| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Kino » Wydarzenia filmowe
Malambo
Reżyseria: Ondrej Spišak OBSADA: Kowal –Mariusz Saternik, Pies –Bogdan Słomiński, Pan Jezus, Lili, Gracz I –Robert Zawadzki, Św. Piotr, Pipo, Gracz II – Mariusz Drężek, Osioł, Belzebubo, Gracz III –Zbigniew Dziduch, Lola – Anna Gajewska Fifi –Izabela Dąbrowska, Barman –Wojciech Chorąży KRYTYCY O SPEKTAKLU Malambo. Argentyńska historia" w reżyserii Ondreja Spišáka jest jednym z tych przedstawień, po których człowiek wychodzi i chce mu się śmiać do świata. Tak wiele uroku jest w tej przypowieści o kowalu... AGNIESZKA RATAJ Jeśli miałbym wskazać, który z tańców polskiej dramaturgii jest mi najbliższy, wybrałbym malambo Słobodzianka. Wolę taniec pastuchów tupiących w podłogę od chocholego tańca Wyspiańskiego i wyrafinowanych figur Mrożka. Jest w nim bowiem afirmacja życia i wolności na przekór wszystkiemu. Jest może naiwna, ale porywająca wiara w świat, gdzie honor to honor, słowo to słowo, a miłość to miłość, jak mawia Kowal. Gdzie Bóg, zamiast karać, tańczy z człowiekiem. ROMAN PAWŁOWSKI Aktorzy tańczą malambo w świetnej choreografii Anny Iberszer - znakomicie i doskonale w tańcu wyglądają. Aż chciałoby się zacząć wyklaskiwać rytm. JACEK WAKAR Sukces, polecam. JANUSZ R. KOWALCZYK Słobodzianek kreśli chyba wciąż tę samą, ulubioną przez siebie, figurę prowincji, kraju odległego, w którym jednak zdarzają się historie o wymiarze uniwersalnym. W Malambo w zabawny sposób wprowadza jeszcze jeden mit – mit faustowski. Bo przecież kowal Nędza jest takim ludowym Faustem – jeśli takie miano pasuje do prostaczka, który pragnie przywrócić sobie młodość i idzie o nią w zakłady z diabłami. I on również zyskuje niewesołą wiedzę na temat świata, w którym wszystko schodzi na psy. WOJCIECH MAJCHEREK Słobodzianek jest tu mistrzem koncentracji słowa, kompozycji refrenów, nasycenia dialogu rytmem, temperaturą, emocjami. Odzyskiwana mocą diabelską młodość kowala realizuje się niewymyślnie: w barze z kartami, kielichem, dziewczyną i tańcem. Ale tinto staje się napojem nieomal rytualnym, gra w truko – kwintesencją hazardu i karcianych namiętności, ponętna Lola – wcieleniem zmysłowej rozkoszy, a malambo, prosty w rytmie i kroku taniec argentyńskich gauchos – ekstazą. Niewiele jest współczesnych dramatów, gdzie tak oszczędnymi, precyzyjnie użytymi środkami konstruowania jest równie potężna apoteoza rozkoszy życia, ujawnienie mocy prostego szczęścia. Rajskiego, odwiecznego, ubóstwionego – i coraz bardziej mitycznego. JACEK SIERADZKI Dziewiąta sztuka Tadeusza Słobodzianka nosi tytuł Malambo i opowiada o niemożności zaspokojenia głodu życia. Egzotyczny rodowód tej historii, dziejącej się w Argentynie w XIX i XX wieku, pozwolił autorowi stworzyć baśniowego bohatera, marzącego o rzeczach najprostszych, najniezbędniejszych i najtrudniej osiągalnych. MAŁGORZATA RUDA
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: laboratorium.dramatu(o)gmail.com dnia: 12.06.2008 [17:00]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
Brak otwartych konkursów
|