| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Felietony
Nie powinno się ponosić odpowiedzialność za coś, czemu nie jest się winnym. To skandal, iż ktoś proponuje, żeby sportowcy poświęcili tak wiele. Niby z jakiej racji? Nic złego nie zrobili. To nie ich sprawa. A przecież zawsze ludzie muszą z czegoś rezygnować, zapłacić za coś, bo ponoszą za to winę. Nie inaczej. Spójrzmy na naszych bohaterów narodowych, którzy z pewnością wiele poświęcili. Nie, zły przykład, oni akurat nie byli winni. A zakonnice przywołane przez G.H.Grudzińskiego musiały najwyraźniej przyczynić się do powstania systemu totalitarnego w Rosji?! Dlatego świadome swoich błędów, pozwoliły się rozstrzelać? Chociaż może nie były akurat winne, tylko nie chciały służyć złu, jakie postrzegały w ZSRR. To może doktor Judym? Krzywdził ludzi, więc musiał zrezygnować z normalnego życia? Nie, bez przesady. To poza tym fikcyjna postać. To jaki dobry przykład można przytoczyć? Nie mogę sobie przypomnieć… Zresztą, bojkot to zupełnie coś innego niż np. walka z okupantami. Chociażby dlatego, że hitlerowcy terroryzowali Polaków, a Chińczycy nam właściwie nic złego nie zrobili. Nawet prowadzą z naszym społeczeństwem wymianę różnych towarów z korzyścią dla obu stron. Więc z prześladowaniem należy walczyć, gdy dotyczy mnie, kogoś z moich bliskich, mojego narodu, a jeśli nie, to już nie powinno się protestować? Inni ludzie już się nie liczą? Oczywiście, że się liczą, ale istnieje kolejna fundamentalna różnica. Próby walki z okupantem przynosiły jakieś rezultaty, a bojkot niczego nie zmieni. Rezygnujący sportowcy nie dadzą do zrozumienia chińskim aktywistom, że świat wie o tym, co dzieje się w ich państwie. Nie będzie to manifest przeciwko łamaniu praw człowieka. Steven Spielberg przecież nie zwrócił uwagi światu na działania chińskich władz w Darfurze. Lepiej pojechać i brać udział w pięknej rywalizacji, która ma łączyć ludzkość. Na pewno świat zainteresuje się wtedy losem milionów wyzyskiwanych przez władzę Chińczyków. Bojkot na pewno nic nie da! A jeśli nie przyniesie rezultatu, to po co w ogóle o nim myśleć mówić? Człowiek powinien się przeciwstawiać złu tylko wtedy, kiedy może coś wymiernego przeciwko niemu zrobić. Albo wówczas, kiedy mu się opłaca. Inaczej nie ma to sensu. Niektórzy głoszą, że warto zbojkotować igrzyska dla własnego sumienia. Był kiedyś taki pisarz, który powiedział, iż czasami powinno się coś poświęcić, postąpić wbrew własnym korzyściom, bo tak trzeba. Bez względu na to, czy cokolwiek osiągniemy czy nie, postąpimy honorowo, nie wpierając w żaden sposób zła. Tylko honor i sumienie są moje i niech inni się nimi nie interesują! A ponadto Conrad pisał już ponad sto lat temu i w dzisiejszych czasach nie warto sobie nim zawracać głowy… ![]() Podobno też igrzyska olimpijskie odbywają się w Chinach, bo właśnie dzięki nim uda się naprawić sytuację. Cywilizowany świat, który przyjedzie do Chińskiej Republiki Ludowej, będzie krzewić wspaniałe ideały olimpijskie. Eee… jakie? Ach tak, pokój, równość, sprawiedliwość itp. Zapewne uda się przekonać władze chińskie, żeby wreszcie nie zabijały milionów ludzi, a nawet stworzyły warunki, w których Chińczycy będą zarabiali na więcej niż jedną torebkę ryżu dziennie, może na dwie. Już z chwilą przyznania igrzysk olimpijskich, wzniosłe ideały natchnęły serca władz chińskich, sprawiając iż w zeszłym roku dokonano w ich państwie więcej wyroków śmierci niż na całym świecie. Wciąż jednak warto wierzyć, że igrzyska odmieniają zbrodniarzy. Na przykład stało się to w 1936 roku, gdy w reprezentacji III Rzeszy wystąpili sportowcy żydowskiego pochodzenia. Trzeba przyznać, że dobrym sposobem na wychowanie nieposłusznego dziecka jest danie mu cukierka i poproszenie, żeby było grzeczne. Na jedno jeszcze warto zwrócić uwagę. Mianowicie igrzyskom olimpijskim sprzeciwiają się głównie politycy. Może dziennikarze, publicyści, członkowie różnych organizacji, zwykli ludzie także protestują, ale cała ta sprawa ma wymiar polityczny. Walka o prawa człowieka to obowiązek przecież tylko polityków i sami powinni ponieść za te problemy odpowiedzialność. Jak ktoś śmie mieszać sport i politykę? Holocaust wszyscy potępiamy, nie zważając na to, że realizowany był przez rządzących i podziwiamy tych, którzy mu się sprzeciwiali. Nie ignorujemy też oczywiście problemu łamania praw człowieka w Chinach, ale rozwiązać go mają politycy, a dla nas sport jest najważniejszy. A więc ważniejszy od wolności milionów ludzi. Jak ten redaktorzyna może coś pisać o igrzyskach? Nie jest sportowcem i nie wie, co może stracić. Mało tego, na pewno jak każdy posiada chińskie produkty. I to kolejna osoba, która protestuje dla jakichś swoich korzyści, najprawdopodobniej dla rozgłosu. A nawet jeśli nie, to krzyczy zbyt późno. Powinien zainteresować się sprawa i sprzeciwiać się od początku, gdy miał 14 lat. Nie jest politykiem, ale początkującym dziennikarzem, a ci to kolejna banda, która lubi dużo namieszać.
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Wojciech Straszewski dnia: 26.04.2008 [01:00]
komentarze (5)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|