Czwartek, 18 marca 2010 Edka Olka
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Kino » Aktualności   
Drukuj
12 pozytywnych komedii na wiosnę
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano: 0 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Wiosna za drzwiami (przynajmniej ta kalendarzowa) i nam w głowie też krążą takie jakby bardziej pozytywne i “zielone” myśli. Być może pojawia się gdzieś także ochota na coś jakby beztroskiego, kolorowego i wesołego – czyli na dobrą komedię! Poniżej prezentuję baaaardzo subiektywny wybór dwunastu komedii, które na różne sposoby mnie urzekły, zainteresowały lub zachwyciły wraz z krótkim komentarzem na temat ich zalet i wad. Zapraszam do przeczytania, jak również do zaproponowania swoich faworytów na uprzyjemnienie wiosennych wieczorów.

„SYRENY” (Mermaids; USA 1990)

Reżyseria: Richard Benjamin
Występują: Cher, Winona Ryder, Christina Ricci, Bob Hoskins
Treść: Pani Flax, wysoka, szczupła brunetka jest kobietą zdecydowanie jak na lata 60-te wyzwoloną: żyje w ciągłym ruchu, po każdym nieudanym romansie nakazując swoim dwóm córkom – nastoletniej Charlotte, zapalonej chrześcijance, i małej Katie, przyszłej pływaczce, przeprowadzać się wraz z nią do kolejnych miejscowości. Pewnego dnia w ich życie wkracza sprzedawca butów Lou, który za wszelką cenę stara się pokazać im co to znaczy mieć prawdziwą rodzinę.
Dlaczego warto obejrzeć: Fantastycznie nakreślone postacie, mimo przerysowania oczywistego dla komedii każda z pań Flax jest mocno autentyczna. Winona Ryder w swoim najlepszym okresie plus początkująca, rozkoszna Christina Ricci jako Katie. Dodatkowo atmosfera filmu – po jego obejrzeniu chyba nawet dwudziestolatkowi pojawi się odczucie sentymentu za latami sześćdziesiątymi: te samochody, telewizory, fasony ubrań, muzyka...
Co może się nie podobać: Nigdy nie oglądałam tego filmu z facetem więc nie wiem jak zareaguje na komedię o trzech kobietach, ale podejrzewam, że film obroni się sam. Poza tym pojawiają się elementy dramatyczne, czyli komedia nie jest w stu procentach beztroska, więc na wszelki wypadek ostrzegam przed lekkimi wzruszeniami.

„TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ” (Love actually; USA, Wielka Brytania 2003)

Reżyseria: Richard Curtis
Występują: Alan Rickman, Hugh Grant, Keira Knightley, Laura Linney, Emma Thompson, Liam Nesson, Colin Firth, Rowan Atkinson
Treść: Kilka historii przeplatających się ze sobą, wiążących w przeróżny sposób wszystkich bohaterów. Przekrój przez wielorakie charaktery i różne rodzaje uczuć targających ludźmi, pozwalający w pełni zaprezentować obezwładniającą potęgę miłości i radość, jaką może ona przynieść.
Dlaczego warto obejrzeć: Bo film jest absolutnie rozczulający. Komedia pełną gębą, z prawdziwie zabawnymi tekstami i humorem sytuacyjnym. Plejada gwiazd, z których część musiała się zmierzyć z rolami zupełnie nieprzystającymi do ich poprzedniego repertuaru. Fantastycznie zrealizowana atmosfera świąt potrafi się udzielić nawet w lecie.
Co może się nie podobać: No cóż, film zdecydowanie nie dla osób z klubu „Nienawidzę Hugh Granta” bo to już chyba jego setna rola nieporadnego romantyka. Oczywiście nie polecam również osobom nieprzepadającym za angielskim humorem, chociaż obecność Rowana Atkinsona nie oznacza, że mamy kolejny napad Jasia Fasoli.

„50 PIERWSZYCH RANDEK” (50 first dates; USA 2004)

Reżyseria: Peter Segal
Występują: Adam Sandler, Drew Barrymore
Treść: Henry Roth jest weterynarzem, mieszkającym na Hawajach, który spędza miło czas w towarzystwie odpoczywających na wyspie kobiet. Kiedy poznaje Lucy po raz pierwszy w życiu naprawdę się zakochuje i porzuca życie playboya. Jest tylko jedna przeszkoda stojąca na drodze do pełnego szczęścia. Lucy cierpi na częste utraty pamięci i nie pamięta poprzednich dni. Henry'emu pozostaje tylko jedno - postanawia spotykać się z Lucy codziennie, mając nadzieję, że pewnego dnia dziewczyna przypomni go sobie i odwzajemni jego uczucie.
Dlaczego warto obejrzeć: Bo ktoś miał naprawdę ciekawy pomysł na komedię i chociaż doszukiwanie się realizmu mija się z sensem to film ogląda się bez objawów zdenerwowania niedorozwojem scenarzystów, jak to czasami bywa z amerykańskimi komediami. Taka zwyczajna, przyjemna komedyjka.
Co może denerwować: Brak większego przesłania, momentami tendencyjność.

„GUZIKOWCY” (Knoflíkáři; Czechy 1997)

Reżyseria: Petr Zelenka
Występują: Eva Holubová, Franco Alpestre, František Černý, Vladimír Dlouhý, Michaela Pavlátová
Treść: Czarna komedia o przeciętnych ludziach, zmagających sie ze swym losem u schyłku dwudziestego wieku. To interesujący film o pluciu na pociąg, złej pogodzie, bombie atomowej, wystrzeliwaniu ludzkiej spermy do konstelacji Andromeda, ale także o niewierności, oraz o ludziach, którzy zabili innych ludzi.
Dlaczego warto obejrzeć: Bo jest absolutnie nieprzeciętna – zaskakująca, momentami zmuszająca do refleksji, ciepła, zagadkowa, niepowtarzalna. Galeria ciekawych postaci plus wzruszające zainteresowanie ludzkimi słabostkami przebijające przez spojrzenie reżysera, który jednakże niczego nie stara się potępić czy na siłę umoralnić, tylko pozwala swoim bohaterom na kultywowanie tych swoich małych dziwactw, które pozwalają im zachować własną indywidualność i szczerość wobec świata.
Co może denerwować: Dziwactwa, szaleństwa i nienormalnostki. Jak ktoś jest lekkim sceptykiem to może podejrzewać scenarzystę o wymyślanie historii „na siłę”.

„ALFIE” (Alfie; USA, Wielka Brytania 2004)

Reżyseria: Charles Shyer
Występują: Jude Law, Marisa Tomei, Susan Sarandon, Sienna Miller
Treść: Remake "Alfiego", słynnego filmu z 1966 r. z Michaelem Cainem w roli głównej, przedstawia perypetie tytułowego bohatera, wiecznego kobieciarza. Jego liczne romanse doprowadzają w końcu do serii nieprzewidzianych wydarzeń... i poważnych kłopotów. Alfie będzie zmuszony wielokrotnie ratować się z opałów, do których doprowadziło go jego dotychczasowe beztroskie życie.
Dlaczego warto obejrzeć: Bo Jude Law jest w roli Alfiego absolutnie bezkonkurencyjny – uroczy, dystyngowany, dżentelmeński a jednocześnie łobuzerski i dziecinny. Jego nieodpowiedzialność jest rozbrajająca a nie irytująca, jak to się czasem zdarza w komediach o „wiecznych chłopcach”. Poza tym miło od czasu do czasu popatrzeć jak my, kobiety, potrafimy się dziwnie zachowywać w obecności przystojnej męskiej buzi. Dodatkowy plus w postaci zapewnienia, że film podoba się także macho – sprawdzone na moich kolegach :)
Co może denerwować: Fakt, że mamy kolejnego kobieciarza, któremu oczywiście żadna się nie oprze – no cóż, taki standardowy wzorzec, trzeba się z tym pogodzić albo po prostu nie oglądać.

„CLUELESS” (Clueless; USA 1995)

Reżyseria: Amy Heckerling
Występują: Alicia Silverstone, Brittany Murphy, Stacey Dash, Paul Rudd
Treść: Piętnastoletnia Cher Horowitz mieszka w Beverly Hills wraz z ojcem. Gdy okazuje się, że oceny na świadectwie nie będą takie jakby tego pragnął pan Horowitz, Cher próbuje wykorzystać swoje usposobienie i urok osobisty, aby je poprawić. Jedynie pan Hall odmawia, więc Cher wpada a pomysł aby połączyć samotnego Halla z jedną z nauczycielek. Zamysł się udaje. Następny plan to przeobrażenie Tai, lekko zaniedbanej nowej uczennicy, w kobietę. Podczas jego realizacji okazuje się jednak, że Tai podkochuje się w Joshu, przyrodnim bracie Cher, który także jej nie jest obojętny ...
Dlaczego warto obejrzeć: Bo film jest inteligentnie zrealizowaną opowiastką o ludzkiej głupocie i pustce emocjonalnej. Świetna, przekomiczna Alicia Silverstone rewelacyjnie wciela się w strereotypową blondynkę a jej teksty to klasyka sama w sobie. Ogoólnie rzecz biorąc film jest dość przyjemny dla widza, nasycony żywą kolorystyką, z dobrą ścieżką dźiwękową. No i oczywiście początkująca dziewczyna Eminema z „8. mili”, totalnie nie do poznania jako zagubiona i nieśmiała Tai z nieudolnie pofarbowanymi na czerwień włosami i we flanelowej koszuli.
Co może denerwować: No nie będę udawać, nie jest to raczej typowy film dla facetów – zresztą stereotypowo myśląc, komedie romantyczne to chyba nie to co Wy, Tygryski, lubicie najbardziej. Może też irytować duże nagromadzenie sztucznych problemów, które imają się bohaterów filmu, jak też zdecydowane przerysowanie niektórych wątków, świadomie (przynajmniej wg mnie) realizowane przez reżysera.

„HITCH: NAJLEPSZY DORADCA PRZECIĘTNEGO FACETA” (Hitch; USA, 2005)

Reżyseria: Andy Tennant
Występują: Will Smith, Eva Mendes, Amber Valletta, Kevin James
Treść: Alex "Hitch" Hitchens to słynny - i anonimowy – nowojorski "lekarz serc", który za odpowiednią opłatą pomaga nieśmiałym facetom zdobyć kobiety ich marzeń. Podczas spotkań ze swoim klientem, Albertem, łagodnym księgowym, porażonym urodą gwiazdy towarzystwa Allegry Cole, Hitch odnajduje swoją połówkę w osobie Sary Melas , dziennikarki plotkarskiej kolumny śledzącej każdy krok Allegry. Z pozoru zatwardziały kawaler, Hitch niespodziewanie dla samego siebie zakochuje się w Sarze, rasowej reporterce, której kolejnym celem równie dobrze może być zdemaskowanie słynnego na Manhattanie doradcy ds. randek.
Dlaczego warto obejrzeć: Bo to fajna parodia zachowań mężczyzn – twardzieli. Może teksty nie są zbyt wysokich lotów ale humor sytuacyjny zdecydowanie na plus. No i Will Smith ze swoimi objawami uczulenia – bezcenne.
Co może denerwować: Brak wyraźnego celu robienia tego filmu, powtarzalność, wątki mocno igrające z granicami prawdopodobieństwa.

„ZE ŚMIERCIĄ JEJ DO TWARZY” (Death becomes her; USA, 1992)

Reżyseria: Robert Zemeckis
Występują: Meryl Streep, Goldie Hawn, Bruce Willis, Isabella Rossellini
Treść: Madeline Ashton jest aktorką, którą przybywa więcej zmarszczek niż dobrych ról filmowych. Helen Sharp to jej dawna przyjaciółka, której Madeline odbiła wszystkich narzeczonych. Niepowodzenia w miłości Helen rekompensuje sobie obżarstwem, w krótkim czasie mocno podnosząc wskazanie swojej wagi... Ernest - mąż Madeline, wzięty chirurg plastyczny, spędza noce przy drinku - przeklinając chwilę, w której poznał swoją żonę. Tu wkracza czarodziejka, która z pomocą niezwykłego specyfiku zmienia ich życie i śmierć na zawsze.
Dlaczego warto obejrzeć: Bo jest absolutnie genialny! Przejaskrawiony, przerysowany na potęgę, absurdalny, groteskowy, a przy tym wszystkim niesamowicie wciągający i przesycony czarnym humorem. Zdrowego rozsądku w tym filmie się raczej „nie uwidzi” i na to się trzeba nastawić. Rewelacyjny pojedynek między dwiema femme featale, a pośrodku biedny, zahukany, łysawy Bruce Willis, który marzy tylko o tym, żeby jak najszybciej się obu tych wariatek pozbyć ze swojego życia.
Co może denerwować: Poczucie humoru trzeba mieć chyba momentami naprawdę specyficzne, ale ogólnie brak większych zastrzeżeń. Efekty specjalne oczywiście nie na najwyższym poziomie, ale spójrzmy prawdzie w oczy – w ciągu ostatnich szesnastu lat parę rzeczy się zdecydowanie zmieniło, więc cóż: wybaczamy i oglądamy.

„DO DIABŁA Z MIŁOŚCIĄ” (Down with love; Niemcy, USA 2003)

Reżyseria: Peyton Reed
Występują: Ewan McGregor, Renee Zellweger
Treść: Film jest swego rodzaju hołdem dla zabawnych produkcji komediowych z wczesnych lat 60-tych, z udziałem Rock'a Hudsona i Doris Day. Historia przedstawiona w tym filmie koncentruje się wokół osoby młodej autorki niezwykle poczytnych książek, stanowiących swego rodzaju porady dla płci pięknej. Barbara wydawać by się mogło, ma odpowiedzi na wszystkie pytania.... ale do czasu! Pewnego dnia jednak Cather Block, młody i dosyć przebiegły dziennikarz-playboy nie zacznie zadawać tych bardziej niekonwencjonalnych...
Dlaczego warto obejrzeć: Dla tego duetu. Być może Renee Zellweger nie jest akurat najbardziej utalentowaną aktorką dramatyczną na świecie, ale nikt chyba nie zaprzeczy, że jest jedną z najbardziej komicznych kobietek we współczesnym kinie. Urodę Ewana McGregora można nazwać mocno dyskusyjną i ciężko go sobie wyobrazić jako „dziennikarza – playboya”, ale wierzcie mi – jest w tej roli fantastyczny. Dialogi dość nietypowe, silnie wystylizowane, dodatkowo specyficzny sposób gry aktorskiej: wyrazista mimika, trochę jak u egzaltowanych nastolatek, nienaturalne ruchy i grymasy, modulowany głos. Wszystko to zebrane razem tworzy całkiem wyjątkowy film, który ogląda się może bez specjalnego skupienia, ale przyjemnie i bezstresowo.
Co może denerwować: Wszystko tak naprawdę jak ktoś nie lubi tego rodzaju lukrowanych, słodkich do przesady komedyjek.

„DZIEWCZYNA NA URODZINY” (Birthday girl; USA, Wielka Brytania 2001)

Reżyseria: Jez Butterworth
Występują: Ben Chaplin, Vincent Cassel, Nicole Kidman
Treść: Dziwny romans rozpoczyna się, gdy John Buckinham, spokojny i nieśmiały menedżer podmiejskiego banku postanawia znaleźć sobie żonę, używając internetowej agencji "Pozdrowienia z Rosji". Jego rosyjska narzeczona jest oszałamiająco piękna, ma niezaspokojony apatyt na seks i, za wyjątkiem "tak", nie mówi słowa po angielsku. Nie stanowi to problemu, póki nie pojawia się jej dwóch kuzynów mafiozów. Używając dziewczyny jako zakładniczki zmuszają Johna do obrobienia własnego banku.
Dlaczego warto obejrzeć: Bo mamy udane połączenie komedii i kryminału, a to nie zdarza się tak bardzo często. Wymalowana na „ruską” prostytutkę i chodząca w błyszczących topikach i miniówkach Nicole Kidman (notabene kojarząca nam się raczej z damą z filmów typu „Wzgórze nadziei”) czuje się w tej roli jak ryba w wodzie i jest po prostu przeurocza z tym swoim pewnym „yes” jako odpowiedzią na wszystkie pytania. Film jest utrzymany w dobrym tempie, a historia opowiedziana w scenariuszu nosi nawet znamiona realizmu, co nie zawsze jest charakterystyczną cechą komedii.
Co może denerwować: Brak jakiejś wyjątkowej cechy, która pozwoliłaby określić ten film niezwykłym.

„DZIEWCZYNY Z KALENDARZA” (Calendar girls; USA, Wielka Brytania 2003)

Reżyseria: Nigel Cole
Występują: Helen Mirren, Julie Walters
Treść: Chris i Annie przyjaźnią się od lat, pomimo odmiennych charakterów i temperamentów. Obie mieszkają w małej osadzie w Yorkshire. Gdy mąż Annie umiera z powodu białaczki, Chris występuje z inicjatywą by miejscowe koło Women’s Institute przygotowało kalendarz na rok 2000. Z pozyskanych funduszy proponuje wesprzeć miejscowy szpital. Pomysł nie jest nowy, ale Chris chce go radykalnie unowocześnić: gospodynie mają wystąpić całkiem nago. Wieść o tym niezwykłym wydarzeniu podchwytują lokalne, a potem londyńskie, w końcu i amerykańskie media. W rezultacie kobiety wyruszają na hollywoodzkie promocyjne tournée – występują w telewizyjnych programach, wzbudzając silne zainteresowanie prasy. Jednak to niespodziewane wejście w świat rozgłosu i blichtru ma także uboczne, niebezpieczne skutki. Przyjaźń Chris i Annie staje przed ciężką próbą.
Dlaczego warto obejrzeć: Dla dialogów – to przede wszystkim. Poza tym film ma w sobie zawartą tak dużą dawkę pozytywnej energii, że każdemu z nas pozwala choć przez chwilę uwierzyć, że życie może być naprawdę piękne, nawet jeśli chwilami wydaje się takie zwyczajne i monotonne.
Co może denerwować: Pewnie obecność na ekranie tak dużej ilości starszych pań w rolach głównych – w końcu co one mogą ciekawego pokazać na ekranie? Radzę mimo wszystko spróbować. A, i ponownie duża dawka angielskiego poczucia humoru - raczej nie do przełknięcia dla wielbiciela „Stary, gdzie moja bryka?”.

„PLOTKA” (Le Placard; Francja, 2001)

Reżyseria: Francis Veber
Występują: Daniel Auteuil, Gerard Depardieu
Treść: Pracownikowi pewnej firmy grozi zwolnienie z pracy. Jego sąsiad podsuwa mu pomysł, żeby zaczął rozgłaszać plotki o tym, że jest homoseksualistą, wtedy firma nie odważy się go zwolnić z obawy przed oskarżeniem o dyskryminację. Mężczyzna zaczyna wcielać się w tę rolę. Kiedy koledzy z pracy dowiadują się o jego "skłonnościach", w firmie zaczynają się personalne rozgrywki...
Dlaczego warto obejrzeć: Bo genialnie wyśmiewa ludzkie dążenie do zachowania na siłę „political correctness”. Bo Gerard Depardieu i różowy sweterek jest wart wszystkiego. Bo firma, która boi się dyskryminować pracownika to producent prezerwatyw. Bo scena z wycieczką po siedzibie firmy jest absolutnie fenomenalna.
Co może denerwować: „Męczenie” motywu homoseksualnego, który ostatnio nas zalewa właściwie z każdej strony. Dla niewytrzymałych - flegmatyzm i nieporadność życiowa głównego bohatera.

Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano 0
Autor: Marta Szczepańska dnia: 20.03.2008 [12:30]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
8 + 1 plus siedem =
38.107.191.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.