Piątek, 22 sierpnia 2008 Cezarego Marii
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Kino » Recenzje   
Drukuj
Recenzja "Vexille"
7,57/10 głosów: 7 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Druga połowa XXI wieku, szaleństwo cywilizacyjne i antyteza moralności w futurystycznej Japonii czyli wschodnie anime radzi sobie w polskim kinie.

„Vexille” to sensacja w czystej formie, pięknie zrealizowana, szybka a jednocześnie niegłupio pomyślana rozrywka. Akcja filmu rozgrywa się w roku 2077, dziesięć lat po odrzuceniu przez Japonię regulacji ONZ i odizolowaniu się przez nią od reszty świata poprzez bariery elektromagnetyczne. Zaniepokojenie niemożnością uzyskania jakiejkolwiek kontroli kierunku rozwoju, w jakim postępuje odcięty od wszystkiego kraj powoduje wysłanie na misję jednostki specjalnej SWORD, która ma za zadanie przeniknąć przez barierę i wysłać parominutowy sygnał ze swojego nadajnika tak, by możliwe stało się odtworzenie obrazu współczesnej Japonii przez inne narody. Cel misji zostaje osiągnięty, jednak skutki izolacji okazują się być niewyobrażalne.

Jest jedna rzecz, która zwykle mnie urzeka w produkcjach animowanych – brak niedoskonałości przy użyciu efektów specjalnych. Zamiast się skupiać na tym, czy np. wybuch bomby czy pościg samochodów był zrealizowany z zachowaniem chociażby szczątków realizmu mogę całą swoją uwagę skoncentrować na podziwianiu fantazji i nieograniczonych właściwie możliwości twórców. Tu przede wszystkim oklaski należą się grafikom – świat, który udało im się stworzyć w tym filmie wciąga i fascynuje. Niektóre sceny to prawdziwy majstersztyk animatorów, którzy tam gdzie wymagała tego scena umiejętnie ocierali się o prawdziwy świat, czego dowodzi chociażby plastyka twarzy postaci, które mimo że teoretycznie pozostają przecież sztuczne, „rysowane”, dzięki doskonale odwzorowanym uczuciom zyskują na autentyczności i wzbudzają niekiedy dość silne emocje. Odwrotnie, podczas tworzenia scen typowo futurystycznych twórcy dali się ponieść wodzom fantazji i bez limitów kreowali obłędne animacje, które w połączeniu z muzyką The Prodigy i Paula Oakenfolda po prostu „wciskają w fotel”.

„Vexille” to jeden z tych filmów, które należy obejrzeć właśnie w kinie, bo ważna jest synteza obu podkreślonych tam aspektów – dźwięku i obrazu. Polecam „Vexille” szczególnie osobom takim jak ja, którym do tej pory z anime nie miały za wiele do czynienia ale lubią dobre kino przyprawione odpowiednią dawką wybornie dobranej muzyki i dawką egzotyki.

Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
7,57/10 głosów: 7
Autor: Marta Szczepańska dnia: 02.04.2008 [12:45]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (0)

Twój komentarz może być pierwszy.

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

(opcjonalnie)
0 + 9 plus pięć =
38.103.63.* - w takiej postaci pojawi się Twoje IP, gdy jesteś niezalogowany

* zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.
Brak otwartych konkursów