| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Recenzje
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano:
0 Oceń artykuł
Masłowskiej nie lubiłem nigdy. Nie potrafiłem przebrnąć przez jej twórczość. Zazwyczaj książki zaczynałem tylko po to aby je w najbliższej przyszłości odstawić na półkę. Mimo, iż podejmowałem kilka prób, by móc poszczycić się lekturą chociażby jej sztandarowego tytułu, tzn. „Wojny polsko - ruskiej pod flagą biało - czerwoną" zawsze kończyły się one fiaskiem. Między innymi z powyższego faktu z zaciekawieniem wybrałem się na spektakl w Teatrze Rozmaitości w Warszawie „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku" na podstawie dramatu Masłowskiej. Miałem nadzieję, że być może na deskach teatru jej twórczość będzie zaprezentowana w bardziej przystępny sposób. Niestety, spotkał mnie lekki zawód. Nie wiem może to wina reżysera - Wojcieszka, który podczas realizacji sztuki popadł w konflikt z Laureatką nagrody Nike i delikatnie przemeblował jej wizję spektaklu. Ogólnie rzecz biorąc sztuka przedstawia, jak to u Pani Doroty często bywa, szereg urywanych/ poszarpanych scen, przepełnionych narkotykami, alkoholem, a następnie fazą wejścia w świat normalności. Nie będę się rozpisywał nad fabuła przedstawienia, bo to w skrócie zaprezentował mój przedmówca, raczej chciałbym zagłębić się w sferę moich rozmyślań i doznań związanych z ujrzanymi scenami. W sztuce mocno zaakcentowane został fakt kompleksu niższości Polaków, który w dalszym ciągu (po mimo aktywnego uczestniczenia narodu polskiego w życiu UE) tkwi w naszym społeczeństwie. Zostało to zaprezentowane poprzez ukrycie swoich prawdziwych tożsamości i przedstawienie się jako dwójka młodych ludzi z Rumunami (w późniejszej fazie sztuki przyrównanie się również do pedałów, żydów i cholera wie go do kogo tam jeszcze), którzy bądź co bądź wzbudzają raczej w społeczeństwie skojarzenia pejoratywne. Może kierował nimi wstyd, ponieważ ich zachowanie stymulowane dużą dawką środków odurzających kwalifikowało się do czynów haniebnych dla przeciętnego człowieka. Może natomiast świadomość bycia marginesem społeczeństwa spowodował, iż tak łatwo sami zdegradowali się na niższy szczebel ludzkości. Ponadto, swoimi lekko przytępionymi zmysłami, wychwyciłem również jak wiele negatywnych stereotypów tkwi w naszym społeczeństwie. Bohaterzy byli (i zapewne są do tej pory) pewni, że Rumunia to kraj Trzeciego Świata, w którym to pozyskanie choinki zapachowej jest ewenement na skale święta narodowego. Masłowska w swoim dramacie, a może to bardziej Wojcieszek w swoim spektaklu, zawarli dodatkowo wiele innych spostrzeżeń na temat polskiego społeczeństwa. Wyższość warszawiaków nad pozostałymi mieszkańcami naszego kraju, pogarda z jaką zwracali się do innych. Niespełnienie zawodowe głównego bohatera, który zamiast wielkiej kariery aktorskiej musi zadowolić się grą ks. Grzegorza w telenoweli. Problem z dorastaniem młodej dziewczyny, która kończy jaka narkomanka z dzieckiem, bez pracy i perspektyw na przyszłość. Sztuka zawiera wybitnie szerokie pole do popisu intelektualistom oraz znawcom kultury do interpretacji spektaklu. Kryje w sobie wiele niuansów, dodatkowych scen dodających smaczku całości przedstawienia, wnoszących dodatkowe możliwości analizy dramatu. Kończąc już i tak swój przy długi wywód nie sposób pominąć przeze mnie gry aktorskiej, która w TR zawsze stała na wysokim poziomie. Roma Gąsiorowska z każdą sztuką, w której ją widzę, przechodzi samą siebie jeszcze w większym stopniu. Eryk Lubos może mniej szałowo niż jego partnerka, aczkolwiek poniżej poziomu bardzo dobrego nie zszedł. Na dodatkową pochwałę zasługuje również Magdalena Kuta, która moim zdaniem wyśmienicie wykreowała wizerunek zdesperowanej artystki. Zaczynałem recenzje od stwierdzenia, iż twórczość Masłowskiej mi nie leży. Nie potrafię wstrzelić się w jej sposób prezentowania poglądów. Nie odpowiada mi jej styl, dlatego też sztuka, pomimo iż tak wartościowa, zawierająca masę ważnych spostrzeżeń okazała się dla mnie lekkim zawodem. Gdyby nie gra aktorska, z teatru wyszedłbym wręcz rozczarowany, a tak mimo wszystko jestem zadowolony, iż ten czas spędziłem w murach Teatru Rozmaitości, którego stać jednak na o wiele więcej. pozdrawiam Sikor
Źródło informacji: Tekst autorski
Autor: camilsdc(o)gmail.com dnia: 16.06.2008 [21:00]
komentarze (1)
Strona: 1/1
1 Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |