Niedziela, 5 lipca 2009 Antoniego Bartka Jakuba Karoliny Michała
Szukaj w Internecie
Szukaj w Polibuda.info
Polibuda.info » Aktualności » Polecane   
Drukuj
Historia Detektywa Maxa D. - Odcinek III
Tego dnia padało praktycznie bez przerwy. Co pewien czas nadciągały dodatkowo silniejsze uderzenia – istne oberwanie chmury! Równo o godzinie 18:00 dziesięć tysięcy osób w skupieniu wypatrywało przez lornetki czegoś w okolicy boksów, z których słyszalne były lekko przytłumione odgłosy ostatnich przygotowań.


Historia detektywa Maxa D.

Odcinek : 3

Każdy człowiek z wielkiego tłumu starał się jak najszybciej przecisnąć do barierek. W powietrzu wyraźnie czuć było permanentnie wzrastające napięcie. Gdzieś na boku zainicjowano jakąś przepychankę. Słychać było głośne gwizdy i nawoływania tłumu, jednak nagły huk wystrzału momentalnie skupił uwagę wszystkich na torze. Wszystkie drzwiczki otworzyły się równocześnie, wypuszczając dwanaście rosłych koni wyścigowych, które z wręcz oszałamiającą prędkością pokonały pierwsze metry błotnistej drogi. Na każdym z nich siedział drobniutki dżokej, który z zadziwiająco ogromną w stosunku do jego postury siłą okładał pejczem grzbiet zwierzęcia.


Gdzieś wysoko, tuż przy samej górze trybun stał wysoki, dobrze zbudowany człowiek, który całą swą uwagę skupiał na gonitwie. Postawił mnóstwo pieniędzy na swojego faworyta i bardzo mocno chciał na tym interesie zarobić. Jego płaszcz był teraz totalnie przesiąknięty od deszczu. Był osobą praktycznie nie rzucającą się w oczy, doskonale stapiał się z otaczającą go szarą masą ludzi. Nie wzbudzał niczyjej podejrzliwości – zdawał się być zwykłym, przeciętnym, dobrze ubranym mężczyzną, który przyszedł tutaj jedynie spróbować smaku adrenaliny.

K.A. czekał. Z niecierpliwością wyczekiwał swojego kontaktu. Stał tak już od ponad dwóch godzin, zmęczony i przemoknięty do cna. Mimowolnie zaciskał zęby, mocno trzymając lornetkę. Starał się skupiać całą swą uwagę na widowisku, gdyż sama perspektywa wyczekiwania była dla niego irytująca. Jednak sprawa była wysokiej wagi - jego kontakt miał przynieść ważne informacje. Zawsze był najlepszy w swoim fachu, nigdy nie pozwalał na to, żeby ktokolwiek był nawet o mały kroczek przed nim. Dlatego zawsze dobrze się zabezpieczał na wypadek, gdyby ktoś przyłożył mu nagle lufę do skroni.
W pewnym momencie poczuł bliskość jakiejś kobiety, poczuł jej delikatny, subtelny zapach. Od razu zorientował się, że właśnie nadszedł czas spotkania. Przecisnęła się bliżej i stanęła zaledwie o kroczek za nim, czuł jej ciało przylegające do jego pleców.
- Ktoś Cię szuka – usłyszał jej szept tuż przy uchu.
- Wiem, plotki rozchodzą się naprawdę szybko – odrzekł K.A.
- Podobno jest mocno zaangażowany, zaczyna węszyć. Uważaj na siebie
- Kto? – spytał szybko, domyślając się, że rozmowa dobiega końca
Gdy się odwrócił kobiety już nie było. Zdał sobie jednak sprawę, że w lewej ręce trzyma…

Źródło informacji: Informacja własna
Autor: kalendarz.akademickiPW(o)gmail.com dnia: 27.05.2008 [19:00]
Dodaj do: Dodaj do Google Bookmarks Dodaj do Wykop.pl Dodaj do del.icio.us Dodaj do gwar.pl