| ||
|
|
Polibuda.info » Sport i turystyka » Aktualności
Można powiedzieć, że dominuje na krajowym podwórku. Obecnie żadna zawodniczka w Polsce nie może z nią wygrać. O swoich początkach w squashu, pracy trenerskiej oraz planach na przyszłość opowiada Dominika Witkowska.
Jak zaczęła się Twoja przygoda ze squashem? Od dziecka uprawiałam różne dyscypliny sportu. Trenowałam przez wiele lat pływanie, uprawiałam także narciarstwo. Potem tak się złożyło, że moja kariera pływacka musiała zakończyć się z powodu kontuzji prawego barku. Na szczęście nie przeszkadza mi to w grze w squasha, ponieważ jestem leworęczna. Zawsze sport był bardzo istotną dziedziną mojego życia, ale brakowało mi dyscypliny, która wypełniłaby mi czas między sezonami. Latem pływałam i pływam w wodzie, i na desce, zimą jeżdżę na nartach i snowboardzie, ale zawsze brakowało mi czegoś takiego pośredniego, gdzie mogłabym spożytkować swoją energię. Tak się złożyło, że kilka lat temu mój brat, Łukasz Nitka - który także jest dobrym squashystą, zajmuje pierwsze miejsce w polskim rankingu - zaczął grać w squasha ze swoimi kolegami i zaciągał swoją młodszą siostrę na kort, kiedy nie miał z kim grać. Pierwszy raz rakietkę miałam w ręku osiem lat temu. Moje pierwsze trzy lata gry, to było tak naprawdę granie raz w miesiącu, od przypadku do przypadku, bez żadnych treningów, jedynie forma spędzania wolnego czasu. Ale mimo wszystko to, że gram w squasha zawdzięczam mojemu bratu. I odkąd zaczęłaś grać nie znalazła się w kraju przeciwniczka, która mogłaby Cię pokonać. Na początku przegrywałam wszystkie moje mecze, z czasem zaczęłam pokonywać tylko niektóre rywalki i dopiero od czterech lat udaje mi się utrzymywać pierwsze miejsce w damskim polskim rankingu squasha, a od trzech lat mam tytuł Mistrzyni Polski. Były tylko dwa turnieje w ciągu trzech lat, kiedy nie udało mi się wygrać. Oczywiście w damskich turniejach. Jeden z powodu tzw. skreczu, to znaczy przez kontuzję musiałam oddać mecz finałowy. Drugi turniej przegrałam też w finale z koleżanką, która bardzo dobrze grała, a mnie w tamtym okresie niestety również męczyła kontuzja. W ciągu trzech lat musiałam oddać dwa mecze jakby 'komuś innemu', ale pozostałe wszystkie damskie turnieje udało mi się wygrać. Gram także w męskich turniejach i największy mój sukces to drugie miejsce w takiej imprezie. Nie był to turniej bardzo mocno obsadzony przez czołówkę polskiego squasha, ale dla mnie to i tak był duży sukces więc próbuje swoich sił i w rankingu męskim zajmuję coraz wyższą pozycję. Który z Twoich sukcesów uważasz za najcenniejszy? Największym moim sukcesem squashowym w ogóle jest zdobycie drugiego i trzeciego miejsca na drużynowych Mistrzostwach Europy, tzw. ENCC, czyli mistrzostwach Europy dla krajów rozwijających się squashowo. To są takie mistrzostwa, gdzie nie mogą grać czołowe europejskie zespoły i uczestniczą w nich takie państwa jak Polska, Węgry, Malta, Cypr, Estonia, Litwa, Łotwa, Rosja, Ukraina, Norwegia i inne. Na tych turniejach przy drugim naszym występie udało nam się z koleżankami zdobyć drugie miejsce, a na ostatnich mistrzostwach trzecie miejsce. Te ostatnie mistrzostwa były, przynajmniej dla mnie, największym sukcesem, ponieważ w ostatnim meczu pokonałyśmy zespół, który rok wcześniej był pierwszy. Wygrałam z koleżanką z Estonii, z którą rok wcześniej dość mocno przegrałam 0:3, a ostatnio wygrałam 3:1, co uważam za dość duży sukces. Okupiony potem tygodniowym bólem mięśni, bo był to naprawdę duży wysiłek. To byłby mój największy osobisty sukces. Oczywiście ważne są też dla mnie Mistrzostwa Polski, do których co roku się przygotowuję. Wspomniałaś o bólu. Jakie kontuzje są najczęstsze wśród squashystów? Typowo squashowe kontuzje to dość często się zdarzające skręcenia kostki z powodu szybkich i częstych zmian kierunków biegu oraz problemy z kolanami, gdyż kolana w squashu przenoszą bardzo duże obciążenia. Również często występują u zawodników problemy z mięśniami pleców, ale większość kontuzji można uniknąć dzięki odpowiedniemu przygotowaniu organizmu przed treningiem lub meczem (rozgrzewka i streching) oraz rozciąganiem po wysiłku. Twój squashowy idol? Ideał, do którego dążysz? Jeżeli chodzi o męski squash, to zawodnikiem, na którym się wzoruję jest Peter Nicol. Przez osiem lat dominował on w światowym squashu i tak jak ja jest leworęcznym graczem, więc dużo czasu spędzam na oglądaniu i analizowaniu jego meczów - myślę, że sporo mi to daje. Poza tym jednym z jego pierwszych trenerów był obecny mój trener, Anglik Paul Lake. Paul, to bardzo dobry i doświadczony trener, dobrze się rozumiemy i bardzo podoba mi się jego system szkoleniowy. Jeżeli chodzi o panie to zdecydowaną moją idolką jest obecna Mistrzyni Świata, numer jeden w rankingu - Nicole David - znakomita squashystka. Twoje squashowe marzenie? W ostatni weekend marca tego roku zaczynam swoją zawodową karierę w światowej damskiej lidze. Jadę na pierwszy turniej, który odbędzie się w dniach 28-30 marca w Pradze. Jest to turniej z cyklu WISPA (damska zawodowa organizacja squashowa). Jestem pierwszą zawodniczką z Polski, która zagra w zawodowym turnieju, to miłe uczucie tworzyć historię polskiego squasha. Moje największe marzenie to wspinać się jak najwyżej w światowym rankingu i osiągać swoje małe cele, np. żeby Polska była zauważana na arenie międzynarodowej. Tak naprawdę oprócz turniejów ENCC sukcesów nie mamy. Poza tym przygotowuje się do indywidualnych Mistrzostw Europy, które odbędą się na początku czerwca. Będzie to mój pierwszy start w imprezie o takiej randze. Moje marzenie to dostać się do turnieju głównego, czyli przejść przez eliminacje. A co będzie dalej? Zobaczymy. Jakbyś porównała sytuację squasha w Polsce i na świecie? Dużo brakuje nam do najlepszych? Jest duża różnica między polskim squashem, a squashem światowym. Powód jest bardzo prosty. W Polsce squash istnieje dopiero około 15 lat, przez pierwsze lata istniał tylko jeden kort squashowy zamknięty dla ludzi z zewnątrz, a grali na nim tylko pracownicy ambasady brytyjskiej. Dopiero po kilku latach zaczęły powstawać korty ogólnodostępne, więc w Polsce squash dopiero raczkuje. Od kilku już lat jest Polska Federacja Squasha, mamy cykl turniejów i Mistrzostwa Polski, właśnie wprowadzamy ogólnopolski program juniorski, tworzymy programy szkoleniowe. Żeby osiągać sukcesy, trzeba pracować z dziećmi od piątego, siódmego roku życia, kształtować je i od samego początku tworzyć dobre podstawy. Dopiero za kilka lat możemy liczyć na sukcesy na arenie światowej. Jakie kraje zaliczają się do ścisłej światowej czołówki squasha? Anglia, Francja, Australia i obecnie Malezja oraz Egipt, to kraje najbardziej widoczne w światowym squashu. Właśnie ten ostatni kraj ma dwóch pierwszych zawodników w światowym rankingu i aż czterech w pierwszej 10tce. Posiadają bardzo dobry system juniorski, a to jest podstawa, żeby osiągać sukcesy. Poza tym, że grasz, jesteś także trenerką. Tak, poza moimi treningami, udzielam również lekcji squasha dla początkujących i zaawansowanych graczy. Posiadasz stopień trenerski Level 2. Tak. Posiadam stopień trenerski Level 2 Europejskiej Federacji Squasha. W tej chwili tylko cztery osoby w Polsce posiadają takie uprawnienia, więc jest to dla mnie ważne. Każdy, kto chce uczyć innych powinien sam szkolić się i doskonalić, aby robić to dobrze. Poza tym kursy te pomagają mi również w mojej karierze zawodniczej. Co trzeba zrobić, żeby osiągnąć najwyższy stopień trenerski? Wszystkich poziomów mamy cztery. Na trzeci i czwarty poziom, tak jak na niższe, trzeba zdać egzamin złożony z części praktycznej i teoretycznej oraz na te wyższe stopnie trzeba posiadać bardzo duże doświadczenie trenerskie. W stosunku do trenerów, którzy mają po kilkadziesiąt lat spędzonych na korcie, moje doświadczenie jest jeszcze stosunkowo niewielkie. A teraz pytanie odnośnie początkujących graczy. Ile czasu przeciętnie potrzebuje człowiek, który wcześniej nie miał kontaktu z tą grą, aby mógł swobodnie grać, np. ze znajomymi? To zależy od koordynacji ruchowej danego człowieka, tutaj squash nie różni się od innych sportów. Są osoby, które mają bardzo słabą koordynację i mogą spędzić na korcie dużo czasu, a postępów nie będzie widać. Są też osoby, które wchodzą na kort i już po godzinie, zaczynają grać w squasha, i to im w sposób naturalny wychodzi. Generalnie 10 lekcji z trenerem jest w zupełności wystarczające, aby nauczyć się wszystkich rodzajów uderzeń, nauczyć się poruszania po korcie, poznać zasady gry i podstaw taktyki. Co jest ważniejsze w początkowych fazach poznawania tej gry? Jak najczęstsze lekcje z trenerem, czy też po prostu gra, jeżeli tylko jest taka możliwość? Z własnego doświadczenia i obserwacji moich uczniów doszłam do wniosku, że ludzie robią największe postępy, kiedy minimum raz w tygodniu spotykają się z trenerem oraz oprócz tego minimum raz w tygodniu grają ze znajomymi tzw. sparingi. Wtedy mogą wdrażać w czasie gry wszystkie rzeczy, których nauczyli się podczas treningów. Takie połączenie daje najlepsze efekty. Czy squash nie ma etykiety sportu elitarnego? Sportu dla ludzi sfer biznesu? Owszem istnieje taka opinia o tym sporcie, co nie jest do końca prawdą. Squash jest mało znanym sportem. Często u nas zaczynają grać osoby, które podróżują po świecie, byli w Anglii, USA, Kanadzie i widzieli jak bardzo squash jest tam popularny. W Polsce dużo osób grających squasha to osoby z wysokich stanowisk dyrektorskich, zarządzających, ale również, coraz więcej, gra studentów, dzieci, więc squash to sport dla wszystkich. Jeśli porównać squasha do tenisa, gdzie tenis jest dużo bardziej popularny, to cenowo squash jest tańszy. Mniej zapłacimy za rakiety, za wynajęcie kortu, za lekcję z trenerem, a np. obuwie jest w porównywalnej cenie, więc nie zgadzam się z opinią, że squash to sport elitarny. Gdybyś teraz na koniec mogła, w dwóch zdaniach, powiedzieć w czym squash jest lepszy od innych sportów? Jaką ma przewagę nad wszystkimi sportami, które są dużo bardziej w Polsce popularne? Squash jest najbardziej dynamicznym sportem spośród tych, które znam. Cały czas na korcie coś się dzieje, jest szybka akcja, zmiana tempa, często do końca meczu nie wiemy, kto wygra. Poza tym jest to sport, w którym pracują wszystkie partie mięśniowe, gra w squasha rozbudowuje całe ciało. Szczególnie go polecam kobietom, ponieważ wszystkie panie chcą mieć jędrne pośladki, a squash jest do tego idealny, gdyż podczas gry najbardziej pracują właśnie mięśnie pośladków, a poza nimi nogi, plecy, barki, absolutnie wszystkie partie ciała. Amatorski squash jest to świetna forma spędzania wolnego czasu, bardzo łatwo można się go nauczyć, więc wszystkim gorąco polecam. Dziękuję za rozmowę. Dziękuję. Rozmawiał Łukasz Bezulski.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Łukasz Bezulski dnia: 26.03.2008 [15:00]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|