Piątek, 25 lipca 2008 Jakuba Krzysztofa
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Kultura » Kino » Recenzje   
Drukuj
SIEROCINIEC - recenzja filmu
8,73/10 głosów: 51 Oceń artykuł
Emblemat artykułu
Chęć oglądania horrorów sama w sobie może kojarzyć się trochę ze skłonnościami masochistycznymi – głodni odrobiny ekstremalnej rozrywki, nerwowego obgryzania paznokci i powstrzymywania się od wrzasków siedzimy w obecności innych tak samo przerażonych jak my kinomanów i przeżywamy parędziesiąt minut grozy.

Często jednak mimo umieszczonego nadmiaru brutalnych scen w rodzaju wbijania szpilek w rany czy obcinania głowy siekierą reżyserzy nie potrafią utrzymać w swoich filmach klimatu prawdziwego napięcia, niekiedy nawet bezpiecznie zbliżając się do czegoś bardziej groteskowego niż autentycznie przerażającego. „Sierociniec” hiszpańskiego debiutanta Juan Antonio Bayona jest jednak zdecydowanym przeciwieństwem tego typu nieudolnych produkcji.

Fabuła „Sierocińca” opiera się na relacji między Laurą (Belén Rueda), trzydziestosiedmioletnią byłą wychowanką domu dziecka a jej adoptowanym synem Simónem(Roger Príncep). Laura i jej mąż Carlos (Fernando Cayo) planują przystosowanie sierocińca, w którym kobieta mieszkała w dzieciństwie, na ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych i umożliwienie kilkorgu z nich dorastanie w normalnych warunkach. Małżonkowie mają też nadzieję, że pojawienie się w domu gromadki dzieci spowoduje, że osamotniony do tej pory Simón zapomni o swoich wymyślonych przyjaciołach Watsonie i Pepe. Pewnego dnia do domu Laury i Carlosa przybywa staruszka Benigna podająca się za pracownicę opieki społecznej, która chce porozmawiać z matką Simóna na temat kwestii związanych z jego wychowaniem. Jednak od czasu jej wizyty w życiu rodziny zaczynają dziać się trudne do wytłumaczenia rzeczy, a ciąg tych tajemniczych wydarzeń osiąga swój punkt kulminacyjny w momencie nagłego zniknięcia Simóna podczas przyjęcia dla niepełnosprawnych dzieci. Od tego czasu Laura rozpoczyna heroiczną walkę o odzyskanie chłopca, równocześnie uświadamiając sobie, że jej własną przeszłość również skrywa niejedną mroczną tajemnicę.

„Sierociniec” to przede wszystkim piękno – pełne plastyki ujęcia, krajobrazy, muzyka, umiejętne operowanie barwami, stylowo udekorowane wnętrza składają się na bardzo przyjemny w odbiorze, klimatyczny, artystyczny niemalże twór. Podejrzewam, że oglądając ten film w domu nie odczujemy nawet połowy wrażeń, jakie zapewnia kino – „Sierociniec” to produkcja z gatunku tych, w których ważny jest każdy szczegół, a muzyka ustawiona na odpowiednim poziomie natężenia potrafi zarówno uspokajać, relaksować, odprężać jak i przerażać, niepokojąco świdrować głowę (znacie to z japońskiego „Kręgu”), podkreślać i potęgować lęk dostarczany przez obraz.

Mocną stroną „Sierocińca” jest także umiejętne wykorzystanie konwencjonalnych „elementów podstawowych” filmów grozy, czyli takich psychologicznych straszaków jak np. zło wcielone w postać małego dzieciaczka, ciemne, ciasne komórki z tajemniczymi trzaskami, upiorne strachy na wróble czy kojarzące się wyglądem z Chucky laleczki z okresu dzieciństwa. Prawda jest taka, że każdy z nas zna już te sztuczki i widział je już po pięć razy w niezliczonych superprodukcjach, jednak tutaj dzięki bardzo rzetelnemu dopracowaniu detali i ciekawemu spojrzeniu reżyserowi udało się zrobić film, którego fabuła być może nie urzeka oryginalnością, ale całość zasługuje na miano naprawdę porządnie zrobionego horroru, niepozwalającego widzowi ani na chwilę odwrócić wzroku od ekranu.

Dodatkowym plusem filmu jest moim zdaniem jego zakończenie, którego początek zaskakuje niespodziewanym infantylizmem, by w dalszej części rozwiązać w oczach widza fabułę z niekłamaną, niewymuszoną godnością. Być może podkreślenie tego kontrastu to zamierzony efekt reżyserski, który ma nas prowadzić do „docenienia” tej właściwej końcówki? Nie wiem, ale jeśli tak to gratuluję, mi się podobało, podobnie jak cały film, który zdecydowanie polecam nie tylko wielbicielom ekstremalnych wrażeń w kinie, do których chyba zresztą nie do końca sama należę.

Źródło informacji: Informacja własna
Oceń artykuł
8,73/10 głosów: 51
Autor: Marta Szczepańska dnia: 12.05.2008 [12:45]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl


komentarze (10)

SIEROCINIEC - recenzja filmu
Anonim 18.05.2008 [17:08] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
Piękny film i cudowna recenzja. Dokładnie oddaje cały film i jego geniusz. Nie wiem co lepsze: film, czy recenzja.
  • SIEROCINIEC - recenzja filmu
    Anonim 18.05.2008 [17:11] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
    Byłam na tym filmie wczoraj i napradę oczekiwałam czegoś więcej. Tak cudownie się zapowiadał, a okazał się być po prostu średni. Nie zgadzam się więc z poprzednim komentarzem. Co się tyczy recenzji, to jest naprawdę napisana po mistrzowsku. Chciałabym potrafić zamienić moje myśli i odczucia na
    "papier" w tak wspaniały sposób jak to zrobiła Marta.
badziew
Anonim 19.05.2008 [00:19] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
Jest to drugi film tego reżysera, który zobaczyłem i powiem szczerze, że Labirynt Fauna go deklasuje. Strasznie się wynudziłem i starałem się zachować powagę w krytycznych momentach, kiedy widownia zamiast się bać, śmiała się. Jeżeli nastawiacie się na horror to zobaczycie raczej obyczajówkę. Nie polecam, film przereklamowany.
SIEROCINIEC - recenzja filmu
Anonim 20.05.2008 [12:35] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
byłam w kinie na tym filmie, recenzja w pełni oddaje to, co przeżyłam, malownicze krajobrazy, doskonale wystroje pokoi, muzyka fantastycznie współgrająca z obrazem. film trzymał w napięciu, kilka razy wszyscy widzowie podskoczyli ze strachu (może troszkę przez mój krzyk?) jestem bardzo zadowolona z wyboru pójścia na ten seans. i recenzja, i film dostają 10 ode mnie.


fabuła trochę mnie zmiażdżyła... dziecko zaginęło i okazało się, że umiera w tym samym domu co jego matka cierpi po jego stracie... to przerażające, długo o tym myślałam i rozmawiałam ze znajomymi. zakończenie szczęśliwe, choć nie spodziewałam się tego.


amatorom horrorów tego typu polecam film z Nicole Kidman "inni" równie doskonały!
pozdrawiam.
Mariolkadg
SIEROCINIEC - recenzja filmu
Anonim 22.05.2008 [14:54] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
Film to bardziej thriller, niż horror. Nie jest to żałosna produkcja typu "Piła", ale fabuła jest dosć płytka i przewidywalna, muzyka nie zawsze pasuje do akcji, a zdjęcia na kolana nie rzucają. Ogółem film jest dobry dla amatorów gatunku. Innym nie polecam.
SIEROCINIEC - recenzja filmu
Anonim 25.05.2008 [14:22] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
No to mi powiedzcie jaki film w tym gatunku jest na prawdę dobry? Bo jak widzę większość umie tylko marudzić.
Tfaoja stara
Anonim 26.05.2008 [17:28] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
Grałeś w Tipie to wiesz...?
SIEROCINIEC - recenzja filmu
Anonim 28.05.2008 [20:49] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
Recenzja lepsza niż film. Sam on moim zdaniem mało ambitny. Przereklamowany. Nie zostawia po sobie żadnego echa. Nie skłania do przemyśleń. Nie porusza serca. Wiem, że dużo tych "nie" i najłatwiej jest krytykować, jednak przed jego obejrzeniem czytałam tak znakomite recenzje, że spodziewałam się czegoś znacznie ciekawszego. Porównano go do dramatu psychologicznego. Jak dla mnie było to zbyt mocne porównanie. Przy okazji tego filmu wspominano także o horrorze - "Inni". Ten zdecydowanie lepszy, choć uważam, że zarówno jeden jak i drugi nie są filmami kinowymi. Spokojnie można je obejrzeć w zaciszu domowego ogniska. Sprawdźcie sami.
SIEROCINIEC - recenzja filmu
Anonim 31.05.2008 [14:59] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
A mnie się bardzo podobało... cóż więcej rzec mogę. Zdecydowanie jeden z lepszych filmów (o ile nie najlepszy), które oglądałem w tym roku.
SIEROCINIEC - recenzja filmu
Anonim 25.06.2008 [21:12] +odpowiedz skasujcie ten komentarz
film mi sie podobał, chociaż samo przesłanie jest bardzo smutne. Sprawa dotyczy, jak na dobrą sprawę nieodmienności losu, fatum. Jeśli ktoś zna psychologię B. Hellingera, przekona sie, jak berdzo wydarzenia, nawet nie tak straszne, jak tutaj, odgrywają role w życiu przez pokolenia. Laura "odegrała"po prostu historię raz jeszcze, stała sie Benginą i straciła syna, moze nieświadomie zabiła. Ona i dziecko weszli w role aktorów z przed lat. Gra: realnośc a zażwiaty ma dla mnie coś z historii "Mistrza i Małgorzaty", kiedy oboje w tym świecie umierają, a w tamtym...

Strona: 1/1
1 

Dodaj nowy komentarz

Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.



Zwiększ wysokość pola Zmniejsz wysokość pola

2 + 5 plus osiem =

*zabezpieczenie antyspamowe (dla niezalogowanych użytkowników)

Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.
Brak otwartych konkursów