Polibuda.info » Kultura » Imprezy » Miss & Mister PW
Godzina 11. Wszystkie kandydatki do tytułu Tej Najpiękniejszej już się pojawiły w Gmachu Głównym w sali wykładowej przemienionej w tym szczególnym dniu na garderobę. Rozpoczynają się zabiegi upiększające każdej z kandydatek. Makijaż – niby prosta sprawa, ale jak dobrać ten jedyny do trzech różnych strojów? Dziewczęta ze szkoły wizażu sprostały jednak postawionemu zadaniu. Fryzury – tu trzeba było wyprostować, tam podkręcić lub podpiąć włosy.
Godzina 13. Ostatnia próba z choreografem. Z której strony mamy wyjść, którędy zejść ze sceny, gdzie skręcić, obrócić się lub stanąć. To wszystko musiałyśmy przećwiczyć, by w czasie gali nie było bałaganu na scenie. I podstawowe uwagi: nóżka za nóżką (pamiętajcie, tylko jedna wasza noga ma być widoczna), wciągnąć brzuch, ściągnąć łopatki i iść przed siebie.
Godzina 14. Ciąg dalszy przygotowań i poprawki (zjedzonego lub startego) makijażu, podkręcanie rozkręconych loków, prostowanie zawijających się kosmyków.
Godzina 16.30. Dostarczenie długo wyczekiwanych rekwizytów sportowych. Szybki wybór gadżetów i próby zorganizowane naprędce na korytarzach. Całkowita improwizacja nie jest wskazana.
Godzina 17.15. Za chwilę pierwsze wyjście. Trema wisi w powietrzu. Jak tam jest za telebimem? Nerwowe rozmowy, podtrzymywanie się na duchu. Już za moment każda z nas znajdzie się po tej drugiej stronie. Tuż przed samym wyjściem jeszcze kopniak na szczęście i nagle znajdujemy się pod ostrzałem wielu par oczy, obiektywów i błysków fleszy. Minuta, dwie i po pierwszym wyjściu. Wymieniamy szybko wrażenia i udajemy się śpiesznie do garderoby, by przebrać się w strój wieczorowy.
Kolejne wyjście. Tym razem już nie tylko spacerujemy i prezentujemy swe wdzięki na scenie, ale również rozmawiamy z prowadzącymi i próbujemy odgadnąć na podstawie skojarzeń słowo związane z naszym wydziałem. Ponownie po zejściu ze sceny błyskawicznie przemieszczamy się do miejsca, gdzie czekają już na nas panie z salonu sukien ślubnych, które pomagają się nam przebrać na ostatnie już wyjście. Jeszcze tylko dobieramy kwiaty, biżuterię i już jesteśmy gotowe.
Najprzyjemniejsze wyjście pozostawiono nam na sam koniec. Każda z nas, ubrana w suknię ślubną, czuje się wyjątkowo i kobieco. Na pewno nie jedna z nas właśnie wtedy przyprawiła o szybsze bicie serca wielu mężczyzn obecnych na widowni.
Teraz pozostaje nam tylko czekać na wyniki obrad jury. Nie słychać rozmów dotyczących potencjalnych wygranych, choć wszyscy nie mogą się już doczekać wspólnego, finałowego wyjścia na scenę, z szarfą z nazwą swojego wydziału.
Nadszedł długo oczekiwany moment – ogłoszenie wyników. Która z nas będzie tą najpiękniejszą? Kolejne odczytywanie wyników i nagradzanie zwyciężczyń gromkimi oklaskami.
Gala dobiega końca. Wyróżnione finalistki pozostają na scenie, by móc pozować fotografom i udzielać wywiadów. Pozostałe z nas powoli udają się do garderoby, już spokojne, gdyż największe emocje opadły. Z żalem przebieramy się z sukien ślubnych, na osłodę i pamiątkę pozostają nam bukiety, szarfy i numerki, które wykorzystywałyśmy w czasie tego wieczoru. Wymieniamy luźne uwagi związane z wynikami i zmęczone tym długim, pracowitym dniem opuszczamy salę.
I tak kończy się jedna z ciekawych przygód w naszym życiu. Brałyśmy udział w sesji zdjęciowej i nagraniach telewizyjnych, miałyśmy spotkania z choreografem. Choć przez chwilę mogłyśmy sprawdzić jak to jest być panną młodą w pięknej sukni ślubnej. A poza tym, dzięki temu, że nie było między nami niezdrowej rywalizacji, miałyśmy okazję nawiązać nowe znajomości, poznać się z dziewczynami z prawie każdego wydziału naszej uczelni i spędzić cały ten czas przygotowań w bardzo ciepłej i przyjaznej atmosferze.
Autor: Aleksandra Dąbrowska
Być jedną z nich, czyli Miss PW 2008 „od kuchni”
Sobota, 15 listopada, godz. 17. Właśnie rozpoczyna się gala wyborów Miss i Mistera Politechniki Warszawskiej 2008. Pierwsze dźwięki, pierwsze słowa... Ale nie dla wszystkich był to początek, za kulisami przygotowywania trwały już wiele godzin.
Zobacz także
Godzina 11. Wszystkie kandydatki do tytułu Tej Najpiękniejszej już się pojawiły w Gmachu Głównym w sali wykładowej przemienionej w tym szczególnym dniu na garderobę. Rozpoczynają się zabiegi upiększające każdej z kandydatek. Makijaż – niby prosta sprawa, ale jak dobrać ten jedyny do trzech różnych strojów? Dziewczęta ze szkoły wizażu sprostały jednak postawionemu zadaniu. Fryzury – tu trzeba było wyprostować, tam podkręcić lub podpiąć włosy.
Godzina 13. Ostatnia próba z choreografem. Z której strony mamy wyjść, którędy zejść ze sceny, gdzie skręcić, obrócić się lub stanąć. To wszystko musiałyśmy przećwiczyć, by w czasie gali nie było bałaganu na scenie. I podstawowe uwagi: nóżka za nóżką (pamiętajcie, tylko jedna wasza noga ma być widoczna), wciągnąć brzuch, ściągnąć łopatki i iść przed siebie.
Godzina 14. Ciąg dalszy przygotowań i poprawki (zjedzonego lub startego) makijażu, podkręcanie rozkręconych loków, prostowanie zawijających się kosmyków.
Godzina 16.30. Dostarczenie długo wyczekiwanych rekwizytów sportowych. Szybki wybór gadżetów i próby zorganizowane naprędce na korytarzach. Całkowita improwizacja nie jest wskazana.
Godzina 17.15. Za chwilę pierwsze wyjście. Trema wisi w powietrzu. Jak tam jest za telebimem? Nerwowe rozmowy, podtrzymywanie się na duchu. Już za moment każda z nas znajdzie się po tej drugiej stronie. Tuż przed samym wyjściem jeszcze kopniak na szczęście i nagle znajdujemy się pod ostrzałem wielu par oczy, obiektywów i błysków fleszy. Minuta, dwie i po pierwszym wyjściu. Wymieniamy szybko wrażenia i udajemy się śpiesznie do garderoby, by przebrać się w strój wieczorowy.
Kolejne wyjście. Tym razem już nie tylko spacerujemy i prezentujemy swe wdzięki na scenie, ale również rozmawiamy z prowadzącymi i próbujemy odgadnąć na podstawie skojarzeń słowo związane z naszym wydziałem. Ponownie po zejściu ze sceny błyskawicznie przemieszczamy się do miejsca, gdzie czekają już na nas panie z salonu sukien ślubnych, które pomagają się nam przebrać na ostatnie już wyjście. Jeszcze tylko dobieramy kwiaty, biżuterię i już jesteśmy gotowe.
Najprzyjemniejsze wyjście pozostawiono nam na sam koniec. Każda z nas, ubrana w suknię ślubną, czuje się wyjątkowo i kobieco. Na pewno nie jedna z nas właśnie wtedy przyprawiła o szybsze bicie serca wielu mężczyzn obecnych na widowni.
Teraz pozostaje nam tylko czekać na wyniki obrad jury. Nie słychać rozmów dotyczących potencjalnych wygranych, choć wszyscy nie mogą się już doczekać wspólnego, finałowego wyjścia na scenę, z szarfą z nazwą swojego wydziału.
Nadszedł długo oczekiwany moment – ogłoszenie wyników. Która z nas będzie tą najpiękniejszą? Kolejne odczytywanie wyników i nagradzanie zwyciężczyń gromkimi oklaskami.
Gala dobiega końca. Wyróżnione finalistki pozostają na scenie, by móc pozować fotografom i udzielać wywiadów. Pozostałe z nas powoli udają się do garderoby, już spokojne, gdyż największe emocje opadły. Z żalem przebieramy się z sukien ślubnych, na osłodę i pamiątkę pozostają nam bukiety, szarfy i numerki, które wykorzystywałyśmy w czasie tego wieczoru. Wymieniamy luźne uwagi związane z wynikami i zmęczone tym długim, pracowitym dniem opuszczamy salę.
I tak kończy się jedna z ciekawych przygód w naszym życiu. Brałyśmy udział w sesji zdjęciowej i nagraniach telewizyjnych, miałyśmy spotkania z choreografem. Choć przez chwilę mogłyśmy sprawdzić jak to jest być panną młodą w pięknej sukni ślubnej. A poza tym, dzięki temu, że nie było między nami niezdrowej rywalizacji, miałyśmy okazję nawiązać nowe znajomości, poznać się z dziewczynami z prawie każdego wydziału naszej uczelni i spędzić cały ten czas przygotowań w bardzo ciepłej i przyjaznej atmosferze.
Autor: Aleksandra Dąbrowska
Źródło informacji: Informacja własna
komentarze (5)
Strona: 1/1
1
1
Dodaj nowy komentarz
Jesteś niezalogowany. Zaloguj się, jeśli nie chcesz aby komentarz był anonimowy.Dodawanie komentarzy:
Użyj [http://www.polibuda.info] lub [http://www.polibuda.info|opis] przy wstawianiu odsyłaczy..
Tagi HTML są zablokowane.

