| ||
|
|
Polibuda.info » Kultura » Recenzje
Ocena wyświetla się powyżej 3 głosów. Oddano:
0 Oceń artykuł
Miała być fantastyka wzbogacona o słowiańskie akcenty i przedstawiającą największego bohatera rosyjskiej fantasty- według reklamy( którą, pod względem przystawania do rzeczywistości samą trzeba by do fantasy zaliczyć ) Okazało się, że do „słowiańskich atrakcji” należało więc głównie przemianowanie rycerzy na bojarów, czy "wschodnio" brzmiące nazwy plemion przewijających się przez książkę. A bohater, no cóż, o nim poniżej: Posępny i dumny, z „przeszłością”, a jednocześnie troskliwy i gotowy do szafowania własną głową w „słusznej sprawie” (co zdarza mu się dość często). Doświadczony w walce, ale „zielony w damsko- męskie klocki". W wieku 23 lat już tyle przeżył, że zdążył osiwieć i brodę zapuścić ( chyba, że właśnie tak wygląda według pisarki atrakcyjny mężczyzna) Mściwy i pamiętliwy, a chce naprawiać świat i potrafi paść na kolana… by szorować szmatą podłogę : | . Nie, to nie Superman, czy opis idealnego faceta opublikowany na podstawie badań sondażowych, przeprowadzonych wśród Polek przez OBOP. To właśnie ten osławiony bohater rosyjskiej fantasty stworzony przez zbyt chyba wybujałą wyobraźnię Marii Siemionowej- Wilczarz-. Jak mówi opis książki- „ostatni z rodu Szarego Psa, który przeżył ciężką niewolę w kopalni szmaragdów tylko dzięki pragnieniu zemsty, na tym, który pozbawił go rodziny i wolności”. Może ta charakterystyka wydaje się ciekawa, lecz to wrażenie topnieje w miarę zapoznawania się z jego historią i „poplątaną” osobowością… Po dokonaniu upragnionej zemsty (czyli zabiciu okropnego Ludojada ( ), uratowaniu przy okazji ciemiężonej, pięknej i oczywiści nagiej dziewicy, oraz brudnego i już nie tak atrakcyjnego czarnoksiężnika), z braku innego celu i zajęcia wyrusza z nowymi przyjaciółmi w drogę. Tak zaczyna się powieść i kolejne kłopoty naszego bohatera. Kłopoty jak się okażę dość liczne. Lecz może nie miał by ich tyle, (ale wtedy książka fabuły), gdyby autorka nie chciała na siłę obdarzać swojego bohatera tyloma sprzecznymi cechami (utrudniającymi mu życie) i czyniącymi go bohaterem aż do obrzydliwości idealnym: więc Wilczarz oddaje swój ciężko zdobyty miecz w zamian za wolność nieznajomego staruszka (inny bohater zapewne też by w takiej sytuacji użył miecza-, ale czynnie…), jako dość młody wojownik, a poucza o technikach walki doświadczonych żołnierzy (o zgrozo , że się go faktycznie słuchają ). Przy tym wszystkim dziecięco wrażliwy (obrońców zwierząt przepraszam, za zimne serce, ale śmieszy mnie sytuacja, gdy Wilczarz miotany niepokojem„przeżywa” operację swojego… nietoperza).Takich cech można by wymienić wiele, ale myślę, że nawet niezbyt wprawnemu czytelnikowi od razu rzucą się w oczy. Podsumowując- tyle w tym bohaterze skazy, co tłuszczu na jego umięśnionym do granic możliwości ciele. Co jednak, przynajmniej dla mnie, nie jest plusem: bohater, podobnie jak świat, nie może być czarno-biały! Potrzebne mu są pewne cienie i szarości, a jeśli chodzi o Wilczarza jedyną mało anielską cechą jest ego zbójecka gęba. Przez to właśnie, jak dla mnie, wydaje się on zbyt mało „realistyczny”, czasem wręcz nieprawdopodobny. Choć to powieść fantasty- jakieś granice, przy tworzeniu portretu psychologicznego powinny być jednak zachowane. A tak dostajemy tu nie pogłębiony- a poszerzany, o coraz to nowe (nieprzystające do siebie w żaden sposób) cechy. Niestety z bólem i niechęcią muszę przyznać, że takiego bohatera mogła stworzyć tylko kobieca wyobraźnia (karmiona chyba historiami rodem z harlekinów o umięśnionych, a przy tym troskliwych i ciepłych książętach na białym koniu…) Lecz, jako, że świat otaczający bohatera nie jest, ani tak idealny, ani sprawiedliwy jak on sam, a ludzie w nim na ogół kierują się wszystkim, oprócz honoru książka prężnie się rozwija do ponad 500 stron karmiąc się coraz to nowymi „przygodami” Wilczarza. A my możemy z rozdziału na rozdział „podziwiać” kolejne dokonania dzielnego i prawego( aż do granic możliwości, ale już dawno poza granicami wszelkiego prawdopodobieństwa) bohatera, który dzięki swojej ponadludzkiej sile, wytrwałości i umiejętnościom może pokonać nawet dwa razy większego przeciwnika łamiąc mu z efektownym trzaskiem kości gołymi rękami… Niestety, to jeszcze nie koniec litanii zarzutów wobec tej książki, gdyż poza dość jednowymiarowym bohaterem fabuła jest momentami wprost do bólu przewidywalna… Czasem przez jedno nieuważne, lub niezdarnie wplecione zdanie pisarki, można domyśleć się przebiegu całego rozdziału. Poza tym, co jest zapewne dla wielu czytelników fantasy ważne, opisy walk są dość słabe- w większości wypadków, (co ja piszę- we wszystkich!) Wilczarz wygrywa, ponieważ: jest najsilniejszy, najszybszy i potrafi przewidzieć każdy ruch przeciwnika. Ewentualnie przydarzy mu się jakaś „wpadka” (tzn. kilka siniaków), ale zawsze szybko dochodzi do siebie, i jeszcze w temblaku jest gotów (w obronie słabszych, biednych i uciśnionych)do następnego pojedynku. Tylko jaka zostaje nam przyjemność z czytania, skoro już i tak możemy się domyślać jego wyniku?
Źródło informacji: Tekst autorski
Autor: Justyna dnia: 18.06.2008 [21:15]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |