| ||
|
Polibuda.info » Kultura » Kino » Recenzje
Wakacyjny czas premiery idealnie oddaje atmosferę filmu. Lazur morza, złoto piasków, drink z palemką (widział kto kiedyś taki bo z parasolką to i owszem ale palemka…) taniec, śpiew czyli komedio – musical, który z wyjątkową łatwością zaraża urokiem starych, dobrze znanych przebojów ABBY – szwedzkiej top grupy przełomu lat 70 i 80-tych. Noga sama podryguje przy „Dancing Queen”, „Chiquitita”, „S.O.S”, „Fernando” i wielu innych, w sumie 27 piosenek. Jak przystało na wakacyjny film, fabuła też utrzymana jest w takim lekkim, łatwym i przyjemnym klimacie. Mianowicie, na pięknej greckiej wyspie matka (Meryl Streep) szykuje ślub córki (Amanda Seyfried), która ma 3 domniemanych ojców (Colin Firth, Pierce Brosnan, Stellan Skarsgard) – co, z resztą też jest rezultatem wakacji sprzed 20 lat. Będzie więc próba ustalenia ojcostwa, która pozostanie próbą, ślub właściwie też będzie próbą (a to za sprawą „nagłego” zwrotu akcji), co więcej, słabej próby będą popisy wokalne Pierca Brosnana, który na szczęście ma do tego odpowiedni dystans. „Komediowość” filmu może nie powala, ale „spontaniczny” Colin Firth może rozbawić, podobnie agent 007 rodem z krainy „peace and love” czy pomost facetów tańczących w płetwach. Chciałoby się zakrzyknąć Mamma Mia! Co tu jest grane?! Tymczasem grany jest całkiem zjadliwy film, żeby nie powiedzieć smaczny kąsek którym się, co prawda, nie najesz ale mile połaskoczesz podniebienie (tak na 6,5/10). PS.1. Reakcja publiczności po premierze: a i owszem oklaski były. PS.2. Warto posiedzieć chwilę dłużej, nie tylko w celu kontemplacji obejrzanego obrazu ale dla Brosnana we wdzianku!
Źródło informacji: Informacja własna
Autor: Agnieszka Grabowska dnia: 08.09.2008 [16:00]
komentarze (0)Twój komentarz może być pierwszy.Dodaj nowy komentarzJesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy: |
|