkich ludzi, które ma nastać w dniu Sądu Ostatecznego. Właśnie, jak miałoby wyglądać nasze zmartwychwstanie? Jak przesłanie z Ewangelii jest traktowane przez Polaków?

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że swój tekst kieruję raczej do ludzi wierzących w to, że śmierć nie jest końcem ludzkiej egzystencji. Wyznawcy innego poglądu mogą więc poczuć się pominięci w moim felietonie. Życie pozagrobowe zawsze wzbudzało wielkie zainteresowanie filozofów, teologów, wyznawców różnych religii. Szczególnie barwnie świat umarłych został opisany przez mitologie starożytne, w tym najbardziej nam znaną mitologię grecką. Wyobrażenie chrześcijan o życiu pośmiertnym powstało bardziej dzięki tradycji, a nie Biblii, gdzie określono jego ideę, najważniejsze zasady, podczas gdy anioł ze skrzydłami, rogaty diabeł to wytwór wyobraźni kolejnych pokoleń chrześcijan. Wizja życia pozagrobowego, jak i losy człowieka po śmierci stały się też tematem wielu dzieł kultury począwszy od tekstów mitologicznych starożytności poprzez „Nie-boską komedię” Dantego Alighier’ego,, kończąc na bardzo licznych filmach. Życie pośmiertne to więc temat bardzo interesujący dla współczesnego człowieka, ale według mnie często traktowany mało poważnie.

Czym to jest spowodowane? Wydaje mi się, że przede wszystkim chodzi o niechęć człowieka do myślenia na temat śmierci. O ile nie boimy się raczej tego, jak będzie wyglądało nasze drugie życie, to tego momentu przejścia chyba każdy z nas się obawia. Na pewno nikt nie chciałby z nas odejść z tego świata bez jakiegoś przygotowania. Instynkt podpowiada nam zawsze, żeby się ratować i walczyć o przetrwanie. Moim zdaniem, dla wielu Polaków śmierć jest jednak pojęciem dość „wirtualnym”. Oglądamy jej dużo w grach komputerowych, w filmach, ale bardzo często nie zastanawiamy się nad tym, co się z tymi ludźmi dalej dzieje – z pewnością dlatego że zdajemy sobie sprawę, iż w rzeczywistości nikt nie zginął. Na szczęście w Polsce ludzie nie umierają na ulicach, nie ma z nią tak częstego kontaktu jak jeszcze wiele lat temu. Więcej refleksji na temat śmierci mają niewątpliwie ludzie, którzy niedawno utracili kogoś bliskiego albo obcują z nią stale, np. pracownicy hospicjów. Mało ludzi rozmyśla jednak o śmierci, a już zwłaszcza o swojej. Przez większość życia wydaje się ona czymś odległym, lecz po każdego przychodzi.

Z drugiej strony, po co o niej myśleć, skoro żyjemy? Chyba nie po to nam je dano, żeby zastanawiać się nad jego końcem? Ale właśnie, mimo że wierzymy w życie pozagrobowe, jeśli ktoś umarł, to często mówimy, że „zakończył żywot”, skończył. Śmierć ma podobno nie być końcem, ale dopiero początkiem… Czy więc na pewno wierzymy w życie po śmierci? Czy nie mamy żadnych wątpliwości? A może jest to tylko nadzieja? Według mnie na traktowanie śmierci jako końca naszej egzystencji ma wpływ nasza ludzka natura. To jest instynkt przetrwania taki jak popęd seksualny, walka o dominację nad stadem, eliminowanie z niego najsłabszych, którym przecież często nie ulegamy. O tym zaś, jak przezwyciężać instynkt przetrwania moglibyśmy się nauczyć m.in. od św. Ojca Maksymiliana Kolbe. Dyskusja na temat istnienia życia pozagrobowego to materiał na oddzielny artykuł, jeśli nie cykl artykułów albo książkę. Ja chciałem tylko zauważyć, że choć ludzie wierzą w życie pozagrobowe, często podświadomie uznają śmierć za koniec.

Dlatego wbrew pozorom moją intencją nie było straszyć nią kogokolwiek, ale zaproponować na czas Wielkiego Tygodnia pewną refleksję dotyczącą życia pozagrobowego oraz sensu obchodzonych świąt. Na pewno mamy wiele bieżących spraw, którymi musimy się martwić, a poza tym nie żyje się po to, żeby zajmować się śmiercią, lecz może też rozmyślania o sprawach ostatecznych czasami nie zaszkodzą. Zamiast pesymistycznego „Vanitas vanitatum et omnia vanitas” proponuję „To przemijanie ma sens”, krótki, ale niezwykle ważny przekaz Jana Pawła II.

Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
6,88/10 głosów: 8
Autor: Wojciech Straszewski dnia: 20.03.2008 [10:00]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

8 + 0 plus jeden =

*zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.